TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 11:43
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Konklawe, media i eksperci

Konklawe, media i eksperci

Trochę się tego spodziewaliśmy, ale ostatnie konklawe, nie pozostawiło żadnych złudzeń: na sprawach Kościoła katolickiego, a zwłaszcza zawiłościach codziennego życia Watykanu, znamy się wszyscy, a zwłaszcza ci, którzy z wyboru do Kościoła nie należą. A właściwie ci ostatni znają się najlepiej, trudno się więc dziwić, że właśnie oni byli najczęściej zapraszani jako eksperci do niemal wszystkich stacji telewizyjnych głównego (zdecydowanie coraz bardziej mętnego) nurtu. Pewnie jakaś część widzów była nawet zadowolona ze sposobu, w jaki relacjonowano czas od złożenia rezygnacji przez Benedykta XVI, poprzez konklawe, aż do pierwszego wieczoru z nowym papieżem, niejeden stwierdzi, że „telewizja zdała egzamin”, ale spróbujmy przyjrzeć się nieco lepiej temu, jak media sobie poradziły.

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że w tym roku media miały znacznie ułatwione zadanie (ograniczmy się tutaj do mediów polskich) choćby dlatego, że okres od ogłoszenia przez Benedykta XVI swojej rezygnacji, do pierwszego dnia konklawe był wystarczająco długi, aby się odpowiednio przygotować. W przeciwieństwie do poprzedniego, naznaczonego żałobą po Janie Pawle II, do ostatniego konklawe mogliśmy podejść nieco spokojniej, chłodniej, również dlatego, że nikt nie dawał żadnych szans naszym kardynałom. Nie było też konkurencji, gdy chodzi o inne wydarzenia w kraju i na świecie. Można więc było zabrać się do tego dobrze i porządnie zrelacjonować konklawe. 

Oczywiście, trudno nie zgodzić się z pewnymi obiektywnymi trudnościami, jak choćby z tymi, które przytacza Robert Stępowski: ,,jak przykuć do telewizorów ludzi, mówiąc im o wyborze papieża w Watykanie (dla wielu widzów to wirtualne państwo) i zainteresować ich sylwetkami kardynałów, z jeszcze odleglejszych zakątków świata, o których sami niewiele wiemy, a na wysłanie dobrych reporterów (tzn. całych ekip) do kilku krajów, aby przygotowali dokumentację, nas nie stać?”

Jednakże nawet biorąc pod uwagę te zastrzeżenia, nie da się obronić tego, co zaserwowały nam wiodące mass media. I już nawet nie chodzi o to, że jeden z portali na swojej home page zamieścił tytuł „Biały dym nad Kaplicą Sekstyńską”, ale generalnie o absolutny brak szacunku dla widza, zwłaszcza w doborze ekspertów i prowadzących. Pamiętacie jeszcze tych wszystkich znawców Kościoła, którzy dyskutowali o kandydatach na papieża? Wymieńmy kilku z nich: Jarosław Gugała, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Kamil Durczok, Jacek Pałasiński, Justyna Pochanke, Monika Olejnik, Tadeusz Bartoś, Jan Hartman, Magdalena Środa, Adam Szostkiewicz, Jarosław Kuźniar, Katarzyna Wiśniewska, a nawet niejaki Kamil Sipowicz, który ostatnio pisał coś chyba o... konopiach. 

W takim to właśnie towarzystwie rozprawiano, czasami dopuszczając jakiegoś księdza niczym kwiatek do kożucha, jaki powinien być kolejny następca Świętego Piotra i w sumie trudno się dziwić, że jak napisał Grzegorz Górny, postulaty przez nich formułowane, można streścić w haśle „six sex”: akceptacja antykoncepcji i aborcji, rozluźnienie etyki seksualnej, małżeństwa homoseksualne, kapłaństwo kobiet i zniesienie celibatu. Poważni watykaniści, czy choćby trzeźwo myślący obserwatorzy popukaliby się w czoło na takie postulaty, ale kto takich (z nielicznymi wyjątkami) widział w naszych telewizorniach? 

Może się to wydać dziwne, ale chyba po raz pierwszy w naszym kraju, tak ważny dla katolików temat został praktycznie oddany w ręce ich przeciwników. I nad tym nie powinno się przejść do porządku dziennego. 

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!