TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Września 2021, 17:01
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Śladami św. Jana Pawła II

Śladami św. Jana Pawła II

kalisz. To było 10 niezapomnianych dni górskiej przygody kaliskich dzieci i młodzieży z parafii pw. Opatrzności Bożej. Tam na każdym kroku czuło się obecność Jana Pawła II.

Bazą naszej wyprawy od 4 do 13 lipca był ośrodek „Babci Basi” otoczony ciszą lalickiej grani, gdzie w oddali, ponad wzgórzami otulonymi zielenią smreków i łąk wznosił się szczyt Ochodzitej nad Koniakowem w Beskidach. Im dłużej upajało się wzrok tym malowniczym widokiem, zdawało się dostrzegać wyłaniającą się w oddali Białą Postać. Drugiego dnia zawędrowaliśmy na Ochodzitą (895 m n.p.m.), gdzie nad pięknie położoną kapliczką góruje pomnik Ojca Świętego i jego Papieska ławka. Kiedy przeżywaliśmy tutaj pierwszą górską Mszę św. wiatr zdawał się powiewem szeptać słowa Ojca Świętego: „Szczyt góry zmusza do podniesienia wzroku ku niebu”. Trzeciego dnia czekało nas „jedyne” 700 metrów w górę zielonym szlakiem zaczynającym się w Szczyrku. Słowa papieża: „W górach bliżej Boga”, dodawały nam wiary w to, że Bóg nam towarzyszy na szlaku i pomoże nam zdobyć Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Po wdrapaniu się na najwyższy, jak do tej pory szczyt, który zdobyliśmy podczas „Wakacji z Bogiem”, wspomnienia pozostawiła w pamięci druga górska Msza św. odprawiana na ołtarzu z plecaków nieopodal schroniska. Padre Damiano, niesiony Bożym natchnieniem, wygłosił ewangelizacyjną naukę, która zaciekawiła wielu z odpoczywających nieopodal turystów.  Niebieski autokar przewiózł nas do miasta Adama Małysza, w którym zanurzyliśmy się w morskiej fali Tropicany Hotelu Gołębiewski. Potem wjeżdżając wyciągiem krzesełkowym na skocznię Malinka, mogliśmy poczuć się jak „Król skoczków”. Nie mogliśmy też ominąć chaty Kawuloka.

Dzień piąty to wypoczynek u „Babci Basi” wśród gier i zajęć z ks. Damianem o wyrażaniu uczuć i emocji bez krzywdzenia innych. Wieczorem wybraliśmy się na Mszę św. do kościółka na Pochodzitej. Następny dzień był wyjątkowy z Eucharystię przy ołtarzu w bazylice w Wadowicach, gdzie otrzymał chrzest Karol Wojtyła. Miało się wtedy wrażenie, że za chwilę papież się pojawi i do nas przyjdzie. Potem jeszcze zdjęcie przy chrzcielnicy i wizyta w domu rodzinnym: „A dom był tutaj za moimi plecami przy Kościelnej. A kiedy patrzyłem przez okno widziałem na murze kościelnym zegar słoneczny i napis: «Czas ucieka, wieczność czeka»”. Ocaleni przed deszczem ruszyliśmy osiągnąć drugi cel śladami Jana Pawła II: Kalwarię Zebrzydowską z sanktuarium Matki Bożej i Dróżkami. Kolejnego dnia na samą myśl o Baraniej Górze, wielu dostawało gęsiej skórki. Ale z pomocą przyszedł nam Bóg, który podsunął pomysł zdobywania Baraniej Góry (1220 m n.p.m.) od strony Czarnej Wisełki, Z pomocą przewodnika, pana Franciszka, niosły nas na szczyt słowa papieża: „W górach znajdujemy nie tylko wspaniałe widoki, które można podziwiać, ale niejako szkołę życia. Uczymy się tutaj znosić trudy w dążeniu do celu, pomagać sobie wzajemnie w trudnych chwilach, razem cieszyć się ciszą, uznawać własną małość w obliczu majestatu gór”. Tu przeżyliśmy trzecią Mszę św.

Rano nastał dzień ósmy, w którym ruszyliśmy w stronę Ustronia. Na początek Park Leśnych Niespodzianek. Wiele zwierząt biegało swobodnie po parku. Potem był pokaz lotów ptaków drapieżnych: sokoła wędrownego, bielika amerykańskiego i myszołowa. Czuliśmy się uskrzydleni, dopóki przed oczyma nie ukazała się Czantoria (995 m n.p.m. ). Wpatrywaliśmy się błagalnie w opiekunów – wjeżdżamy czy wchodzimy? Uff… wjeżdżamy. Ale to nie koniec niespodzianek tego dnia. Wieczorem przejazd bryczkami i ognisko, kiełbaski na górskiej polanie. 

Kolejny dzień zaczęliśmy od wizyty w Orionówce – Domu Rekolekcyjno – Wypoczynkowym nad Jeziorem Żywieckim. Po Mszy św. w kaplicy nie omieszkaliśmy zrobić pamiątkowego zdjęcia. Na pokładzie statku, który zabrał nas w rejs po Jeziorze Żywieckim, niejeden obawiał się choroby morskiej. Ufaliśmy jednak Kapitanowi, temu w Niebiosach. I każdy z nas czuł, że chociażby płynąc ciemnym jeziorem, zła się nie ulękniemy. Na Górę Żar (761 m n.p.m.) zawiozła nas kolejka. Po powrocie do Lalik, gdzie „Babcia Basia” czekała z kolacją, nadszedł czas na posumowanie naszych „Wakacji z Bogiem”. Obowiązkowym punktem wieczoru była dyskoteka. Nadszedł dzień pożegnania. Ale, jeśli dobry Bóg pozwoli, wrócimy. Na szczęście Padre Damiano lubi najlepsze rzeczy zostawiać na koniec ku pokrzepieniu serc. Nie bylibyśmy do końca spełnieni na tych „Wakacjach z Bogiem”, gdybyśmy nie odwiedzili Matki Jasnogórskiej. Msza św. w kaplicy Cudownego Obrazu była ogromnym przeżyciem. I to koniec naszej relacji z „Wakacji z Bogiem 2021”. Wbrew przeszkodom, pandemii, pełni wiary i ufności w Bożą opiekę – pojechaliśmy. Bo jak wakacje to tylko z Bogiem! No bo z kim?

Radosław Rachelski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!