TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Października 2020, 16:52
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Trwanie w Bożej służbie

20.07.10

Trwanie w Bożej służbie

12 kwietnia br. obchodzono w naszej diecezji Dzień Świętości Kapłańskiej. Jak co roku, także i tym razem spotkanie duchowieństwa rozpoczęło się w kaliskiej katedrze, gdzie prezbiterzy razem ze swoimi biskupami uczestniczyli w uroczystej liturgii słowa, adorowali Najświętszy Sakrament oraz służyli sobie sakramentem pojednania i pokuty.

Nabożeństwu przewodniczył ks. kanonik dr Jerzy Jeżowski, ojciec duchowny diecezji kaliskiej. Konferencję ascetyczną wygłosił ks. prałat Antoni Poniński - kapłan diecezji włocławskiej oraz były wieloletni redaktor naczelny „Ładu Bożego”. Rozważania Księdza Prałata dotyczyły osoby i dzieła ks. Jerzego Popiełuszki, który zostanie beatyfikowany 6 czerwca, w dniu Święta Dziękczynienia. Uroczystości beatyfikacyjnej ma przewodniczyć prefekt watykańskiej kongregacji ds. beatyfikacji i kanonizacji, abp Angelo Amato. Jak powszechnie wiadomo, proces beatyfikacyjny ks. Jerzego Popiełuszki, zamordowanego w 1984 r. przez oficerów SB, trwał 12 lat.
Ks. prałat Antoni ukazał postać ks. Jerzego jako wybranego przez Bożą Opatrzność. Wybór ten jest czytelny dla nas teraz, którzy z perspektywy czasu spoglądamy na życie tego świątobliwego kapłana, jednak w I poł. lat 80. był on niedostrzegalny, bowiem, jak podkreślił ks. Poniński, najtrudniej dostrzec świętość, kiedy się staje. Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Czyjeś dojrzewanie do świętości i samo święte życie bywa przez świadków tego życia często źle interpretowane, a czasami nawet wyśmiewane. Jestem przekonany, że świętość realizuje się przecież w tym, co zwyczajne i prozaiczne np. gdy matka z miłością przewija swoje dziecko, czy też gdy ojciec podejmuje dodatkową pracę, aby zapewnić byt swojej rodzinie. Słowa księdza prałata przypomniały mi o tym, że nasza droga do świętości urzeczywistnia się i wtedy, gdy mamy zaprasowane na kant spodnie i gdy jesteśmy w roboczym ubraniu; gdy sprawujemy świętą Liturgię i gdy odkurzamy dywan.
Chociaż życie ks. Jerzego Popiełuszki nie wyglądało na nadzwyczajne, bo przecież wypełniał normalne kapłańskie obowiązki, to jednak Bóg zechciał posłużyć się właśnie tym, co normalne i zwyczajne do ukazania tego, co jest w życiu najważniejsze - Miłości. Ks. Poniński w konferencji zestawił drogę ku śmierci
ks. Popiełuszki z drogą Chrystusa ku śmierci. Obie drogi, chociaż zawierały oczywiste różnice, były podobne. Spisek, zdrada, pojmanie, związanie, osamotnienie, męczeńska śmierć… Wszystko to z powodu Miłości!
Konferencja, przybliżająca postać ks. Jerzego przypomniała słuchaczom, że jego kazania charakteryzowały się nadzieją bez nienawiści, a mimo to został on zamordowany. Kapłan „Solidarności” został zabity nie za to, co mówił, lecz za to, kim był – podkreślił ks. Poniński. A był ks. Jerzy prorokiem, wybrańcem Opatrzności dla proklamowania prawdy o tym, kim jest Bóg i kim naprawdę jest człowiek oraz w czym (lub raczej w Kim) zakorzeniona jest jego godność.
