TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 09 Stycznia 2026, 14:20
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Proszę księdza

Proszę księdza

Pod takim tytułem, w piątek 12 grudnia, w Centrum Kultury i Sztuki zostało zaprezentowane  widowisko słowno-muzyczne, które ukazało sylwetkę ks. prałata Józefa Sieradzana, szczególnie z czasu Powstania Warszawskiego, kiedy służył jako kapelan Zgrupowania AK „Żmija” pod pseudonimem „ks. Marian". Wydarzenie wpisało się w obchody Roku ks. Józefa Sieradzana w Kaliszu. 

Spektakl wyreżyserował dr Maciej Michalski, doradca metodyczny ODN i teatrolog. W przygotowanie wydarzenia włączyła się społeczność Zespołu Szkół Techniczno-Elektronicznych w Kaliszu, która nosi imię ks. Sieradzana. Warto zauważyć, że jest ona jedyną szkołą mającą za patrona ks. Sieradzana. Szkoła mieści sie na terenie parafii, w której kapłan był proboszczem. Scenariusz spektaklu powstał na kanwie książki „Wspomnienia łączniczki kapelana”. Jest ona swoistym świadectwem spisanym przez Annę Hołubowicz-Gadkowską (pseudonim „Iwona”). Ponadto, by lepiej ukazać postawę i losy ks. Sieradzana w czasie II wojny światowej i Powstania Warszawskiego zostały wyrecytowane wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, a także wybrzmiały piosenki powstańcze. 

 W tym przedstawieniu, choć nie jest to powiedziane wprost, reżyserowi zależało, by poprzez opowiadanie o życiu ks. Sieradzana i pokazywanie jego życia przez sceny odgrywane przez aktorów, zaakcentowana została świętość kapłana. – Jestem przekonany, że to był i jest to święty człowiek - zaakcentował reżyser dodając, że zapewne wiele jest takich osób, których nie znamy na tyle, by móc powiedzieć, że są świętymi i mogą być wzorem do naśladowania, ale większość z nich znika z tego świata i nic po nich nie pozostaje. – I taki los mógł podzielić również ks. Sieradzan, mógł zostać po śmierci zapomniany. Dlatego wspaniale się stało, że mamy w Kaliszu rok poświęcony tej postaci, i że przez ten rok odbyło się wiele wydarzeń poświęconych temu zacnemu kapłanowi – zaznaczył reżyser dodając, że ten program jest pewnego rodzaju podsumowaniem, zamknięciem jubileuszu, które miasto zorganizowało.

– Nie jestem Kaliszaninem i osobiście nie znałem księdza Sieradzana, słyszałem jedynie o nim od znajomych, którzy mieli to szczęście osobiście poznać księdza. Mówili o nim w samych superlatywach i kiedy nauczyciele ze szkoły noszącej imię wspomnianego kapłana zwrócili się do mnie z prośbą o przygotowanie takiego programu, zgodziłem się z radością – podkreślił reżyser, który już nie raz zajmował się tego typu realizacjami. – Przygotowując scenariusz zacząłem czytać różne informacje o tym kapłanie. Poza poruszającą postawą w czasie Powstania Warszawskiego uderzyła mnie informacja przekazana przez wiernych z parafii, w której posługiwał, że był to kapłan, który chodził po kolędzie cały rok i zamiast zbierać pieniądze, jak to jest w zwyczaju, to on rozdawał je innym, u których widział potrzebę.

Dalej reżyser zaznaczył, że w tym przedstawieniu nie ma księdza Sieradzana jako postaci. – Jest tylko o nim mowa, a jego postać symbolizuje rozłożona na ziemi sutanna, a przy niej zapalona świeca. Przez ten wymowny akcent czujemy, że on jest pośród nas obecny – podkreśla dr Maciej Michalski dodając, że w przedstawieniu zostały użyte jeszcze inne rekwizyty nawiązujące do tej postaci. – Nie chciałem, by ktoś udawał księdza Sieradzana, bo jest to zbyt wyrazista postać, a także myślę, że nie byłoby to zbyt łatwe do zagrania, ani też przyzwoite, bo moim zdaniem o pewnych ludziach mówimy, pokazujemy, ale ich nie gramy, nie udajemy, że nimi jesteśmy – zaznaczył dr Michalski.

