Na wspólnej drodze

Ponad 300 par małżonków podczas pielgrzymki do Narodowego Sanktuarium św. Józefa odnowiło przysięgę małżeńską w obecności ks. bpa Łukasza Buzuna, który przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię.
Ks. biskup podkreślił, że Msza św. sprawowana w intencji jubilatów, jest wielkim dziękczynieniem Panu Bogu za dar sakramentu małżeństwa, za wspólne przeżycie wiele lat. – Takie jubileusze to czas na podsumowania i na spojrzenie w przeszłość, na dziękowanie, na przeprosiny, ale to także czas, by prosić Boga o kolejne dobre lata – mówił ks. biskup podkreślając, że gromadząc się u św. Józefa, małżonka Maryi, warto sobie przypomnieć, że w małżeństwach, jak i w rodzinach, trzeba postawić na relację z Panem Jezusem. – Trzeba postawić Chrystusa na pierwszym miejscu, bo On powinien towarzyszyć i być zasadniczym motywem na każdym etapie wspólnej drogi - mówił biskup Buzun. Dalej kaznodzieja zaznaczył, że Kościół mówi, iż małżeństwo to jest odbicie właściwie tego, czym jest Kościół i czym jest Chrystus. – Chrystus jest w relacji do Kościoła oblubieńcem i tak też jest w małżeństwie – zaakcentował biskup Buzun. Wskazywał także, że na drodze ludzkiego życia, na etapie kiedy wchodzi on w związek, w relację z drugą osobą, warto jest porzucić swoje pewne przyzwyczajenia, czy przestrzeń własnego spokoju i wyjść do ziemi, którą Pan Bóg obiecuje właśnie w tym układzie bycia dwojgiem w Chrystusie, bo ta relacja z Panem Bogiem jest czymś najważniejszym.
Natomiast zauważając, że w obecnych czasach, kiedy ludzie z trudem podejmują decyzję o małżeństwie, kiedy odciągają tę decyzję często latami, ks. biskup podkreślił, że właśnie te pary, świętujące tak piękne jubileusze, świadectwem swego życia potwierdzają, że da się przeżyć wspólnie życie, nawet kiedy przychodzą różne cięższe sytuacje. – Małżeństwo jest łodzią, która często jest miotana na falach życia i wy jesteście żywym świadectwem ogromnego sukcesu na drodze ludzkiego życia także tego rodzimego – podkreślił biskup Buzun, prosząc jednocześnie małżonków, by nieustannie razem wpatrywali się w Pana Jezusa, zapraszali św. Józefa do swoich rodzin, do swojego miejsca zamieszkania i do swoich relacji. Po homilii nastąpiło odnowienie przyrzeczeń małżeńskich.
Przed błogosławieństwem w obecności biskupa i kapłanów dokonano Aktu zawierzenia rodzin św. Józefowi. Akt wypowiedzieli państwo Raczyńscy.
Po Mszy św. zgromadzeni mieli okazję wysłuchać konferencji Grzegorza Górnego, dziennikarza i publicysty związanego m.in. z „Niedzielą”, zatytułowanej: – „Pierwsze soboty miesiąca w rodzinie”. Na zakończenie wszyscy jubilaci otrzymali wizerunek Świętej Rodziny z modlitwą małżonków.
Pytając małżonków o receptę na długie pożycie małżeńskie, jedni odpowiadali, że to miłość. – Po pierwsze miłość do Boga, do samej siebie, bo kiedy tego nie mamy to jak możemy obdarowywać miłością innych. I kiedy ja kocham siebie, to też siebie szanuję i wymagam tego od innych, a najbardziej od męża – zdradziła pani Irena podkreślając, że nie raz przez te 50 lat była ta miłość wystawiana na różne próby. Ale jak dodała wygrała dzięki wspólnemu stawianiu czoła przeciwnościom i obdarowywaniem się tą miłością. Inna z par z mniejszym stażem wyjawiła, że ich receptą na udane życie małżeńskie jest wspólna modlitwa, wspólne wyjścia na Eucharystię i choć nie dane im było zostać rodzicami, czyli stworzyć taką pełną rodzinę jaką by chcieli, to są szczęśliwi i wierzą, że właśnie taką rolę wyznaczył im Pan Bóg. – Pomagamy innym potrzebującym dzieciom w swoim otoczeniu, co wzmacnia naszą więź i nie gasi miłości - mowili.. A tak żartobliwie, kolejny małżonek zdradzając receptę na szczęście w małżeństwie stwierdził, że on po prostu nie słucha połowy tego, co mówi małżonka, która stojąc obok dodała, że gdyby nie jej ogromna cierpliwość do męża, to różnie by mogło być. Jednak patrząc na nich śmiało mogę powiedzieć, że jest to kochające się małżeństwo. Będąc w temacie żartów, to pani Anna wraz z mężem Andrzejem stwierdzili, że w ich związku bardzo dużą rolę odgrywa radość, częste żarty, a nawet psikusy, które robią sobie nawzajem. – Oczywiście nie zawsze było i jest nam do śmiechu, ale nie można się poddawać i z każdej sytuacji szukać wyjścia, czasem właśnie na wesoło – zaznaczyła pani Anna, podkreślając, że tak jak mówił biskup, ważne jest by przez małżeństwo iść w trójkę, to znaczy zaprosić do siebie Pana Boga.
Arleta Wencwel-Plata
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!