TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Lipca 2019, 11:42
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pozamiatany zamach stanu

Pozamiatany zamach stanu

Przez kilka tygodni biłem się z myślami, czy nie powinienem choćby w tym miejscu napisać czegoś na temat tego wszystkiego, co wydarzyło się w naszym kraju wokół Trybunału Konstytucyjnego. Użyłem sformułowania „tego wszystkiego”, ponieważ doprawdy nie wiem, jakiego słowa użyć. Zamieszania? Afery? Prowokacji? Ostatniego machnięcia ogonem zranionej przegranymi wyborami opcji politycznej? Ale ponieważ temat był „grzany” niemalże do, przepraszam za wyrażenie, zwymiotowania, postanowiłem omijać go szerokim łukiem. 

Dzisiaj okazuje się, że jednak Trybunał postanowił umorzyć postępowanie w sprawie uchwał sejmowych dotyczących wyboru nowych sędziów, ponieważ „ustalił, że uchwały o braku mocy prawnej nie mogą zostać uznane za akty normatywne. Nie spełniają bowiem ani kryterium formalnego (tj. nie są aktami kwalifikowanymi przez Konstytucję jako źródła prawa), ani kryterium materialnego (tj. nie ustanawiają norm prawnych)”. 

Nie powiem, że doskonale rozumiem, o co tu chodzi, prawie nic nie rozumiem, ale jestem przekonany, że jestem w dobrym towarzystwie około 99 % społeczeństwa ;) W każdym razie, w dziennikarskim żargonie można spokojnie zakończyć sprawę Trybunału słowami: „jest już pozamiatane”.

I właśnie dlatego, że jest już „pozamiatane”, dzisiaj wracam do pewnego wycinka tej „afery”. Otóż często używano sformułowania „zamach stanu” na określenie działań obecnej większości parlamentarnej, zarówno gdy chodzi o Trybunał, jak i o nową ustawę medialną. I o dziwo, nigdy nie pomyślałbym, że zacytuję tutaj polityka lewicy Leszka Millera i będę się z nim zgadzał, ale jako jeden z nielicznych zauważył on, że to bzdura, bo nie można zrobić zamachu stanu przeciw opozycji. Niemniej jednak takiego samego sformułowania wobec polskiego Rządu użył niemiecki polityk Martin Schultz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. I spotkał się między innymi z bardzo ostrą odpowiedzią biskupa Wiesława Meringa. Pozwolę sobie przytoczyć w całości list Biskupa włocławskiego: „Z wielkim zdumieniem i oburzeniem przeczytałem Pańską opinię o „zamachu stanu” w Polsce. Naprawdę znam mój Kraj lepiej niż Pan: żyję w mojej Ojczyźnie już 70 lat; zapewniam Pana, że wybory Pana Prezydenta i nowego Rządu w Polsce nie są dowodem braku demokracji. Wybory ukazały, że większość zwykłych obywateli mojego Kraju chce zmiany. Problem w tym, że ci, którzy mieli dotąd władzę, na tej decyzji tracą; nie chcą się zatem poddać werdyktowi wyborów i wykorzystują dla swoich interesów także Parlament Europejski.

Parlament, pod Pańskim kierownictwem, zajęty jest na pewno bardzo ważnymi sprawami, m.in. długością płomienia świec i ilością wody w spłuczce. Nie ma dziś w Brukseli polityków wysokiej klasy, czyli ludzi poszukujących dobra wspólnego społeczeństw tworzących Unię Europejską. Poprawność polityczna idąca w parze z małostkowością nie sprzyja mądrości. Szkoda, że - jak to kiedyś mówił pan Chirac - także „Pan stracił okazję, by siedzieć cicho”. Wiem, że nie zmieni Pan swego stanowiska i Polaków nie przeprosi. Trzeba wielkości, by uznać swój błąd. Dlatego w „zimowe święta” (tak przecież nazywacie Boże Narodzenie) życzę Panu rozwagi, mądrości i wyobraźni”.

Słowa, jak powiedziałem, bardzo ostre i ze sporą dawką ironii. I adresat tych słów na nie zasłużył. Bo połajanki Niemców, począwszy od wezwań do „solidarności” i „jedności” europejskiej w sprawie emigrantów, podczas gdy jeden z najważniejszych przejawów ich solidarności z Europą leży na dnie Morza Bałtyckiego, a skończywszy na połajankach w sprawie demokracji, naprawdę stają się trudne do zaakceptowania. Jednakże w kontekście listu biskupa Wiesława Meringa, jest jedno „ale”. Otóż zamieszczone wraz z polskim tekstem niemieckie tłumaczenie listu okazało się być pełnym błędów, co skrzętnie wyłapał i ośmieszył pewien znany były ksiądz, który akurat język niemiecki zna bardzo dobrze. I w ten sposób całe ostrze ironii zostanie zrównoważone ironią w drugą stronę. A szkoda.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!