TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 09:45
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ideologia gender „bierze się” za dziennikarzy?

Meandry czwartej władzy

Ideologia gender „bierze się” za dziennikarzy?

Po kilku tygodniach nieobecności (czasami jest takie bogactwo materiałów i spraw, których nie można przemilczeć na łamach „Opiekuna”, że nawet stałe rubryki tracą swoją stabilność) wracamy do tematyki mass mediów. Ponieważ często zdarza się, że pewne rzeczy testowane, a czasami już dobrze zakotwiczone w tzw. dojrzałych demokracjach (kto wie, czy nie byłoby bardziej sensowne określenie: „zgniłe demokracje”), po kilku miesiącach, czy latach docierają również do nas, jako wzorce do naśladowania, czy do zaaplikowania, jeśli również naszą ambicją jest „dojrzała demokracja”, dobrze jest przyglądać się temu, co dzieje się za granicą. I dzisiaj chciałbym zasygnalizować kolejną niebezpieczną sytuację, która pojawiła się w Italii i wywołała zainteresowanie jednego z watykanistów (dziennikarzy zajmujących się tematyką watykańską) dziennika „La Stampa”, Marco Tosattiego. Chodzi konkretnie o dokument przygotowany przez włoskie ministerstwo równych szans, wskazujące dziennikarzom, w jaki sposób mają się odnosić z szacunkiem do społeczności LGBT. Myślę, że ten skrót stał się znany wszystkim, ale przypomnijmy, że chodzi o osoby o różnych dziwnych preferencjach seksualnych: homoseksualistów,  biseksualistów i transseksualistów. Krótko mówiąc ministerstwo próbuje uregulować sposób informowania o wydarzeniach dotyczących tego środowiska i jeżeli dziennikarze nie podporządkują się tym wskazówkom oznaczać to będzie złamanie etyki profesjonalnej i płynące za tym konsekwencje prawne.
Co muszą zrobić dziennikarze, aby nie „podpaść” środowiskom gejowskim i nie skończyć w więzieniu? Muszą przestrzegać „dziesięciu przykazań” opracowanych przez specjalistów ze środowisk LGTB. Już pierwsze „przykazanie” mówi, że nie można mieszać płci z rodzajem: każdy może sobie wybrać, czy chce być kobietą, czy mężczyzną i dziennikarze nie mogą w żaden sposób wykpiwać tego wyboru, powinni wręcz „błogosławić” wszelkiego rodzaju „coming outy”, czyli publiczne wyjawianie swoich ukrytych skłonności. Zabrania się mówić o gejowskim ekshibicjonizmie, a należy podkreślać pozytywne elementy i odwagę ujawniających się homoseksualistów. Nie wolno używać słowa lesbijka w sensie negatywnym, nie wolno łączyć słów transseksualista i prostytucja: jeśli już chce się dotknąć tego tematu trzeba użyć sformułowania „pracownica płci transseksualnej”. Dziennikarze powinni edukować swoich czytelników w kwestii brania pod uwagę małżeństwa homoseksualnego jako czegoś pozytywnego i właściwego, a także pouczać, że jeżeli już chce się mówić o naturze, to „w naturze małżeństwo nie istnieje, podczas gdy istnieje w naturze homoseksualność”. Dziennikarze powinni unikać takich konceptów jak: tradycja, natura i prokreacja, powinni zaś przypominać, że homoseksualiści mają prawo do zakładania rodziny w świetle prawodawstwa europejskiego. Nawet fotografów nie oszczędzono w tej farsie, pouczając ich w ostatnim „przykazaniu”, że kiedy fotografują manifestacje gejowskie powinni unikać kadrowania osób „wyzywających i rozebranych”.
Cała ta farsa byłaby śmiechu warta, bo przypomina instrukcje pisane przez faszystowskie organy kontroli publikacji i propagandy z lat trzydziestych, gdyby nie była naprawdę opracowana i promowana przez ministerstwo w dzisiejszej Italii. Ciekawe, kiedy dotrze do nas? 

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!