Świadectwa pielgrzymów
Jedni na szlak pielgrzymiom są od lat, inni po raz pierwszy. Kolejni wyruszają na trasę całą rodziną, by ten wspólny czas był dla nich i Pana Boga.
– Od dłuższego już czasu noszę w sercu wielką i gorącą intencję modlitewną. Postanowiłam swoje modlitwy wesprzeć jeszcze ofiarą, cierpieniem i wyrzeczeniem. A gdzież tego wszystkiego zaznać i doświadczyć, jeśli nie na pielgrzymce. Szczególnie na tej naszej, kaliskiej ,,Od Józefa do Maryi oraz od Maryi do Józefa”, która w tym roku wyruszyła po raz 389. Wielokrotnie już tak pielgrzymowałam i bardzo boli mnie fakt, iż z roku na rok coraz więcej osób rezygnuje w połowie pielgrzymki i nie wraca pieszo do Kalisza. Tak robi się nam pielgrzymka w jedną stronę, tylko do Maryi... Mam jednak nadzieję, że w tym roku więcej będzie nas wracało pieszo. Ale pielgrzymka to radosny czas i tak z tych radosnych obserwacji odnotować należy fakt, że znacznie liczniejsza niż w roku ubiegłym wyruszyła grupa z Sanktuarium św. Józefa, jak i z parafii katedralnej pw. św. Mikołaja. Kolejnym radosnym faktem jest znacząca obecność aż trzech ojców franciszkanów. I tak przewodnikiem naszej franciszkańskiej grupy biało-czerwonej jest ojciec Karol Baranowski, przewodnikiem grupy złotej czyli tej duchowej - stacjonarnej w Sanktuarium św. Józefa ojciec Janusz Siwicki, gwardian kaliskiej wspólnoty franciszkanów i proboszcz parafii, no i najważniejsze - ojciec duchowny pielgrzymki, głoszący rekolekcje na szlaku to ojciec Waldemar Ułanowicz. Tym samym został bardzo zaakcentowany szczególny rok w Kościele katolickim, Rok Świętego Franciszka, któremu Pan Jezus z krzyża w San Damiano polecił ,,odbuduj mój kościół”. I pod takim hasłem pielgrzymujemy ,,do” i ,,z” Częstochowy. ,,BUDUJCIE MÓJ KOŚCIÓŁ” - to zadanie dla każdego z nas, nie tylko na czas pielgrzymowania, ale i na całe życie.
Jolenta
– Na pielgrzymi szlak, w tym roku wyruszyłam z franciszkańskim pokojem serca i radością. Od wielu lat (choć czasem w jedną stronę) staram się pielgrzymować na Jasną Górę, aby Maryja wskazywała mi i moim bliskim drogę w codzienności. Jestem wdzięczna Maryi za wszelkie łaski i cuda, które wyprosiła i wyprasza dla nas każdego dnia. Pielgrzymowanie jest dla mnie pogłębianiem relacji z Bogiem i z ludźmi, nauką pokory, wiary, nadziei i miłości. Św. Franciszek z Asyżu, który jest patronem naszej grupy (od dzieciństwa) fascynował mnie swoim pozdrowieniem „Pokój i dobro”. „Pokój” oznacza zgodę z Bogiem, z ludźmi i samym sobą, zaś słowo „dobro” oznacza miłość do całego stworzenia oraz pomoc innym. Dlatego każdego roku staram się wdrażać w życie, nie tylko to pielgrzymkowe, pokój, miłość i dobro. A przykład ubóstwa św. Franciszka oraz wolności serca i wdzięczności Bogu, budzi we mnie chęć bezinteresownej pomocy i służby innym ludziom. Tego też doświadczam pielgrzymując w grupie franciszkańskiej, biało-czerwonej. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim siostrom i braciom naszej rodziny franciszkańskiej za wszelkie dobro, którego mogę doświadczać i którym mam szansę obdarowywać innych.
Uczestniczka
– Jesteśmy najmłodszą grupą, nie ze względu na wiek, ale z racji, że jesteśmy nowo utworzoną
grupą, w której idą sami mężczyźni.
Pomysł powstał podczas męskich rekolekcji i szybko przerodził się w konkretną decyzję, by stworzyć własną wspólnotę pielgrzymów. Charakteryzuje nas hart ducha, siła i odwaga. A w naszych sercach niesiemy intencje, które przede wszystkim obejmują nasze żony i dzieci. Niesiemy ze sobą także duży krzyż, który jest przypomnieniem życiowych krzyży każdego człowieka, każdego z nas. I w tym kontekście nasza męska siła przestaje być jedynie kwestią wytrzymałości fizycznej, a staje się odpowiedzialnością za tych, których zostawiliśmy w domu.
