TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Grudnia 2019, 21:31
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

W drogę za rodziny

W drogę za rodziny

 W sobotę 16 kwietnia na Górę Krzyża Jubileuszowego wyruszyła Sztafeta wiary „widzę - wierzę – wyruszam”. Jej uczestnicy pokonali trasę ponad 40 kilometrów z Kostowa i ponad 10 z Mikorzyna. W czasie drogi rozważali mękę Jezusa i modlili się za rodziny. Szczególnie za te, które przeżywają trudności.

Co to znaczy: widzę, wierzę i wyruszam? Widzę, że Bóg mnie kocha. Wierzę, że Jego miłość daje człowiekowi moc. Dlatego wyruszam w drogę, aby objawiała się moc Ducha Świętego. Uczestnicy sztafety rozpoczęli drogę od spotkania z Jezusem podczas Mszy Świętej. Sztafeta Wiary z Kostowa wyrusza w Wielkim Poście od czterech lat. W tym roku w kościele pw. św. Augustyna na jej rozpoczęcie Eucharystię koncelebrowali proboszcz ks. Dariusz Brylak i ks. Jarosław Dębiński, proboszcz z Polanowic. Natomiast w sanktuarium św. Idziego w Mikorzynie Mszę św. sprawował ks. proboszcz Ryszard Wachowiak. - Dlaczego tutaj jestem? - pytał podczas Mszy św. w Kostowie inicjator sztafety ks. Brylak. - Doświadczamy wspólnoty wiary, bo Kościół to my, ludzie, razem przed Bogiem. Uznajmy, że jesteśmy grzeszni, bo to Pan Bóg prowadzi i daje siłę. Jego łaska jest potrzebna do szczęścia – mówił. - Chodzi o to, by iść i odkrywać. Kiedy żyjesz z Bogiem nie jesteś, a stajesz się na przykład uprzejmy, stajesz się człowiekiem radości. Kto głębiej próbuje patrzeć na swoje życie, szybko to odkryje, że tylko przed Bogiem coś staje się raz i koniec. Z Jego strony tak, ale nie z mojej. Bóg raz powiedział, że mnie kocha, raz za mnie umarł i koniec. To my, ludzie ciągle do tego dorastamy, odchodzimy, daj Boże – wracamy – powiedział dalej ks. Brylak. Zauważył też, że przygotowane w tym roku rozważania stacji Drogi krzyżowej poświęcone zostały owocom Ducha Świętego, które otrzymujemy od Boga. Dzięki nim możemy rozwijać się, dorastać, dojrzewać i postępować na drodze. Kolejna część rozważań poświęcona została darom Ducha Świętego. - Podpowiem, że to druga część, kiedy będzie już nam brakować sił fizycznych. Gdzieś tam w środku, kiedy dopadnie nas zniechęcenie, wtedy tak bardzo ważne jest odkrycie, że jesteśmy obdarowani. Odkrycie, że Bóg daje nie byle co – zauważył ks. Dariusz. Natomiast Kustosz sanktuarium w Mikorzynie w homilii przypomniał uczestnikom sztafety jak ważna jest rodzina i nowe życie, które w niej się rodzi. Przypomniał też, że chrześcijanie stają w obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci, bo dawcą życia jest Bóg, który z miłości oddal życie za każdego z nas.
W drogę wyruszyło 150 osób z Kostowa i około 40 z Mikorzyna. Szli sami lub w niewielkich grupach. Po drodze nawiedzili kościoły i kaplice w Siemianicach, Opatowie, Donaborowie, Świbie, Kierznie, Mikorzynie, Kochłowach i Parzynowie. Wchodzili tam, by rozważyć przygotowane teksty o stacji Drogi krzyżowej, pomodlić się w swoich intencjach i za ludzi mijanych po drodze oraz po prostu, by odpocząć. - Idę pierwszy raz. Zdecydowałam się na udział w Sztafecie Wiary, bo trzeba odkryć coś nowego, co nas poprowadzi przez cale życie. Trochę się boję, ale myślę, że wytrzymam całą trasę. Na razie idę sama, jednak dołączę do któryś z grup – mówiła 17 – letnia uczestniczka sztafety z Ciecierzyna.
Wielu z uczestników sztafety niosło proste, drewniane krzyże, na których wypisali imiona osób, w imieniu których pielgrzymowali. Justyna z Byczyny w sztafecie uczestniczyła już po raz czwarty i tym razem zabrała ze sobą wiele małych krzyży. - To są krzyże z mojego zakładu pracy, czyli z przedszkola w Byczynie. Każda z koleżanek podarowała mi krzyżyk z intencją, żebym je zaniosła na Górę Krzyża. Niosę je i ich rodziny całym sercem, bo szczególnie w tym roku idziemy w intencji rodzin. Idziemy modląc się także o pokój na świecie, który na początku powinien być w naszych sercach. Idę też w intencji o nawrócenie grzeszników, by nawrócili się całym sercem, by zrozumieli, że tak naprawdę nasze szczęście nasza radość, nasze życie to jest Bóg – dzieliła się.
Główną intencją w tym roku była modlitwa za rodziny i właśnie całe rodziny można było zauważyć na trasie wśród uczestników sztafety. - Wybraliśmy się razem, by wspólnie nieść intencje rodzinne. Niesiemy także intencje tych, którzy prosili nas o modlitwę. Cieszymy się, że możemy je polecać Panu Bogu. Nasza córka Julia idzie pierwszy raz, a my trzeci – mówili państwo Sylwia i Janusz z Mikorzyna. - Wyruszyłam, bo chciałam coś przeżyć. W poprzednich latach rodzice mówili, że było ciężko, ale fajnie – dodała Julia.
Na Górze Krzyża każdy uklęknął przed ustawionym tam ogromnym Krzyżem Jubileuszowym na znak wdzięczności Bogu za Jego miłość. Tam w modlitwie pamiętali o swoich bliskich, ale również o tych, którzy zaangażowali się w organizację sztafety.


Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!