TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Sierpnia 2019, 11:50
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Mąż mocnej i żywej wiary

Mąż mocnej i żywej wiary

Podczas Mszy św. ks. bp Edward Janiak poświęcił pozłacaną lilię z elementami bursztynu jako wotum wdzięczności za łaski otrzymane w Nadzwyczajnym Roku Świętego Józefa Kaliskiego

- Józef jest otwarty na Boga, pomimo tego, że nie rozumie całej trudnej i bardzo zaskakującej sytuacji. W prostocie serca zgadza się na Bożą wolę. Dlatego przyzywamy go jako męża mocnej i żywej wiary. Bo tylko dzięki takiej wierze człowiek jest w stanie przyjąć Boga. To jeden wymiar - pełna otwartość na Bożą wolę - mówił o. Arnold Chrapkowski, który przewodniczył Mszy św. w uroczystość św. Józefa, oblubieńca Maryi i patrona Kościoła powszechnego.

19 marca przypadają imieniny Józefa. Ilu jest na świecie Józefów i ilu z nich nosi to imię na pamiątkę św. Józefa, tego chyba nikt nie wie.  Z racji, że mój tata też miał na imię Józef, a rodzinną parafią była kaliska świątynia, gdzie od wieków czczono św. Józefa, dla całej naszej rodziny dzień ten był szczególny. Po prostu był on świętem i nie ważne, że przypadał w dzień roboczy. Zawsze całą rodziną szliśmy na Mszę św. odpustową. Pamiętam atmosferę, jaka towarzyszyła temu dniowi i nie chodzi tutaj tylko o stragany z różnościami wystawionymi na placu przy świątyni, ale o liczbę wiernych na Eucharystii i świąteczną oprawę uroczystości. Z biegiem lat trochę się pozmieniało, ale jedno pozostało niezmienne, nadal jest to wyjątkowy dzień nie tylko dla nas kaliszan, ale i dla całej diecezji. Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu jest najstarszym sanktuarium tego Świętego na świecie. Św. Józef w wizerunku Świętej Rodziny jest znany i czczony przez niezliczone rzesze wiernych. Wiele wieków temu kaliski obraz został uznany za słynący łaskami, a w konsekwencji licznych uzdrowień za przyczyną św. Józefa za cudowny. Nic więc dziwnego, że nawet papieże okazywali mu dowody swego uznania.  Przykładem są ofiarowane sanktuarium pierścienie papieskie. Ten ofiarowany przez Jana XXIII miał upamiętnić wprowadzenie w 1962 roku imienia św. Józefa do mszalnego Kanonu (modlitwy eucharystycznej).

W świadomości kaliszan istniało przekonanie, że ten milczący Święty opiekuje się ich miastem, o czym świadczy napis na plakietce wotywnej z 1756 roku: „Zbawcy mniemany Ojcze, wszech przygód patronie, Bóg Syna i świat całej Twej oddał obronie, Miasto Kalisz pod Twoją Opieką się daje, niech Cię w powietrzu pierwszym Patronem doznaje”. Nie pozostało to bez echa. A mianowicie, pierwszy biskup kaliski Stanisław Napierała widząc dynamiczny rozwój kultu św. Józefa i świadomość kaliszan o wielkim znaczeniu tego Świętego dla miasta, przy poparciu Rady Miasta 10 marca 1997 roku zwrócił się w piśmie do Stolicy Apostolskiej o odpowiedni dokument potwierdzający oficjalnie patronat św. Józefa nad Kaliszem. Fakt ten uroczyście ogłoszono 4 czerwca 1998 roku podczas pierwszej rocznicy wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Kaliszu.