Pielgrzym
– Tak, to mój pierwszy raz na pielgrzymce jako jej kierownik. Dopiero uczę się wszystkiego, ale na szczęście miałem dobrych poprzedników, którzy służą pomocą. Jest to zupełnie inna forma pielgrzymowania. Nad wieloma rzeczami nie mam kontroli, a chciałbym, by wszyscy byli zadowoleni. Wiadomo na szlaku przychodzi zmęczenie, przyzwyczajenia i czasami pielgrzym staje przed czymś, do czego nie był przyzwyczajony, czasami nie udaje się znaleźć noclegu tam, gdzie wcześniej spał. Ale trzeba pamiętać, że trud pielgrzymi to krzyż, który bierzemy na swoje barki i z nim idziemy. To jest forma też pewnego rodzaju pokuty, czyli umartwienia siebie.
ks. Łukasz Urban
– Mam 89 lat i przemierzam szlak pątniczy po raz 41. Wróciłam na szlak po kilku latach przerwy, bo opiekowałam się chorym mężem. Pamiętam pielgrzymki sprzed wielu lat i przyznaję, że obecnie wędruje się łatwiej. No i to nie lata się liczą, ale chęci i zdrowie, bo wszystko zależy od zdrowia, pogody i oczywiście „od Pana Jezuska”. – Idę obok siostry Wiesławy z wielkim podziwem dla niej. Modlę się za męża, dzieci i wnuki, a także o zdrowie dla siostry i szwagra, by nasza Matka ulżyła im i pomogła w trudnościach. Pielgrzymka daje wiele radości, a także siłę na kolejny rok.
Wiesława i Krystyna
Kiedy przyjeżdżam na urlop ze Szkocji do Polski najczęściej idę na pielgrzymi szlak. W tym roku byłem dziewiąty raz. Na pielgrzymce lubię słuchać konferencji i dużo się modlę. W tym roku idąc z Helu do Częstochowy dołożyliśmy dwa dni drogi, żeby pójść do Maryi w Piekarach Śląskich. Święto Wniebowzięcia NMP przeżywam na Jasnej Górze. Tam od wielu lat dołączam do pielgrzymki kaliskiej i z nią wracam do św. Józefa. Wcześniej chodziłem w obie strony, gdyż pochodzę spod kaliskiej wioski Dębe i spotykam się też z rodziną.
Marian
– Na pielgrzymce jesteśmy po raz czwarty, wędrujemy z grupą białą, z naszej parafii Miłosierdzia Bożego w Kaliszu. Idziemy całą rodziną, a właściwie to jest nas 3/4 rodziny, ponieważ jeden z synów w tym czasie pracuje. Jednak z racji swojej pracy pośrednio też w niej uczestniczy. Zawsze idziemy razem, co sprawia nam radość, bo jest to nasz czas, czas dla naszej rodziny, ale też spotkania z innymi i wspólne pokonywanie trudności. To jest też czas, w którym zapomina się o sprawach codziennych, często sprawiających problemy. Idąc w pielgrzymce na ten czas o wszystkim się zapomina, głowa odłącza jakby sprawy domowe i jest tylko czas na skupienie się na pielgrzymowaniu. Każdy z nas ma swoją intencję, a najważniejsza jest ta o powrót do zdrowia dla mojego taty. Niesiemy także wiele próśb przekazanych od innych osób, by zanieść je na Jasną Górę przed tron Maryi. I choć droga sprawia pewien trud, to im więcej się zmęczymy fizycznie, to paradoksalnie tym więcej odpoczywamy. To jest fenomen pielgrzymi, tym bardziej, że na szlaku mamy wszystko zapewnione i nie trzeba się o nic martwić. Droga wydaje się długa, ale wystarczy spojrzeć przed siebie, na drzewa, które się mija i wówczas widać jak kilometry i czas uciekają. I tak, jak nie mogliśmy doczekać się wyjścia na szlak, tak już nie możemy doczekać się kolejnego roku i kolejnej pielgrzymki.
Rodzina Raczyńskich
Na tegorocznym szlaku jesteśmy ponownie całą rodzinką, czyli tata Paweł, mama Natalia oraz córeczki Ania i Weronika. Wędrowanie z dziećmi to zupełnie inny rodzaj pielgrzymowania. Logistyka jest zdecydowanie bardziej wymagająca. Z żoną poznaliśmy się na pielgrzymce, więc już na samym początku ustaliliśmy, że jeśli Pan Bóg da zdrowie, będziemy starali się iść na Jasną Górę z naszymi dziećmi. I tak jest! Ania jeszcze nie ma sześciu lat, a już po raz szósty pielgrzymuje, Weronika nie ma dwóch latek, a już jest po raz drugi w drodze. Bardzo cieszymy się wraz z żoną, że możemy przekazać naszym córeczkom wartości tak mocno widoczne podczas pielgrzymki. Sam chodziłem z moją rodziną jako dziecko i niesamowicie cieszę się, że mogę ten dar pielgrzymowania przekazać kolejnym pokoleniom.
Rodzina Kaletów
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!