TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 07 Marca 2021, 16:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kościół wciąż młody?

Kościół wciąż młody?

Na dniach sięgnąłem do książki pewnego francuskiego kapłana, którą wydano nad Loarą w roku 1996. Czytałem ją 12 lat temu i nie pamiętam, ale chyba pominąłem przedmowę, bo nijak się miała do naszych polskich realiów.

Lecz oto (nie)spodziewanie budzimy się już w innej rzeczywistości (nawet pasuje tu fraza „z ręką w nocniku”), a przywołaną przedmową możemy komentować to, co zmieniło się na naszych oczach. Jest prawdą, że od pewnego czasu pytaliśmy: „a gdzie jest młodzież?”, ale nie spodziewaliśmy się, że zobaczymy rzesze młodych, skandujących pod adresem Kościoła. Od jakiegoś czasu młodzież rzeczywiście w przerażających procentach znikała nam ze świątyń, więc teraz pytanie precyzujemy - czy jeszcze mamy ją w Kościele? Według wyników sondażu przeprowadzonego przez IBRIS dla „Rzeczpospolitej” dowiadujemy się, że zaledwie 9% młodych ludzi między 18. a 29. rokiem życia, określa swój stosunek do Kościoła jako pozytywny. „Skąd mogła się wziąć ta alarmująca liczba i czy da się to jeszcze zmienić?”-pyta dla przykładu Deon.pl. Wracam do tego nieprzeczytanego tekstu. Mowa tam, że mamy młodych ludzi, którzy należą do rodzin spójnych i gorliwie chrześcijańskich (bo mamy dzięki Bogu!) Inni młodzi ludzie - tu już zacytuję dosłownie-„pochodzą z rodzin przeżywających problemy wiary, gdzie znajomość prawd religijnych jest niedostateczna, a udział w sakramentach rzadki i formalny”. Inni wreszcie nie otrzymali prawie nic, ani w rodzinie, ani poza nią. Kościół postrzegają jako coś obcego sobie i dalekiego. „(…) U wszystkich trwałość lub niestabilność ogniska domowego wywiera znaczny wpływ na równowagę osobowości, a także na szansę wiary „(…) Niewiara napotykana wśród młodego pokolenia i u samych wychowawców, powątpiewanie, raczej rozpowszechnione atakowanie wszystkiego, co chrześcijańskie, usunięcie Boga na margines życia społecznego - zagrażają wzrostowi, a nawet samemu przetrwaniu wiary”. Niech to wystarczy. Ks. prof. A. Kobyliński w wywiadzie na łamach tygodnika Lisieckiego „Do Rzeczy” stwierdził: „Nigdy w naszych dziejach tak wielu młodych ludzi nie było ateistami, agnostykami lub osobami obojętymi religijnie jak obecnie”. Nie dziwi zatem tytuł pod którym wywiad się ukazał: „To najgłębszy kryzys w historii polskiego katolicyzmu”. W odniesieniu do tego, co stało się faktem, ukazała się już niejedna analiza wskazująca przyczyny takiego stanu rzeczy. Świat narzuca nowe mody, inne zasady oraz prawa, odmienne wartości…i ma posłuch. Wszystko nam się wywraca! Rzecz jasna w naszym kraju na czoło wysunęły się grzechy ludzi Kościoła, ale pewnie i związki z polityką. W przypadku młodych to od dawna wiadomo, jakie przemiany w postrzeganiu rzeczywistości kreują im dajmy na to portale społecznościowe, czy seriale z Netflixu. Jednak i to nie wszystko, co zburzyło zaufanie do duszpasterzy i całej instytucji Kościoła. Ks. Artur Stopka przypomniał jednak zgoła co innego: „Podobno 12 lat temu w czasie Krajowego Forum Duszpasterstwa Młodzieży w Warszawie padło pytanie wskazujące na inny wymiar problemu. Brzmiało: >>Kościół traci młodzież, czy młodzież traci Kościół?<<. To nie jest żadna gra słów”. Młodzież zdecydowanie nie zdaje sobie sprawy z tego co traci. I żeby się już nie rozwodzić, musimy przekonać nieprzekonanych, po co mamy być, żyć w Kościele. Pisał ks. Barbotin: „I oto mamy przed sobą człowieka - samotnego rozbitka. Bez fundamentalnych wartości dobra, sprawiedliwości, itd., bez Boga, który je ustanawia, życie traci jakikolwiek sens”. W przerażenie niektórych młodych ludzi wprawić mogą opowieści o obozowaniu w lesie i to nie tylko ze względu na brak dostępu do internetu. Ale gdy będzie im dane spotkać rówieśnika, który zafascynowany stylem życia outdoor potrafi innych zarażać swoją pasją, to kto wie, czy nawet najbardziej opornych nie wyciągnie do lasu? Mija właśnie 100. rocznica powstania skautingu katolickiego. Wspomniana książka nosi tytuł „Skauting i pedagogia wiary”, a jej autor dzieli się w niej jakim ratunkiem dla młodzieży (choć chciałoby się powiedzieć dla Kościoła) jest dla Francuzów właśnie harcerstwo katolickie. W tym laickim kraju skupia ono prawie 150 tys. młodych, a w Polsce (nie piszę katolickiej) liczba ta nie przekracza 6 tys.! To, co proponują Skauci Europy jest jedną z lepszych alternatyw wychowawczych. Pedagogika harcerstwa katolickiego ogarnia człowieka całościowo, zatem nawet nie trzeba mówić o wychowaniu w wierze. Wiara w naturalny sposób wpisuje się w styl harcerskiego życia. Trzeba dobrze zjeść (a harcerze gotują sami) i dobrze się pomodlić (za co też sami poczuwają się odpowiedzialni). Na temat systemu małych grup (zastępy) i wychowania młodych przez młodych mamy mnóstwo opracowań. W tym temacie chciałbym zwrócić jedynie uwagę na dwa aspekty, tj. formacja i rola młodych szefów. Co do pierwszego - nieraz to podkreślano, że nie wystarczą same akcje - niemniej takie mieliśmy standardy: festiwal, pielgrzymka maturzystów, itd. Po wtóre - gdy padają autorytety, a posłuch mają idole, trzeba nam mistrzów, bo za nimi - jest szansa - pójdą młodzi. Wrócę zatem do tego tematu, by opowiedzieć nie o podręcznikowych, ale o znanych mi drużynowych (prawdziwych mistrzach), którzy świetlaną harcerską drogą prowadzą do Chrystusa.

Ks. Piotr Szkudlarek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!