Miejsce dla strapionych

In Signore mi ha dato fratelli – te słowa z tegorocznego plakatu odpustowego pochodzące z testamentu Świętego Franciszka w tłumaczeniu brzmią: „Pan dał mi braci” - wyjaśnił na początku Mszy św. ks. Witold Kałmucki, kustosz Sanktuarium św. Idziego, podkreślając, że jest to nawiązanie do obchodów Roku św. Franciszka w Kościele. Dalej ks. kustosz dodał, że jednym z pierwszych braci św. Franciszka był zakonnik, który przybrał imię Idzi, a duchowość franciszkańska wpisuje się w życie i wartości św. Idziego, która stała się inspiracją do przeżycia tego roku duszpasterskiego, który w tym czasie przybiera na sile.
Mszy św. przewodniczył i słowo Boże wygłosił ojciec Leonardo Bielecki, prowincjał Prowincji Świętego Franciszka w Poznaniu, który wskazując na miejsce uroczystości podkreślił, że jest to miejsce, gdzie od setek lat przychodzą ludzie ze swoją ludzką biedą. – Przychodzą tutaj, bo wiedzą, że jest to miejsce, gdzie Bóg wspaniałomyślnie zagląda tam, gdzie oni już nie dają rady – zaznaczył duchowny dodając, że aby zrozumieć fenomen kultu św. Idziego, trzeba spojrzeć także na miejscowość, która nie jest ogromnym miastem, tętniącym życiem, a jednak gromadzi setki tysięcy ludzi
Natomiast przedstawiając świętego, w krótkim opisie jego życia i stylu jaki obrał, czyli odejście w cień, na pustynię, ojciec Leonard zaakcentował, że swoją postawą św. Idzi uczy nas jak żyć dzisiaj, bo choć dzieli nas kilkaset lat, to postać św. Idziego jest zaskakująco aktualna w swojej duchowości dla nas ludzi współczesnych. – Pierwsza rzecz, której nas uczy, to że nie musimy być ciągle widoczni, że nie musimy ciągle pokazywać innym co robimy, gdzie jesteśmy, a nawet co jemy, bo wartość człowieka nie zależy od liczby ludzi, którzy obejrzą zdjęcia, że nie musimy być widziani przez wszystkich, żeby życie miało wartość, wystarczy, że będziemy widziani przez Boga – akcentował duchowny. Dalej ojciec Leonard wskazał na drugą lekcję pozostawioną przez św. Idziego, która uczy, że człowiek potrzebuje swojej pustelni, potrzebuje ciszy, której współcześnie przestajemy doświadczać. – Telefony, słuchawki w uszach, ogrom wiadomości, które sprawiają, że jesteśmy przeładowani informacjami z zewnątrz sprawiają, że przestajemy słyszeć siebie nawzajem. I może człowiek wie coraz więcej o świecie, ale przestaje rozumieć siebie samego – podkreślił kaznodzieja stawiając pytanie, kiedy byliśmy tak sam na sam przed Bogiem, chociaż przez kilka minut dziennie tylko ja i Pan Bóg?
– Trzecia lekcja świętego Idziego to osłona swojej łani – zaznaczył duchowny wskazując na figurę świętego z łanią u boku, której ocalił życie zasłaniając ją własnym ciałem. – To jest jeden z najpiękniejszych obrazów świętego Idziego. Idzi staje pomiędzy nią a strzałą i sam zostaje zraniony. Ten obraz pokazuje nam, że warto czasami stanąć pomiędzy słabym człowiekiem a tym, który chce go zranić, czy to w rodzinie, pracy, we wspólnocie, a także i w Internecie i kiedy wszyscy kogoś obmawiają, ja nie dołączam – wskazywał ojciec Leonardo podkreślając, że jeżeli nie mogę o kimś mówić dobrze, to przynajmniej nie mówię źle. A na czwartą lekcję świętego Idziego, duchowny użył określenia: nie bój się swojej rany. – W przedstawianych wizerunkach Idzi jest zraniony, a my ludzie współcześni nie lubimy pokazywać swoich ran, swoich słabości. Żyjemy w czasach, kiedy promuje się człowieka sprawnego, pięknego, produktywnego i zwycięskiego. Tymczasem rana, ból, czy jakiś błąd, który popełniamy, nie przekreśla człowieka. Można być człowiekiem zranionym i nadal kochać. Można mieć za sobą porażkę i nadal czynić dobro, można nie być idealnym, ale potrzebnym – akcentował kaznodzieja podkreślając, że wiara nie zaczyna się od tego: „Panie Boże, jestem silny”, ale od: „Panie Boże, nie daję sobie rady.
Potrzebuję Twojej pomocy”. I tej bezsilności nie wolno się bać, ona jest tam, gdzie człowiek jest bezsilny i tam tworzy się miejsce dla miłosierdzia, miejsce na interwencję Pana Boga – zaznaczył duchowny podkreślając, że św. Idzi mówi: „Nie musisz cały czas uciekać przed prawdą o sobie” i uczy nas, że od wspólnoty, od tej przestrzeni spotkania z Bogiem możemy wyjść do drugiego człowieka. – Nie uciekaj od ludzi do Boga, ale idź do Boga właśnie po to, aby potem wrócić do ludzi. Idź do Boga właśnie po to, żeby później wrócić do swojego środowiska. Idź do Boga, na swoją pustelnię, właśnie po to, aby później wrócić do swojej rodziny. I dlatego ludzie od wieków przechodzą do Mikorzyna, by czcić świętego Idziego, z chorobą, z bezdzietnością, z lękiem, z grzechem, z rodzinnym dramatem i z prośbą o ocalenie – podsumował ojciec Leonardo dodając, że dlatego św. Idzi nie jest świętym z innej epoki, jest świętym na czasy człowieka zmęczonego koniecznością bycia silnym.
Po Mszy św. wierni przeszli w procesji Eucharystycznej wokół świątyni.
Arleta Wencwel-Plata
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!