TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 07 Kwietnia 2026, 13:43
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nie wiem po co

Nie wiem po co

Dawno nie było takiej dyskusji wokół listu KEP, ale nie sądzę, że o to biskupom chodziło. I to jest dobre pytanie: o co im chodziło?

Pewnie my, katolicy, też żyjemy w jakiejś bańce medialnej, ale wydaje mi się, że kontrowersje związane z Listem Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej rozlały się szerzej. Chciałbym więc podzielić się w tym temacie moimi odczuciami, które są też świadectwem tego, co rezonuje w środowisku kapłańskim, w którym się obracam.

Głęboko się zastanawiam nad racją pojawienia się takiego listu w obecnej sytuacji zarówno Kościoła w Polsce i problemów, które nim targają, jak również w kontekście geopolitycznym. Umieszczenie w nim słów, że „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą” w taki sposób, jakby były one oficjalnym nauczeniem Kościoła, również jest trudne do zrozumienia. Słowa te są cytatem pochodzącym z dokumentu Komisji Stolicy Apostolskiej do Spraw Relacji Religijnych z Judaizmem zatytułowanego Refleksje o kwestiach teologicznych odnoszących się do relacji katolicko-żydowskich z okazji 50. rocznicy Nostra aetate. Fragment pochodzi dokładnie z punktu 36 tego dokumentu i jest przedstawiony, jako punkt wyjścia do dalszej refleksji teologicznej. Trzeba przy tym zauważyć, że sam ów dokument z 2015 r. zaznacza, że nie jest dokumentem doktrynalnym i nie wyraża oficjalnego nauczania Kościoła. Czy czytając list naszych biskupów mamy takie wrażenie?

Mało tego, zanim w cytowanym dokumencie padnie kontrowersyjne zdanie w punkcie 36, tuż przed nim w punkcie 35 zapisano wyraźnie, że „nie może być różnych dróg do zbawienia”, a teoria dwóch odrębnych dróg, żydowskiej bez Chrystusa i chrześcijańskiej z Chrystusem, „zagraża fundamentom wiary chrześcijańskiej”. Czyli w rzeczywistości, dokument z 2015 r. najpierw odrzuca koncepcję dwóch równoległych dróg zbawienia, a dopiero potem stwierdza, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia i że sposób, w jaki to się dokonuje bez wyraźnego wyznania Chrystusa, pozostaje tajemnicą Boga. Szkoda, że w liście biskupów, skoro już się pojawił, zabrakło tej jasności i przypomnienia nauczania Kościoła choćby z Deklaracji Dominus Iesus, czy soborowej Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem wszystkich ludzi.

Nie wiem, czy biskupom w tym liście chodziło o przestrzeżenie przed antysemityzmem w związku z oburzeniem światowej opinii publicznej dokonaniami państwa Izrael w strefie Gazy, a ostatnio w Iranie, czy może – przechodząc na nasze podwórko – z coraz większą popularnością pewnego polityka, oskarżanego o antysemityzm. Daruję tu sobie podejrzenia o wprowadzanie w naszym kraju popularnego w USA chrześcijańskiego syjonizmu. W tym ważnym temacie zabrakło chyba właściwej troski o słowo, styl i konsekwencje. Wydaje się też, że styl dialogu z judaizmem, który się z niego wyłania raczej nie znajdzie szerokiego poparcia w takim stopniu, jak choćby tezy stawiane przez księży profesorów Rakocego czy Chrostowskiego. No i widać, że nastąpiło dość wyraźne rozejście się opinii biskupów ze sporą częścią wiernych i duchownych, a chyba jednak, czego jak czego, utraty autorytetu powinni się nasi pasterze obawiać.

A zachęcanie do odwiedzenia synagog, które w chwili odczytania (tam gdzie list odczytano) zbiegło się z zamknięciem przez Żydów Bazyliki Grobu Pańskiego, okazało się wyjątkowo niefortunne. 

Ks. Andrzej Antoni Klimek

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!