TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Lutego 2020, 01:09
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nieszczęsne czaszki

Meandry czwartej władzy

Nieszczęsne czaszki

Nie wiem, do kogo przede wszystkim odnieść tytułowe czaszki. Bo z jednej strony można by mówić o pustych czaszkach wielu dziennikarzy, którzy bezmyślnie, bez zadania sobie elementarnego trudu, czy choćby zadania sobie samym kilku podstawowych pytań, drukują informacje nie mające nic albo niewiele wspólnego z prawdą, których szokujące tytuły pozostają w zbiorowej świadomości na długo. A może bardziej chodzi o czaszki tych samych dziennikarzy, jednakże nie tyle puste, co wypełnione jakąś nienawiścią, a może konkretnymi zleceniami, wobec Kościoła katolickiego. Tak naprawdę chciałem napisać o nieszczęsnych czaszkach i innych fragmentach ciał owych ośmiuset dzieci, które RZEKOMO zostały pochowane przez zakonnice w szambie.  
„Irlandzkie zakonnice pogrzebały w szambie 800 dzieci. Kościół: nie wiedzieliśmy” - tak dokładnie brzmiał tytuł artykułu w jednej z opiniotwórczych gazet i na jej internetowym portalu. Oczywiście ta sensacyjna „wiadomość” pojawiła się również w mających podobny profil dziennikach w innych państwach, ale nas interesują tutaj głównie polskie media. No i mieliśmy przez kilka tygodni „jazdę”, czyli wyżywanie się różnych autorytetów, a pewnie i zwykłych odbiorców tych mediów: jaki ten Kościół i jego instytucjonalni przedstawiciele są straszni. Cała afera opierała się na badaniach lokalnej historyczki. Nie badaniach naukowych, udokumentowanych, metodologicznie przeprowadzonych, ale właśnie na ustaleniach pani historyczki amatorki, którymi nikt by się nie zainteresował, gdyby nie ich antykatolicki wydźwięk. Znaleźli się jednak dziennikarze (w Irlandii), którzy „nie kupili” historii i zaczęli drążyć głębiej. Okazało się przede wszystkim, że sama lokalna historyczka, która opisała temat jako pierwsza, nigdy nie użyła sformułowania „o wyrzuceniu dzieci do szamba”. Jej badania polegały na tym, że znalazła w dokumentach prowadzonych przez zakonnice skrupulatnie odnotowane zgony 796 dzieci (w wieku od 2 dni do 9 lat), a nie znalazła informacji o ich pochówku. A ponieważ już w 1975 roku dwóch chłopców bawiących się w ogrodzie, gdzie niegdyś znajdował się prowadzony przez zakonnice dom samotnych matek i sierot, znalazło betonową konstrukcję w ziemi, a w niej jakieś czaszki, więc dla pani historyczki – amatorki koło się zamknęło: zakonnice pochowały 800 dzieci w tej dziurze, czy szambie. Już po tych rewelacjach dziennikarzom „The Irish Times” udało się dotrzeć do jednego z tych chłopców, który stwierdził, że jest absolutnie niemożliwe, aby w tej konstrukcji, której betonowa klapa miała wymiary około 120 na 60 cm, zmieściło się tak wiele ciał.
Ale jest cała masa innych pytań, których nasi dziennikarze sobie nie zadali: jeżeli ten masowy grób znaleziono już w 1975 roku, to czy było jakieś dochodzenie? Prokuratura, policja, państwo zajęło się tym przypadkiem? Z jakimi skutkami? Trzeba też było sięgnąć jeszcze głębiej, do czasów kiedy istniał ten dom dziecka, czyli do 1925 roku i kolejnych 35 lat. Jaka była śmiertelność dzieci w tamtych czasach w Irlandii? Jak się chowało zmarłych? Czy używano zbiorowych grobów? Kto zlecił zakonnicom prowadzenie tego domu? Może państwo? Czy dano im wystarczające środki na prowadzenie takiej jednostki? A może państwo sugerowało taką formę pochówku, zważywszy, że w samym hrabstwie Galway znaleziono niemal 500 zbiorowych grobów? Tych pytań, poza kilkoma blogerami i portalami katolickimi, nikt sobie nie zadał.
Dlatego wydaje się jasne, że po raz kolejny nie chodziło o prawdę, bo też nikt jej nie szukał, ale o „przywalenie” Kościołowi; nieustanne podsycanie płomienia nienawiści, który produkuje czarny dym wokół księży, zakonnic i wszystkiego co katolickie.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!