Kwiaty na imieniny 

W dniu tegorocznych imienin św. Józef otrzymał kwiaty. A właściwie jeden i to okazały - srebrną, pozłacaną z elementami bursztynu lilię. Jest ona darem pielgrzymów i czcicieli św. Józefa jako wotum za miniony Nadzwyczajny Rok św. Józefa, w czasie którego wielu doświadczyło i otrzymało niezliczone łaski za jego wstawiennictwem. - Jest to kolejny współczesny dar dla Świętego Orędownika. Wpisane są w niego intencje, prośby i podziękowania. Chcemy w ten sposób św. Józefowi oddać nasz hołd i chwałę. Ponadto jako pokłosie nadzwyczajnego roku w maju będzie wykonane na cześć św. Józefa Oratorium o św. Józefie kaliskim, a także przygotowywany jest film opowiadający o potężnym Orędowniku – zauważył ks. prałat Jacek Plota, kustosz kaliskiego
sanktuarium, który z wielką radością witał zgromadzonych wiernych w świątyni, jak i kapłanów, a w szczególności generała zakonu paulinów z Jasnej Góry o. Arnolda Chrapkowskiego, który przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię. Ksiądz Prałat w słowie powitania zaakcentował również jak wiele łączy Jasną Górę z Kaliszem. Jak choćby o. Augustyn Kordecki urodzony w Szczytnikach czy piesza pielgrzymka „Od Józefa do Maryi i od Maryi do Józefa”, która jest najstarszą w Polsce. No i oczywiście postać ks. biskupa Łukasza Buzuna, który był przeorem Jasnej Góry. Ksiądz Prałat przypomniał również, że 19 marca to także rocznica inauguracji pontyfikatu papieża Franciszka, który jako wierny czciciel św. Józefa ofiarował złoty pierścień dla św. Józefa Kaliskiego i podniósł kaliskie sanktuarium do godności Narodowego Sanktuarium Świętego Józefa.

Dar zaufania

– Józef „czynił” słowa, wypełniając je w swoich działaniach. Nie modne plany, pomysły, burze mózgów, ale słowo, za którym idzie konkretne działanie. Trzeba więcej Słowa Bożego, a mniej ludzkich słów – zauważył o. Chrapkowski, prosząc przy tym wszystkich, by za jego przyczyną odzyskali utracone dary: całkowitego zaufania Bogu oraz ciszy i milczenia napełnionych żywą obecnością Boga. Całość homilii zamieszczamy poniżej. Ks. bp Edward w kaplicy św. Józefa zawierzył potężnemu Patronowi całą wspólnotę diecezji kaliskiej oraz pielgrzymów i wszystkich czcicieli wielkiego Orędownika. -  Św. Józefie ufni w twoje przemożne wstawiennictwo u Boga oraz przekonany o twojej czułej i troskliwej opiece, jaką otaczasz naszą diecezję, będąc jej niebieskim Patronem, tobie powierzam Kościół kaliski. Żywicielu Syna Bożego, uproś duchowieństwu naszej diecezji stałą troskę o powierzony ich pieczy lud Boży. Niech gorliwie oddają się głoszeniu słowa Bożego, sprawowaniu świętych sakramentów oraz przewodzeniu w miłości. Przeczysty stróżu Dziewicy, roztocz swą opiekę nad osobami życia konsekrowanego, które posługują w naszej diecezji. Niech przez głębokie życie wewnętrzne, gorliwe apostolstwo świadczą o nadziei królestwa Bożego. Niech ich wspólnoty obfitują w liczne powołania. Głowo Świętej Rodziny, opiekuj się wszystkimi rodzinami, aby miłując się wzajemnie służyli życiu. Troskliwy Obrońco Chrystusa, zawierzam ci dzieci i młodzież, niech jak Jezus wzrastają w latach, mądrości, w łasce u Boga i u ludzi. Dopomóż nam przekazać młodemu pokoleniu bezcenny skarb wiary. Pociecho nieszczęśliwych, opiekuj się chorymi, cierpiącymi, bezrobotnymi i tymi, którym najciężej dzisiaj żyć. Uwrażliwiaj nas na ludzką biedę abyśmy nie przechodzili obojętnie obok potrzebujących, lecz znaleźli skuteczne sposoby, by przyjść im z pomocą. Św. Józefie, prosimy błogosław naszej ojczyźnie – prosił Ordynariusz. Po czym poświęcił ofiarowaną lilię i złożył ją u stóp św. Józefa.

Bracia Józefa

Przy sanktuarium św. Józefa istnieje Kaliskie Bractwo Świętego Józefa, którego członkowie są zawsze obecni na uroczystościach w sanktuarium. Ich opiekunem jest kustosz bazyliki ks. prałat Jacek Plota. Druga grupa braci znajduje się w parafii na kaliskim Zagorzynku. Bractwo zostało ponownie erygowane 20 lat temu podczas Mszy św. odpustowej 19 marca 1999 roku, po wielu latach zawieszonej działalności spowodowanej zaborami i wybuchem kolejnych wojen. Ma ono zasięg diecezjalny i kieruje się normami prawa kanonicznego o stowarzyszeniach wiernych. Bractwo pomaga w przeżywaniu kultu św. Józefa, wgłębiając się w duchowość Świętego i na niej buduje swoje życie wewnętrzne. Przy kaliskim sanktuarium obecnie jest około 35 członków bractwa. 

