Rowerem do Matki

Pielgrzymka rowerowa ze Skalmierzyc do Częstochowy to tradycja, która na stałe wpisała się w czas przygotowań parafii do obchodów uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
W tym roku na szlak pielgrzymkowy wyjechały 162 rowery. I jak podkreślił ks. proboszcz więcej ich być nie mogło, ze względu na liczbę noclegów zagwarantowanych po drodze, jak i w samej Częstochowie. Rowerowi pątnicy wyruszyli do Pani Jasnogórskiej 6 sierpnia po porannej Mszy św. sprawowanej w ich intencji i po błogosławieństwie na czas pielgrzymowania. Pierwszy nocleg mieli w Załęczu. Do Częstochowy dotarli w piątek, 7 sierpnia, gdzie o godz. 17.00 zgromadzili się na Mszy św. w kaplicy przed obrazem Matki Bożej, której przewodniczył ks. kanonik Sławomir Nowak, proboszcz parafii. Natomiast wieczorem modlili się podczas Apelu Jasnogórskiego. Kolejnego dnia przeżywali nabożeństwo Drogi krzyżowej na Wałach Jasnogórskich, po czym ruszyli w drogę powrotną, zatrzymując się na nocleg we wspomnianym już Załęczu. W niedzielne popołudnie licznie zgromadzeni wierni wyczekiwali ich powrotu. Wrócili cali i szczęśliwi, choć po drodze przytrafił się jednej pani mały wypadek.
Myślą przewodnią, która wybrzmiewała podczas konferencji i homilii głoszonych podczas pielgrzymki była osoba św. Maksymiliana Kolbe, który był wielkim czcicielem Matki Bożej. I jak zaznaczył ks. kanonik Nowak, w czasie kiedy obchodzimy 60-lecie koronacji obrazu Matki Bożej Skalmierzyckiej ta postać staje się bardzo ważna. Święty w znaku relikwii zostanie także wprowadzony do świątyni podczas Mszy św. w czasie rekolekcji. Relikwie - włos świętego - parafia otrzyma od ojców Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych z klasztoru w Niepokalanowie.
Z pośród 162 osób na tegoroczny szlak wyjechało 15 nowych, z czego najmłodszy był ośmiolatek. Pojechał z rodzicami, którzy się nim opiekowali. A on sam stwierdził, że było to niezwykłe przeżycie, choć łatwo nie było pokonywać kolejne kilometry. Pierwszy raz była również pątniczka namówiona przez inną, która na tym szlaku była po raz 10. – Wrażenia niezapomniane, choć momentami było trudno, tak jak na ostatnim etapie, kiedy pokonaliśmy 120 km, ale nie poddawałam się i swoją misję wypełniłam - dodała pątniczka. Natomiast inny uczestnik, który pokonał szlak już po raz 21., zaznaczył, że każdego roku zabiera ze sobą kolejną osobę z rodziny. A tym co, a właściwie kto, ciągnie go na pielgrzymkę jest sama Matka Boska Częstochowska, przed oblicze której zawozi swoje, jak i powierzone mu intencje. Nie można w tej grupie zapomnieć o ks. Ryszardzie Dycu, który od wielu lat pielgrzymuje z grupą. Przyjeżdża specjalnie z Niemiec, gdzie posługuje, by wraz ze swymi „ziomkami” pielgrzymować. I jak podkreśla, wszystkiemu winne korzenie, bo to właśnie w cieniu Pani Skalmierzyckiej rodziło się jego powołanie, tu jest jego rodzina, przyjaciele, którzy także pielgrzymują w rowerowej pielgrzymce do Częstochowy od wielu już lat. – Podczas pielgrzymki czuje się wspólnotę i jedność. I to co najistotniejsze czuje się głęboką wiarę, jej wyznanie na Mszach św., na Apelach Jasnogórskich, w codziennym Aniele Pańskim, ale także w prywatnej modlitwie – zaznaczył kapłan dodając, że w tej pielgrzymce czuje się także wzajemną miłość, czego dowodem była choćby chęć pomocy osobie, której przytrafił się nieprzyjemny wypadek.
Na trasie pielgrzymki opiekę duchową nad pielgrzymami sprawował także ks. Mariusz, rezydent parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej.
Arleta Wencwel-Plata
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!