TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Grudnia 2020, 15:39
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Dbaj o k(K)ościół

Dbaj o k(K)ościół

Słyszymy o coraz częstszych atakach i profanacjach kościołów. Portale katolickie podały wiadomość, że dwoje młodych, wierzących Francuzów, namówiło przyjaciół, by wspólnie czuwali nocą obok świątyń, aby nie dopuścić do aktów wandalizmu i świętokradztwa.

Ponoć nie trzeba było długo czekać, by ci młodzi katolicy znaleźli naśladowców. Na straży swoich kościołów stanęli ludzie nie tylko w Paryżu, ale i w Nicei, czy Nantes. Tak rodzi się w kraju nad Loarą ruch o nazwie „Chroń swój kościół” (Protège ton église). Mając na uwadze stopień zlaicyzowania społeczeństwa francuskiego, takie zrywy są tylko dowodem, że jeszcze Francja nie zginęła…w wymiarze nadprzyrodzonym. A co w naszym kraju? Długoletni redaktor naczelny „Super Expressu” podał, że wychodzi z Kościoła. W swoim felietonie wylał to wszystko, co boli nie tylko jego. Św. Paweł w Liście do Rzymian postawił - zdawać by się mogło - retoryczne pytanie: „ Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie…?”. W obecnej chwili, tak by się mogło wydawać, że płynie cała, długa lista tych rzeczy, które jednak odłączają(!) Alina Petrowa-Wasilewicz (na łamach stacja7.pl) w nawiązaniu do felietonu Jastrzębowskiego napisała: „Ja zostaję”. Odsyłam do tego materiału, bo chyba jasno i klarownie wyłożyła pani redaktor, dlaczego zostaje w Kościele. Tomasz Terlikowski ma swoją argumentację (choć jak podkreśla, odpowiedź nie jest prosta): „Ja nie jestem człowiekiem uczuć, mnie w młodości do Kościoła nie przekonały emocje, ani przeżycia. Nie miałem ich, doświadczenia z sacrum były mi obce. Urzekła mnie spójność katolicyzmu, intelektualna pełnia filozofii i teologii. Szukałem Boga rozumowo, a nie emocjonalnie, a antyklerykalizm ludzi wierzących wyniesiony z domu sprawiał, że częściej szukałem go sam, niż w towarzystwie księży”. Żywy jest przekaz o tym, iż syn bogatego kupca z Asyżu - Piotra Bernardone, usłyszał dość dziwne słowa: „Franciszku, idź i odbuduj mój Kościół, gdyż cały popada w ruinę!”. Wezwanie to wziął sobie do serca i potraktował dosłownie (chwała i za to, bo i dziś wiele naszych kościołów wymaga poważnych remontów). Niemniej trwając na modlitwie w położonym nieopodal Asyżu kościółku Matki Bożej Anielskiej, zwanym Porcjunkulą, uświadomił sobie, iż Bóg wzywa go, aby zajął się duchową odnową Kościoła (był to rok 1208). Po latach młodzieńczej beztroski, pochłonęła go troska o Kościół (i na tym można byłoby zakończyć felieton - życząc tego i sobie i Państwu). Na pobożnych życzeniach jednak nie można poprzestać, zwłaszcza, że jest to synonim marzeń ściętej głowy. W ostatnim numerze „Opiekuna” wyłożono nam, krótko i rzeczowo, wszystko na temat nowej instrukcji o reformie parafii. Autorem dokumentu jest Kongregacja ds. Duchowieństwa, ale jak słusznie zauważono w komentarzach - nie tylko duchowni winni być jej odbiorcami. Tu na marginesie - mam w końcu okazję nieco się wytłumaczyć, dlaczego tak często powołuję się na komentarze innych, choć felieton - utrzymany zawsze w osobistym tonie - musi wyrażać punkt widzenia autora. Otóż ten gatunek literacki, który rzeczywiście nadaje się, by komentować zwłaszcza ujemne zjawiska w „wierze naszej codziennej”, winien wykorzystywać elementy satyry, ironii i humoru - zatem tu jest ta najprostsza odpowiedź, dlaczego korzystam z zasłyszanych (lub przeczytanych) wypowiedzi. Teraz więc mogę dowalić tytułem, który przykuł mój wzrok na łamach deon.pl: >> Duszpasterz czy urzędnik w koloratce? Skończmy z erą „duszpastuchów”<<. Autorka tegoż komentarza do wspomnianej instrukcji stwierdza rzeczowo: „…i choć to apel przede wszystkim do księży, to nie wyobrażam sobie, żeby wdrożenie w parafiach zasad zaproponowanych przez Watykan miało się odbyć bez udziału i wsparcia świeckich. W końcu jeśli pojmujemy Kościół jako nasz wspólny dom, to odpowiedzialność za jego funkcjonowanie spoczywa na nas wszystkich”. Pani Magda Fijołek słusznie zauważa, z naszym duszpasterstwem dzieje się coś bardzo niedobrego: „Bo jeżeli pasterze nie zauważają swoich owiec, zwłaszcza tych zranionych, ubogich i potrzebujących miłosierdzia…”. Ale kij ma zawsze dwa końce. Właśnie w tym numerze naszego dwutygodnika zamieszczono humorek Fenixa, który powinien nam dać do myślenia (więc nie może skończyć się tylko na delikatnym uśmieszku). Rzekł nasz Pan: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny”. Trzeba nam mówić o wielkich rzeczach, ale życie parafialne składa się z tylu pomniejszych spraw. W jednej parafii pani należąca do Grupy Modlitwy o. Pio spytała proboszcza: „Kto w kościele odpowiedzialny jest za czystość bielizny kielichowej?”. Dla wyjaśnienia - ze względu na możliwość wystąpienia na nich drobinek Ciała, czy Krwi Pańskiej, nie można - ot tak - wrzucić korporałów i puryfikaterzy do pralki, a tym bardziej oddać ich do pralni. Odpowiedzialność za to spoczywa w pierwszym rzędzie na duszpasterzach. Ta Pani (emerytowana nauczycielka) oprócz prowadzenia modlitw za przyczyną patrona grupy, postanowiła podjąć się także jakiegoś „wymiernego” dzieła. Zauważyła, coś niby drobnego, ale w gruncie rzeczy wielkiego. Kto odbuduje nasz Kościół? To nie pstryczek pod adresem tych, którzy tylko mówią i piszą. We Francji wystarczyło tylko dwoje młodych…

Ks. PIotr Szkudlarek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!