TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 11:03
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Media i multi-kulti

Media i multi-kulti

Do licznych absurdów na naszym podwórku jesteśmy przyzwyczajeni: często słyszymy i sami mówimy, że w normalnym, zachodnim kraju wiele rzeczy nie mogłoby się wydarzyć. Ale, kto wie, może będziemy musieli zweryfikować również nasze wyobrażenia o krajach zachodnich i ich „normalności”. 

Zdumiałem się, kiedy media doniosły, że w związku z morderstwem popełnionym przez dwóch muzułmanów na brytyjskim 25-letnim żołnierzu w Londynie, premier Wielkiej Brytanii zasugerował, że być może żołnierze nie powinni się pokazywać w mundurach publicznie, żeby nie drażnić wyznawców islamu i nie narażać się na niebezpieczeństwo. Przyznacie państwo, że to kuriozalne oświadczenie brytyjskiego polityka, ale też zachowanie mediów w tej sprawie, a to nas głównie interesuje, jest godne uwagi. 

Przypomnijmy fakty: 22 maja w południowej części Londynu dwóch mężczyzn, jak się później okazało muzułmanów nigeryjskiego pochodzenia, najpierw potrąciło samochodem, a następnie przy użyciu maczety i tasaka bestialsko zamordowało brytyjskiego żołnierza, obcinając mu głowę. Tuż po dokonaniu zbrodni zachęcali przechodniów do robienia zdjęć i kręcenia filmików. Jeden taki amatorski film, na którym widzimy ociekającego krwią ofiary mordercę dokonującego specjalnego oświadczenia, natychmiast trafił do mediów brytyjskich, a potem do wszystkich. I tu właśnie mamy do czynienia z pewnym nadużyciem ponoć najlepszych na świecie mediów brytyjskich, które mając do dyspozycji takie nagranie z oświadczeniem mordercy, zamiast po prostu je wyemitować, niech ludzie usłyszą, jakie były motywacje tego człowieka, i owszem, pokazują nam obraz, ale zamiast nagranego głosu słyszymy komentarz dziennikarski. I ten komentarz bynajmniej nie oddaje tego, co mówi mężczyzna. Dlaczego? Ano dlatego, że ten pan nie pozostawia żadnych wątpliwości, że jego postępowanie jest umotywowane religijnie, że działał w imię Allaha. Takie właśnie „ocenzurowane” były pierwsze relacje brytyjskich telewizji. Oczywiście później wszystko stało się jasne, jeden ze sprawców na rozprawę sądową przyszedł z księgą Koranu, ale charakterystyczne jest to „miękkie” podejście mediów, które starają się, aby jakiekolwiek zbrodnie islamskich fundamentalistów nie rzucały cienia na całościowy wizerunek islamu. Takie przesłanie idzie od polityków, jak to mogliśmy zauważyć na przykładzie Jamesa Camerona, który zanim jeszcze jakiekolwiek autorytety brytyjskich muzułmanów odcięły się od tej zbrodni (a w ogóle się odcięły?) stwierdził, że ci zbrodniarze na pewno są zdrajcami islamu i zapewnił, że Brytyjczycy kochają i cenią swoich muzułmanów. 

Żeby było jasne, nie chodzi mi o to, aby piętnować wszystkich wyznawców islamu za tę zbrodnię, po prostu próbuję zrozumieć mechanizmy działania mediów. Bo wydaje mi się, że kiedy jakiekolwiek przestępstwo jest dokonane przez katolika, a nie daj Boże przez księdza, wtedy media wcale nie są takie „miękkie”. Wręcz przeciwnie: żąda się niemal głowy papieża i cały Kościół jest odpowiedzialny. Pośród zarzutów wobec katolików, słusznych i tych wyssanych z palca, jakoś nie przypominam sobie prób łagodzenia, wyciszania kwestii wyznania i religii, nie przypominam sobie zachęcania, aby nie generalizować. I rodzi się pytanie: czy ta wstrzemięźliwość mediów wobec islamu i jej brak wobec chrześcijaństwa, a zwłaszcza katolicyzmu (a mamy również do czynienia z jej lustrzanym odbiciem, gdy chodzi o symbolikę religijną: nikt nie odważy się na choćby delikatną ironię gdy chodzi o świętości islamu, podczas gdy można sobie do woli używać na symbolach i świętościach chrześcijańskich), jest kwestią najzwyklejszego strachu o własną skórę, czy uporczywą obroną polityki multi-kulti, która na naszych oczach wali się w gruzy?  

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!