TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Listopada 2020, 14:40
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Niekonwencjonalni

Niekonwencjonalni

Który bóg jest, jak nasz Bóg? Jaki bóg dorównuje naszemu Bogu? Żaden. Nikt nie prześcignie naszego Boga w miłości i dobroci. Ale obok wielu różnych cech, na uwagę zasługuje jedna - nasz Bóg jest Bogiem kreatywnym. Nie odkupił nas używając siły, przemocy czy perswazji.

Przyszedł do biednej dziewczyny z Nazaretu i dzięki jej otwartości na łaskę, stał się człowiekiem. Nie można nazwać tego tendencyjnym rozwiązaniem. Czyż zatem Bóg odrzuci tych, którzy z determinacją i odwagą domagają się łaski? Ewangelie pokazują nam, że nieprzebieranie w środkach nie pozostaje bez odpowiedzi.
W Kafarnaum, gdzie Jezus nauczał w pewnym domu, otaczał Go tłum słuchających. Czterech mężczyzn przynosi na noszach paralityka. Nie mogą przecisnąć się między ludźmi, którzy znajdowali się także przed wejściem, wchodzą więc na dach, rozbierają jego fragment i na noszach spuszczają chorego przed Jezusa. Dorośli faceci, a zachowują się, jak nastolatki. Bieganie po dachach? Co powiedzą sąsiedzi, rodzina albo własne dzieci? W tym szaleństwie jest jednak metoda. Jezus dostrzega w nich ogromną wiarę. Paralityk wychodzi na własnych nogach i z czystym sercem. Łaska się rozlała. Niewidomy żebrak, którego w Ewangelii wg św. Marka poznajemy pod imieniem Bartymeusz, wydziera się na drodze do Jerycha. Jeszcze w czasach Jezusa miasto to miało dość duże znaczenie, było bogate, a przeżywając pomyślny okres, zapewne przyciągało wiele osób. Droga do miasta w normalnych okolicznościach raczej nie należała do pustych, tym bardziej staje się zaludniona, gdy przechodzi nią Jezus, przyciągając gapiów, uczniów czy potrzebujących wszelkiego uzdrowienia. Bartymeusz nie zważa na tłumy, naraża się na jeszcze większą kompromitację, a także wrogość otoczenia, a może - kto wie - samego Jezusa. Mimo tego nie milknie. Jezus każe go do siebie przyprowadzić. To też jest ciekawe. Ktoś musi to zrobić. Ktoś musi wziąć pod ręce brudnego, niewidomego biedaka. Ale wracając do samego Bartymeusza - rozmowa z Jezusem przywraca mu wzrok i pociąga, by stać się uczniem. Łaska się rozlała. Gdy Jezus przechodzi przez Jerycho, dzieje się rzecz jeszcze bardziej nieprawdopodobna. W tym zacnym mieście o znaczącej pozycji na drzewo wchodzi człowiek także o takowej pozycji. Ludzie w czasach Jezusa wprawdzie nie mieli pojęcia o komputerach i smartfonach, ale skakanie po drzewach w miejscu publicznym przez wysoko postawione osobistości było dla nich równie nie na miejscu, jak dla nas. A jednak na taki krok porywa się Zacheusz. Tak, ośmiesza się w oczach ludzi, z których wielu było od niego zależnych. Zachowuje się głupio i dziecinnie. A jednak przyciąga w ten sposób wzrok Jezusa – wzrok pełen życzliwości. Rabbi wprasza się do jego domu, a Zacheusz z radością Go przyjmuje. Ta wizyta totalnie zmienia życie celnika. Łaska się rozlała. Czasami nie rozumiemy Bożej woli. Dlaczego człowiek z Kafarnaum zachorował? Albo Bartymeusz był niewidomy? Ale z samego środka tego nierozumienia możemy wołać o łaskę i domagać się jej w najróżniejszy sposób. Możemy też o tę łaskę walczyć, nawet jeśli nasze życie dalekie jest od chrześcijańskiego ideału. Bo Bóg z nikogo nie rezygnuje i chce wyciągać nas z każdego grzechu ku życiu. Po to przyszedł na ziemię - aby nas zbawić.

Kajetan Rajski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!