TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Sierpnia 2019, 11:57
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Gdzie jest rząd dusz?

Gdzie jest rząd dusz?

Opowiem Wam taką historię. Pewien pan chce zostać prezydentem niemal czterdziestomilionowego narodu w środkowej Europie. Nie jest to dla niego bynajmniej łatwe, ponieważ sporą część swojego dorosłego życia spędził piastując całkiem eksponowane stanowiska w systemie, który właśnie został odesłany na śmietnik historii, ku zadowoleniu większości społeczeństwa. Jakby tego było mało, jego głównym konkurentem do zaszczytnego stanowiska jest urzędujący prezydent, legenda opozycji, człowiek  powszechnie uznawany za tego, który obalił znienawidzony system. Do tego trzeba dodać, że nasz uwikłany w brzydką przeszłość kandydat ma skłonności do tycia, jest niewysokiego wzrostu i ma niepełne wykształcenie wyższe, co wstydliwie ukrywa. Obiektywnie patrząc wydaje się, że ma dość marne szanse. Wydaje się, że on nie może tych wyborów wygrać, aparatczyk partyjny nie może pokonać legendy! Nasz kandydat zdaje sobie z tego sprawę, dlatego postanawia zatrudnić jednego z najlepszych doradców wizerunkowych, który ma na koncie wygrane kampanie wyborcze w rozwiniętych demokracjach europejskich. Wyjaśnijmy jeszcze, że doradca wizerunkowy to taki specjalista, który doradzi jak się ubrać, co powiedzieć, z kim się pokazać, aby inni odbierali nas pozytywnie.

Co się dzieje dalej? Otóż oczywiście nasz kandydat prowadzony przez profesjonalnych doradców przede wszystkim chudnie. Zaczyna nosić błękitne koszule, pokazuje się prawie zawsze na błękitnym tle, ponoć używa nawet szkieł kontaktowych, aby mieć niebieskie oczy. Tu proszę mi pozwolić na małą dygresję: Kiedy byłem proboszczem we Włoszech prowadziłem w mojej parafii katechezy dla dorosłych, podczas których zawsze wyświetlałem przeźrocza, które w tle, pod tekstem, miały kolor morza. Zawsze. Fakt, że najczęściej na moje katechezy przychodziły same starsze panie. Kiedy wyjechałem z Italii, po kilku latach spotkałem jedną z nich, panią Florę, która powiedziała mi: „Don Andrea, jak mi brakuje twoich katechez!” „Naprawdę? - ucieszyłem się myśląc w duchu, że jednak warto było i coś po tych katechezach zostało. „A czego konkretnie pani brakuje, pani Floro?” - zapytałem.  „Don Andrea! Tego niebieskiego tła! Ono mnie tak uspokajało!” Pomyślałem, że niedużo jednak zostało, ale wracamy do tematu.

Kulminacyjnym momentem kampanii jest debata między dwoma kandydatami. W sondażach idą niemal „łeb e łeb”, ale wydaje się, że legenda da sobie radę. Przed wejściem do studia telewizyjnego doradca mówi naszemu kandydatowi mniej więcej coś takiego: „Wejdziesz do studia i przywitasz się serdecznie z wszystkimi, z operatorami kamer, nawet ze sprzątaczkami jeśli tam będą, każdemu podasz rękę wymienisz kilka życzliwych słów. Każdemu oprócz prezydenta, każdemu oprócz legendy. Koło niego przejdziesz ostentacyjnie i z lekceważeniem. Natomiast na zakończenie debaty już na wizji, wyciągniesz do niego rękę. To wystarczy”. Nasz kandydat, który przez całe życie posłusznie słuchał tego co mu kazano, zastosował się precyzyjnie do wskazówek, przywitał się przed programem ze wszystkimi, prócz swojego rywala, a na zakończenie w świetle reflektorów zaproponował by uścisnęli sobie dłonie na znak uczciwej walki. Legendzie oczywiście krew uderzyła do mózgu i stwierdził, że nie poda mu nawet nogi! Miliony ludzi widziały to dzięki telewizji i w tym momencie urzędujący prezydent przegrał wybory, bo ludzie jednak chama na tym stanowisku nie chcieli.  To dzięki mediom wygrywa się dzisiaj wybory. 

Dlatego właśnie media nazywa się czwartą (po ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej) władzą, dlatego dzisiaj tak ważne jest posiadanie mediów i rozumienie mediów. Mickiewiczowski Konrad nie modliłby się dzisiaj do Boga: ”Daj mi rząd dusz!”, dzisiaj powiedziałby „Daj mi media, wyjdzie na to samo”. O meandrach czwartej władzy będziemy rozmawiać w tych felietonach.    

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!