Tekst Arleta Wencwel

 

Przekaz Świętego Józefa

W Cotignac we Francji, znajduje się ciekawe miejsce, klasztor klauzurowych sióstr benedyktynek, a jednocześnie, według tradycji, miejsce objawienia się św. Józefa prostemu rolnikowi w 1660 roku. Niewielki klasztor i kościółek pośród leśnej gęstwiny. Robi to ogromne wrażenie. Ale jeszcze większe wrażenie sprawia wnętrze tej specyficznej świątyni. Uderza ogromna prostota. Szare ściany bez jakichkolwiek fresków czy obrazów, prosty ołtarz i krzyż. Jedyny wyróżnik wśród tej szarości to malutki zielony kwiat przy ołtarzu. Jednak zupełne zaskoczenie i chyba zdziwienie wywołała wówczas we mnie modląca się na klęczniku przed szarą ścianą zakonnica. Zdziwienie spowodowane nie modlitwą, ale naszym przyzwyczajeniem do zdobionych miejsc modlitwy. Według tradycji to proste miejsce, to właśnie miejsce objawienia się św. Józefa. Cała atmosfera tego miejsca odzwierciedla w znaczący sposób życie i duchowość św. Józefa. Prostota, cisza, skupienie oraz pewna twardość i surowość życia. Życie bez modnych ozdobników i gadżetów upiększających codzienność i dających zarazem pozorną pewność i chwilowe zadowolenie.

Kiedy mamy mówić o św. Józefie to natrafiamy na pewną trudność. Bo przecież wiemy o nim bardzo mało, przekaz biblijny jest bardzo skąpy. Jednak z kontekstu wydarzeń przytoczonych w dzisiejszych czytaniach, można wydobyć wiele ważnych treści. Dzisiejszy fragment Ewangelii według św. Mateusza jest tajemniczy. Poprzez znaki, niejednokrotnie niezrozumiałe dla człowieka, Bóg objawia swoją wolę. I nie ma tu miejsca na dyskusję, pytania, dlaczego, czy coś z tego zyskam, czy będzie to dla mnie korzystne.

W postawie Józefa nie dostrzegamy nawet najmniejszego śladu ludzkiego wyrachowania, bilansu zysków i strat. Jakże różna jest to postawa od współcześnie kreowanej i popularyzowanej postawy roszczeniowej. Prosta i konkretna jest postawa św. Józefa. Józef słucha anioła, Józef nie rozumie, dlaczego Maryja jest brzemienna, Józef ją szanuje i postanawia cicho odejść. I wtedy to właśnie Bóg wkracza przez anioła i mówi mu: „Nie bój się wziąć Maryi, małżonki twojej”. Józef posłuchał anioła, przyjął Maryję, został prawnym ojcem Jezusa i opiekunem Maryi.

W tym całym wydarzeniu Józef nie wypowiedział żadnego słowa, a jedynie „uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański”. To wydarzenie w sposób bardzo wyjątkowy podkreśla uległość człowieka na Boży plan. Każda ludzka sytuacja, każde wydarzenie, nawet to trudne i ciężkie, trzeba przyjąć w postawie pełnego zaufania Bogu.

Józef jest otwarty na Boga, pomimo tego, że nie rozumie całej trudnej i bardzo zaskakującej sytuacji. W prostocie serca zgadza się na Bożą wolę. Dlatego przyzywamy go jako męża mocnej i żywej wiary. Bo tylko dzięki takiej wierze człowiek jest w stanie przyjąć Boga. To jeden wymiar - pełna otwartość na Bożą wolę.

Ta otwartość i zupełna wolność, pomimo ludzkich trudności i ograniczeń, skutkują ogromnym pokojem w życiu człowieka. Każdy doświadcza w swoim życiu zaskakujących i trudnych historii, rodzących w nas poczucie braku bezpieczeństwa, a niejednokrotnie i strach. Słowa skierowane do Józefa pokazują, że żadne dobro nie wynika z lęku. Popełniamy zło, kiedy jesteśmy motywowani lękiem. Józef przełamał swój lęk, dlatego Bóg przez niego mógł zadziałać. 

Kiedy Józef zdecydował się powierzyć swój lęk Bogu i Jemu zaufać, otworzył się na Maryję i wziął ją do siebie. To samo możemy spełnić w naszym życiu. Józef, przyjmując Maryję, przyjmuje wraz z nią Jezusa. „Wziąć do siebie” oznacza postawić daną osobę w centrum swego życia. Ten akt zawsze zmienia człowieka: nie jestem już sam, jest ze mną ktoś, komu robię miejsce w swoim sercu i życiu. „Wziąć do siebie” powtarza się również w tajemnicy krzyża i Wielkiego Piątku, w postawie umiłowanego ucznia – św. Jana. 