W trakcie spektaklu rozbrzmiały dzwony i to nie przypadkowe dzwony. Był to bowiem dźwięk dzwonu Zygmunta z Krakowa, który ogłosił powołanie Karola Wojtyłę na Stolicę Apostolską i jednocześnie nakładający się dźwięk dzwonu watykańskiego, ogłaszający śmierć naszego wielkiego rodaka św. Jana Pawła II. 

Na pytanie, dlaczego właśnie dzwony związane z Janem Pawłem II, reżyser zaznaczył, że dla Polski objęcie stolicy Piotrowej przez naszego rodaka spowodowało, że czasy, które nadeszły,  były wojną bezkrwawą i dającą olbrzymi sukces. – Mam na myśli upadek komunizmu, który swój początek miał już przed II wojną światową - wyjaśnił reżyser Maciej Michalski.

Jak już zostało powiedziane, w spektaklu zostało użytych wiele symboli. i tak wracając jeszcze do odgłosów dzwonu, poza tym, co zaznaczył reżyser, niosły przesłanie ważnych wydarzeń, ładu i porządku, a także moc i władzę. Natomiast rozsypane przez aktorów uschnięte liście - oznaczały przemijanie, cykliczność natury, koniec pewnego etapu, obietnicę odrodzenia i odnowy (wiosny). Płomień świecy, która stała przy leżącej sutannie symbolizował życie, obecność Boga przebijającą wszelkie ciemności. 

Małe krzyże, które jeden z aktorów, rozkładał na uschniętych liściach symbolizowały znak ofiary i zwycięstwa Jezusa Chrystusa nad śmiercią i grzechem. Dla chrześcijan są one przecież symbolem wiary, miłości i nadziei. 

Ten piątkowy wieczór był nie tylko okazją do obejrzenia spektaklu, ale także do podzielenia się wspomnieniami o księdzu Sieradzanie. Głos zabrała jedna z wychowawczyń wspomnianej szkoły pani Aneta. Nauczycielka w kilku słowach przybliżyła nie tyle życiorys kapłana, ale opowiedziała jak to się stało, że został ogłoszony Rok Księdza Sieradzana. – Kończy się już ten wyjątkowy czas, ale to czym żył ks. Sieradzan, jakie wartości wyznawał powinny przejść na kolejne lata i pokolenia. Zwłaszcza teraz, kiedy żyjemy w czasach niepewności i pełnych napięć – mówiła pani Aneta podkreślając, że wzorem powinna być właśnie postać ks. Sieradzana, dla którego najważniejszy był zawsze drugi człowiek. 

O tych samych cnotach księdza mówili także przedstawiciele parafian, wspominając go jako człowieka uczynnego i ofiarnego. – Był to niesamowity kapłan, dla którego drugi człowiek, szczególnie ten bardziej potrzebujący, w różnych aspektach życia był niezmiernie ważny, a do tego wielki patriota – mówiła jedna z pań, której szczególnie utkwiły w pamięci homilie głoszone przez ks. Sieradzana. – Były one napełnione duchem patriotyzmu, do głębi poruszające i co więcej odważne jak na czasy, w których był naszym proboszczem - kontynuowała. Inny z parafian opowiadając o księdzu podkreślał, że to był wielki człowiek, który nie przeszedł obojętnie obok potrzebującego, czy to był po prostu biedny, czy też wołający o przysłowiowe 5 zł. 

Wiele razy padło już stwierdzenie, że lubił dzieci i zawsze miał w kieszeni cukierki, którymi je obdarowywał, a także niezwykle szanował osoby starsze. Ponadto miał duże poczucie humoru. Głos zabrał także obecny ks. prałat Andrzej Latoń, proboszcz parafii św. Gotarda, który jako następca ks. Sieradzana pielęgnuje pamięć o swoim poprzedniku i dba o parafię.  

Arleta Wencwel-Plata

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!