TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 20:59
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Non omnis moriar

Non omnis moriar
czyli o „Kaplicy polskiej” w kaliskiej katedrze słów kilka

Kościół pw. św. Mikołaja swymi początkami sięga drugiej połowy XIII wieku i jest jedną z dwóch najstarszych - obok kościoła franciszkanów - świątyń kaliskich.

Ufundował go książę Bolesław Pobożny, ale jego budowa trwała wiele lat i przebiegała także z pomocą Przemysła II i Kazimierza Wielkiego. Swoją obecną trójnawową, halową postać, z wydłużonym prezbiterium i kwadratową wieżą, kościół ten uzyskał - nie licząc niewielkiej przybudówki oraz górnej, neogotyckiej części wieży, zbudowanej w 1876 roku i niezbyt harmonizującej z pozostałą częścią budowli - w drugiej połowie XIV wieku.

W latach 1358-1810 świątynia znajdowała się w zarządzie kanoników regularnych laterańskich reguły św. Augustyna i od połowy XV wieku nosiła tytuł katedry zakonnej. Po utworzeniu w 1992 roku diecezji kaliskiej podniesiona została do godności katedry diecezjalnej - Matki wszystkich świątyń Kościoła Kaliskiego. W czerwcu 1997 roku dostąpiła zaszczytu goszczenia w swych progach Ojca Świętego Jana Pawła II.
W ciągu wielu wieków istnienia kościół św. Mikołaja był świadkiem całego szeregu doniosłych wydarzeń, a wystrój jego wnętrza ulegał licznym zmianom. Podczas jednej z nich - zrealizowanej w 1869 roku - na przedłużeniu lewej nawy, w wyniku przebudowy dawnej zakrystii i kapitularza kanoników, powstała niewielka kaplica (około 5 x 5 m) poświęcona Matce Boskiej Pocieszenia, z neobarokowym ołtarzem z dwoma obrazami przedstawiającymi twarz Chrystusa w koronie cierniowej i Matkę Bożą z Dzieciątkiem.
Czterdzieści lat później - w 1909 roku - ówczesny włodarz pokanonickiej świątyni - ks. Jan Nepomucen Sobczyński, zasłużony kapłan, późniejszy dziekan kaliski, a także znany bibliofil, historyk i społecznik, podjął decyzję ozdobienia ścian kaplicy wielobarwnymi polichromiami. Zadanie to powierzył krakowskiemu artyście malarzowi - Włodzimierzowi  Przerwie-Tetrmajerowi, bratu Kazimierza, znanego poety „młodopolskiego”.
Z uwagi na tematykę polichromii kaplica ta określana jest najczęściej mianem „Kaplicy polskiej” lub też „Kaplicy pod orłami”, bowiem pod malowidłami umieszczonymi na trzech jej ścianach biegnie fryz złożony ze zwielokrotnionych piastowskich orłów. Że były to polskie orły, i na dodatek królewskie, nikt nie miał wątpliwości, ale władze carskie nie uznały ich za manifestację patriotycznych uczuć Polaków i przez pierwsze cztery lata przypominały one mieszkańcom Kalisza o wolnej i niepodległej Ojczyźnie zniewolonej przez zaborców. Dopiero w 1913 roku na skutek donosu orłami zajęli się urzędnicy carscy i po śledztwie przeprowadzonym przez radcę gubernialnego Stupina wydany został nakaz ich natychmiastowego zamalowania. Ks. Sobczyński nie miał innego wyjścia i polecenie wykonał, ale użył do tego celu farby klejowej, łatwej do usunięcia i nie niszczącej polichromii. Dzięki temu sześć lat później orły ponownie pojawiły się w kaplicy i z jej ścian spoglądały na mieszkańców miasta radujących się z odzyskanej przez Polskę niepodległości.
Chociaż wspomniany donos konfidenta carskiego dotyczył także malowideł, to jednak radca Stupin - dzięki wyjaśnieniom ks. Sobczyńskiego - nie dopatrzył się w nich treści wrogiej władzom zaborczym i pozostały one nienaruszone. Gdyby jednak urzędnicy carscy dokładniej przeanalizowali ich treść i przesłanie, to z pewnością dzisiaj nie moglibyśmy podziwiać dzieła krakowskiego artysty. Zostałoby ono zamalowane, a być może nawet skute do gołego tynku. A zatem, co ono takiego przedstawia?
Na sklepieniu, podzielonym przez gotyckie żebra na siedem pól, Tetmajer namalował Trójcę Świętą, której towarzyszą dwaj aniołowie i polscy święci i błogosławieni: Wojciech, Kazimierz i Salomea, Jacek, Kinga i Jan Kanty oraz Bronisława i Czesław. 
Z kolei na ścianie nad wejściem znajduje się polichromia przedstawiająca bł. Jolantę, obok której stoją hierarchowie Kościoła polskiego oraz książęta i królowie: Mieszko III Stary, Władysław Odonic, abp Jarosław Bogoria Skotnicki i Władysław Łokietek oraz Bolesław Pobożny, abp Stanisław Karnkowski, Zygmunt August, Zygmunt Stary i Jan Kazimierz. U jej stóp klęczy Przemysł II.
Na ścianie z lewej strony polichromia jest niewielka, bowiem znajdują się tam dwa okna z witrażami wyobrażającymi Matkę Boską Częstochowską i Ostrobramską (także autorstwa Tetmajera). Ukazuje ona legendarnego Piasta Kołodzieja i Rzepichę oraz ich syna Siemowita, do których przybyli na postrzyżyny dwaj niebiańscy wysłannicy - święci: Cyryl i Metody.
Natomiast na prawej ścianie kaplicy umieszczone jest malowidło z podpisem: SUB TUUM PRAESIDIUM CONFUGIMUS (Pod Twoją opiekę uciekamy się). Przedstawia ono Matkę Bożą pochylającą się nad kobietą leżącą, pod biało-czerwonym przykryciem, na śmiertelnym łożu. Być może jest to Aldona, żona Kazimierza Wielkiego, ale z pewnością symbolizuje ona Polskę, którą opłakuje klęczący u jej stóp szlachcic. U wezgłowia łoża stoi król Kazimierz oraz Władysław Jagiełło i królowa Jadwiga. Po przeciwnej stronie - oprócz autora polichromii - sportretowani zostali ówcześni kaliszanie, przedstawiciele różnych stanów społecznych: duchowieństwa (ks. Sobczyński), ziemiaństwa (Piotr Karśnicki, dziedzica Majkowa), mieszczaństwa (Stanisław Herbich), warstwy chłopskiej (Józef Biliński, sołtys z Majkowa) oraz klasy robotniczej (Wojciech Jabłkowski, bojownik PPS, rozstrzelany za zamach na carskiego agenta). Przyglądając się tej polichromii naszą uwagę winniśmy zatrzymać na jednym drobnym szczególe - na ręce leżącej na marach kobiety. Nie zwisa ona bezwładnie jak u zmarłej, bo jej dłoń unosi się ku górze i zdaje się „mówić”: „non omnis moriar” - „nie całkiem umarłam”. Przesłanie tej dłoni, towarzyszących zmarłej osób i Patronki kaplicy jest jednoznaczne: nie całkiem umarłam, bo - jak mówią pierwsze słowa naszego hymnu - „Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy”.

tekst Jerzy Aleksander Splitt

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!