Dalej – to co zadziwia nas w postawie Józefa, to atmosfera spokoju, ciszy i milczenia. Czy chodzi o tzw. święty spokój, obojętność na otaczającą na rzeczywistość, na to, co dzieje się w nas i obok nas, w rodzinach, miejscach pracy, czy też w ojczyźnie? Chyba nie. Skoro Ewangelie nie odnotowały żadnego słowa Józefa, to należy przypuszczać, że jego milczenie ma swą szczególną wymowę. Józef milczy w noc zwiastowania, w noc narodzenia, milczy w czasie ucieczki do Egiptu, milczy, gdy Jezus zostaje w świątyni. Józef milczy, ale przekazy ewangeliczne odnotowują jego działania: nie mówił, ale czynił. Słowa mają swoją wartość - to pokazała Maryja wypowiadając swoje fiat.

Natomiast Józef czynił słowa, wypełniając je w swoich działaniach. Czynić słowa, wprowadzić słowa w czyn, wypełnić treść słów rzeczywistością działania. Nie modne plany, pomysły, burze mózgów, ale słowo, za którym idzie konkretne działanie. Łatwo można się przyzwyczaić do wielości pięknych i gładkich słów, ale czy o to chodzi? Trzeba chyba więcej Słowa, Słowa Bożego, a mniej ludzkich słów. Cum tacent, clamant – (dosł. milcząc wołają) „gdy milczą, krzyczą” - mówił Cyceron. Można to całkowicie odnieść do św. Józefa. A czy w naszym życiu nie ma za dużo słów?

W Cotignac św. Józef miał do pasterza odczuwającego pragnienie wypowiedzieć słowa: „Jestem Józef. Podnieś skałę, a będziesz pił”. Mężczyzna wahał się. Kamień był ciężki, a do jego przesunięcia przydałoby się nawet kilka osób. Mimo wszystko posłuchał nakazu i przesunął kamień. Zobaczył źródło, z którego trysnęła woda. 

Może i dziś nam żyjącym w świecie wielości słów, w dobie wszechobecnego wrzasku, zamętu i krzyku, w dobie braku szacunku, gdy jeden człowiek obwinia drugiego o brak szacunku, w czasie, gdy media przejęły rolę rodziców i stały się rodzicami, wychowawcami i kreatorami rzeczywistości, w dobie fake newsów, które niejednokrotnie przyjmujemy już jak normalność, godząc się podświadomie na to, by one kształtowały nasze życia polityczne, społeczne i wzajemne relacje, może nam ludziom zagubionym w wirtualnej sieci, trzeba odsunąć kamień, aby zakosztować wody prawdy i ciszy. Może trzeba napić się wody, która sprawi, że będziemy bardziej powściągliwi w słowach, w wypowiadanych opiniach, że będziemy potrafili siebie uszanować. 

Przekaz św. Józefa do francuskiego pasterza był bardzo prosty: musisz zaufać i odsunąć kamień, chociaż to może wydawać się z punktu widzenia ludzkiego niemożliwe i irracjonalne. Wielkie czyny wymagają zrobienia pierwszego kroku, podjęcia trudu i tym samym zwrócenia się do Boga. I mimo tego, że wieki temu św. Józef w Cotignac posłużył się tak małą ilością słów, to powiedział wiele. Życie oparte tylko na ludzkich słowach, na ludzkich planach i obliczeniach do niczego dobrego nie doprowadzi. Może ugasimy chwilowo swoje pragnienie, może zbudujemy pozorny pokój oparty na ludzkich układach, może wszystko jakoś będzie. Cała jednak historia św. Józefa, jak i wydarzenia z Francji pokazuję, że św. Józef nieustannie wskazuje nam na Tego, który jest odwiecznym „źródłem wody żywej”: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” (J 4,10-14). Prośmy dzisiaj naszego patrona św. Józefa, świadka milczenia i ciszy, abyśmy za jego przyczyną odzyskali utracone dary: dar całkowitego zaufania Bogu oraz dar ciszy i milczenia, milczenia i ciszy napełnionych żywą obecnością Boga.

Homilia wygłoszona przez generała zakonu paulinów z Jasnej Góry o. Arnolda Chrapkowskiego w sanktuarium św. Józefa 19 marca w uroczystość św. Józefa, oblubieńca Maryi i patrona Kościoła powszechnego.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!