Czy wygląd ma wpływ na wyznawanie wiary?
Wybierając strój, uczesanie i dodatki chcemy wyrazić swoje wnętrze, dążymy bowiem do harmonii między tym o czym myślimy, w co wierzymy, jaki światopogląd wyznajemy a tym jak się prezentujemy innym ludziom na zewnątrz. Znamy wskazówki dotyczące godnego stroju do kościoła: by ubrania nie były zbyt skąpe, tj. odsłaniające za dużo dekoltu, pleców, nóg, by ubrania nie były zbyt obcisłe, ani prześwitujące. Nie ogranicza to wyglądu kobiet do szarych sukni do ziemi, a mężczyzn do czarno-białego stroju galowego. Strój ma być przede wszystkim schludny i właściwy dla miejsca, do którego się udajemy. Uświadomienie sobie do Kogo przychodzę do kościoła ma ogromne znaczenie – to czas spotkania z Panem Bogiem, z Jezusem, którego ofiara za zbawienie ludzi dokonuje się podczas każdej Mszy św. Strój nie może więc szokować, odciągać uwagi ludzi od modlitwy, nie może wywoływać zgorszenia i niesmaku. Należy pamiętać, że nie idziemy do świątyni, aby skupiać wzrok na sobie. Zamiast zastanawiać się - czy wolno?, może lepiej pomyśleć nad tym, czy należy? Części naszej garderoby, które chcemy koniecznie ubrać, można założyć w innych okolicznościach, stosowanie do sytuacji. Sukienkę na ramiączkach na spacer do parku, krótkie spodenki na przejażdżkę rowerową.
Wygląd w dużej mierze tworzy pierwsze wrażenie. Naszym ładnym strojem czy symbolami możemy kogoś zaciekawić. Coraz popularniejsze są sklepy z odzieżą chrześcijańską - bluzka z cytatem z Pisma Świętego, T-shirt z nadrukiem nawiązującym do chrześcijaństwa, czy różaniec w formie bransoletki służą zarówno nam, przypominając o kierowaniu swoich myśli w ciągu dnia do Boga oraz przypadkowo napotkanym osobom. Zdawać by się mogło kontrowersyjna kwestia tatuaży została tak wyjaśniona przez papieża Franciszka: „Nie bój się tatuaży. Erytrejczycy przez wiele lat robili znak krzyża na czole. Także dziś je widzimy. Problemem może być przesada, ale nie same tatuaże”. Wszystko zależy od motywacji – czy jest nią podążanie za duchem światowości, ego, pycha, źle rozumiana indywidualność, czy raczej chęć odważnego zaznaczenia przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej.
Kard. Stefan Wyszyński kierował wiele słów do kobiet, np. „Bądź modna, ale moda ma także swoje granice. Nie dopuść, aby moda ograniczała twą skromność i godność. Nie dopuść, aby moda ciebie kształtowała. To ty twórz modę”. Jest jasne, że styl poddany musi być naszej woli i narzucane przez świat trendy nie powinny być przyjmowane bezkrytycznie. Jeśli dbamy o piękno wewnętrzne, odbija się to jak w lustrze na naszych wyborach dotyczących wyglądu. Ks. Piotr Pawlukiewicz podkreślał, że konfesjonał czyni nasze serce czystym, oczy nabierają blasku, a radość ubiera nas najpiękniej.
Jakie niebezpieczeństwa niesie zapatrzenie tylko na sferę zewnętrzną? Może doprowadzić do powierzchowności, narcystycznego podejścia do życia, zaniedbania innych sfer poprzez poświęcanie zbyt dużej ilości czasu na makijaż, dobieranie elementów stroju, szukanie i zamawianie przesadnej liczby par butów, bluzek, sukienek itp. Najlepszą radę daje sam Chrystus: „A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie?” (Mt 6, 25.28). Musimy zachować umiar. Gdy świat często kładzie skrajny nacisk na wygląd zewnętrzny, chrześcijanin musi pamiętać, że dbałość o własny wygląd to harmonia duszy i ciała.
Kinga Motyl
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!