TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 09:23
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Prawo do zgromadzeń

Prawo do zgromadzeń

Miałem dylemat jaki temat podjąć w felietonie związanym z nauką społeczną Kościoła. Jak już nie raz podkreślałem, dziedzina ta obejmuje wszystkie sfery życia społecznego i politycznego. Zbliżające się wybory parlamentarne podsuwają wiele tematów z tym związanych.

Jednak wielokrotnie były one poruszane, więc pozostanę tylko na przypomnieniu, że mimo różnych odczuć wybory zawsze pozostaną istotnym elementem demokracji i korzystanie z prawa wyborczego powinno być postrzegane także jako obowiązek. Niech więc to wystarczy w kwestii wyborów i przejdźmy do innego prawa obywatelskiego, jakim jest prawo do zgromadzeń, czy też prawo do manifestowania.
Prawo do zgromadzeń jest zapewnione w artykule 57 Konstytucji RP. Ograniczenia wolności zgromadzeń i ich regulacja wynika z ustaleń ustawowych. Ostatnia nowelizacja ustawy dotyczącej wolności zgromadzeń została przeprowadzona w 2016 roku. Nie będziemy wnikać w szczegółowe kwestie prawne z tym związane, myślę, że wielu pamięta, jakie były dyskusje, gdy tę nowelizację wprowadzano. Dodam jeszcze, że wolność zgromadzeń wynika także z prawa międzynarodowego, gwarantuje je m. in. Powszechna deklaracja praw człowieka z 1948 roku, a także Europejska konwencja praw człowieka z 1950 roku. Zgodnie z opinią Europejskiej Komisji Praw Człowieka „prawo to należy do podstawowych w społeczeństwach demokratycznych i jest jednym z filarów, na których je zbudowano”. Prawo do zgromadzeń w naszym kraju jest więc potwierdzeniem prawdziwej demokracji. Mówiąc o prawie do zgromadzeń nie możemy zapomnieć, jak jest ono ważne dla Kościoła ze względu na manifestacje religijne: Msze polowe, procesje, pielgrzymki, itp. Prawa te dodatkowo są wsparte przez Konkordat. Pojawiają się więc zarzuty, że Kościół w tej kwestii jest za bardzo uprzywilejowany. Dla przeciwników Kościoła jednak każde prawo dające przywilej Kościołowi jest oceniane jako dążenie do państwa wyznaniowego. Takie zarzuty nie mają logicznych podstaw i świadczą o nieznajomości problemu, a także niewłaściwym rozumieniu pojęć, o czym kiedyś już pisałem. Niewątpliwie wolność zgromadzeń i w manifestowaniu swoich poglądów jest jednym z podstawowych praw obywatelskich. Pozostaje jednak kwestia przeprowadzania tych zgromadzeń i kosztów z tym związanych. Dyskusje na temat kosztów odbywały się nawet w związku z różnymi manifestacjami państwowymi, chociażby w związku z defiladą wojskową z okazji święta Wojska Polskiego, czy też innymi zgromadzeniami patriotycznymi z okazji Święta Niepodległości. Oczywiście te zarzuty i dyskusje miały bardziej charakter polityczny niż merytoryczny. Pewne manifestacje są potrzebne i nie można rezygnować z ich organizacji ze względu na koszty. Logiczne jest także, że koszty przeprowadzanych zgromadzeń i manifestacji powinien ponosić organizator. Pojawia się jednak kwestia zapewnienia bezpieczeństwa dla manifestujących. Nad bezpieczeństwem obywateli czuwa policja i to jest jej podstawowe zadanie także przy okazji zgromadzeń i manifestacji. Jednak nie powinny one angażować nadmiernej ilości policji do ich ochrony. Jeśli tak jest należałoby pomyśleć nad sensem i potrzebą takich zgromadzeń.
Myślę, że od tej strony należy spojrzeć także na „marsze równości”. Garstka ludzi obwożona po Polsce ma prawo do zgromadzeń i manifestowania. Nikt tego prawa im nie zabiera, choć korzystając z tego prawa nie powinni obrażać innych i głosić nienawiści pod hasłami równości i tolerancji. Po wydarzeniach w Białymstoku minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla TVN24 stwierdził: „Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”. Oczywiście taka wypowiedź została przyjęta jako atak na konstytucyjne prawo do wolności zgromadzeń. Czego nie omieszkał zauważyć rzecznik praw obywatelskich, krytykując jednocześnie działania policji i złe zabezpieczenie marszu. Ostatnio podobny marsz odbył się w Kaliszu i nie było żadnych aktów agresji. Co na pewno jest pozytywne i potwierdza, że agresja nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Według rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu Andrzeja Borowiaka w marszu wzięło udział 400 uczestników, a ochraniało ich kilkuset policjantów. Nie wiem, czy na uczestnika marszu przypadał jeden policjant czy dwóch. Trudno będzie chyba znaleźć dane dotyczące kosztów zabezpieczenia tego marszu. Pytanie to jednak jest chyba dość istotne, gdyż są to pieniądze podatników i można je przeznaczyć na inny cel. Jeżeli w każdym mieście trzeba będzie angażować setki policjantów na kolejne tego typu marsze, to samo prawo do wolności zgromadzeń nie jest wcale wystarczającym uzasadnieniem. Względy ekonomiczne też są istotne. Choć nie zgadzam się z hasłami głoszonymi na tych marszach, to jeszcze bardziej jestem krytyczny wobec agresji, która się pojawiła wobec uczestników marszu. Nie jest to informacja do końca potwierdzona, ale mówi się też o tym, że uczestnicy tych marszy są opłacani, więc dobrze byłoby zainwestować także w ochronę i nie zrzucać wszystkiego na policję.

Ks. Paweł Guździoł

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!