Życie ma czasami smak i zapach pomarańczy, a czasami wyciska gorzkie łzy i jest naznaczone męczeństwem. Ale tylko takie życie mamy. Innego mieć nie będziemy i warto życie, takie jakie jest, przeżyć najwspanialej jak się da, rozpoznając znaki czasu i z wiarą przyjmując to, czego nie umiemy zrozumieć, lub to, co nie zgadza się z naszymi planami. Także tego uczy nas ks. Jerzy Popiełuszko.
Myślę, że wszyscy cenimy ludzi autentycznych, tzn. takich, którzy naprawdę wierzą w to, co mówią i żyją zgodnie ze swoimi dobrymi ideałami. Czy i my nie chcemy być takimi ludźmi? Ludźmi, dla których honor jest ważniejszy niż sława; prawda jest ważniejsza niż pochlebstwa; a uczciwość jest ważniejsza niż pieniądze? Czy pozwolimy się pokonać obłędowi popychającemu ten świat i nas w tym świecie do zagłady? Czy raczej – jak słyszymy w piosence Perfectu – trzeba nam być niepokonanym i wśród tandety lśnić jak diament?
Część ascetyczna Dnia Świętości Kapłańskiej zakończyła się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Następnie, kapłani procesyjnie przeszli do bazyliki św. Józefa, gdzie sprawowana była Eucharystia, której przewodniczył ks. bp. Teofil Wilski, obchodzący 50-lecie kapłaństwa i 15-lecie posługi biskupiej. Mszę Świętą koncelebrowali ks. bp. Stanisław Napierała, ks. prymas Henryk Muszyński, ks. bp. Stanisław Gądecki, ks. bp. Bogdan Wojtuś oraz ks. bp. Wojciech Polak. Ks. bp. Teofil Wilski rozpoczął swoje rozważanie cytatem z działa św. Ireneusza: Chwałą człowieka jest trwanie w Bożej służbie. Podkreślił m. in. to, że dążenie do świętości dokonuje się przez miłość do Boga i człowieka, co nierozerwalnie łączy się z przyjęciem postawy służby. Ks. Biskup wskazał zagrożenia, które stoją na drodze do osiągnięcia kapłańskiej świętości, a są to: bezduszność, rutyna w działaniu, jednostronność postrzegania rzeczywistości i przyzwyczajenie się do rzeczy świętych.
Ks. biskup Teofil nie poprzestał jednak na zagrożeniach, lecz wskazał sposoby uchronienia się przed nimi i, przywołując przykład św. Jana Vianney, przypomniał o konieczności modlitwy, adoracji oraz przyjmowania sakramentu pokuty i pojednania. Ks. Biskup zwrócił naszą uwagę na nowe wezwania, przed którymi stają codziennie duszpasterze: katecheza dorosłych, otwartość na charyzmaty i korzystanie z nich zwłaszcza w ruchach odnowy oraz ewangelizacja tych chrześcijan, którzy są bliscy podjęcia decyzji o porzuceniu swojego zaangażowania w życie Kościoła.
W sposób szczególny przeżyłem chwile, w których czcigodny Biskup Jubilat dziękował Bogu za dar kapłaństwa. Jego dziękczynienie było pogodne, a jednocześnie bardzo głębokie, pełne zadumy i troski o tych, którzy wspierają biskupów w ich pasterskim posługiwaniu – o prezbiterów. Bardzo mocno wybrzmiała w ustach
ks. bpa Teofila modlitwa papieża Pawła VI spisana przez niego krótko przed śmiercią, a zwłaszcza ostatnia jej część: Ludzie, zrozumiejcie mnie, kocham was wszystkich w wylaniu Ducha Świętego, którego ja, sługa, powinienem wam przekazywać. W ten właśnie sposób patrzę na was, w ten sposób pozdrawiam was, w ten sposób was wszystkich błogosławię. (...) A Kościołowi, któremu wszystko jestem winien i który był mój, cóż powiem? Niech błogosławieństwa Boga będą nad Tobą; miej świadomość swojej natury i misji; zachowuj sens prawdziwych i głębokich potrzeb człowieczeństwa; i krocz, biedny, to znaczy wolny, mocny i miłujący ku Chrystusowi.
Niech tak się stanie! Amen!

ks. Jarosław Jasianek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!