Las winiarski

Mieszkańcy Kalisza i Ostrowa Wielkopolskiego oddali hołd mieszkańcom południowej Wielkopolski pomordowanym przez Niemców podczas II wojny światowej. Uroczystości rozpoczęły się w Kościele pw. bł. Michała Kozala, gdzie Mszy św. w intencji pomordowanych przewodniczył i słowo Boże wygłosił delegat biskupa kaliskiego, ks. prałat Adam Modliński, proboszcz parafii katedralnej w Kaliszu.
W nabożeństwie wzięli udział m.in. przedstawiciele samorządów Kalisza i Ostrowa Wlkp., harcerze, przedstawiciele organizacji kombatanckich, poczty sztandarowe szkół, rodziny ofiar i miejscowa społeczność. - Co roku, w czasie wielkanocnym spotykamy się z Jezusem Zmartwychwstałym, aby modlić się za tych, którzy zostali zamordowani na początku II wojny światowej, aby ich wspominać. Przychodzimy, aby dać świadectwo naszej pamięci o tych, których nazywamy bohaterami narodowymi. Wspominamy tych, którzy kochali Ojczyznę i oddali życie za jej wolność – mówił ks. prałat Modliński wprowadzając w intencję Mszy św. podkreślił, że to jest bardzo ważne, aby pamiętać, aby od nich uczyć się miłości do Ojczyzny, której na imię Polska. Dalej kaznodzieja zaznaczył, że wspominając historię jednocześnie patrzymy na przyszłość, która tak bardzo mocno zależy od nas. – Wiara chrześcijańska nie jest tą wiarą, która by sięgała tylko do przeszłości. Chrystus, postać historyczna żyjąca dwa tysiące lat temu, nie jest jednak tylko postacią z przeszłości, ale jest Tym, który żyje dzisiaj. I dzisiaj doświadczamy Jego bliskości – zaznaczył kaznodzieja podkreślając, że jest tym, który zwyciężył zło, piekło i szatana, który odniósł wielkie zwycięstwo w poranek wielkanocny. I to światło poranka wielkanocnego towarzyszy nam i rozprasza mroki naszego życia.
Dalej ks. prałat Modliński ubolewał, że mimo iż mamy XXI wiek, czas różnych zdobyczy naukowych, technicznych, wielki rozwój człowieka i wszystkiego wokół nas, to ciągle toczą się wojny. – Trudno sobie wyobrazić jak to możliwe, że dzisiaj ludzie giną, tak jak ginęli nasi przodkowie, których wspominamy. Nie tylko wtedy rozlewała się krew niewinnych ludzi, ale to dzieje się dzisiaj. Dlatego jest wielkie wołanie Kościoła, Chrystusowego Kościoła o pokój – akcentował kaznodzieja podkreślając, że wielką odwagę Ojca Świętego, który prosi przywódców świata o pokój, który przyniósł Jezus Chrystus. Przywołując słowa Jezusa, który mówił:„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka” (J 14, 27 ), ks. prałat Modliński zauważył, że ten świat nie potrafi dać człowiekowi pokoju, bo bliżej i dalej nas toczą się wojny. – Dlatego dzisiaj, kiedy stajemy przy Chrystusie, który jest księciem pokoju, który przyniósł pokój w dniu zmartwychwstania stajemy, aby prosić o pokój, także, a może przede wszystkim, o pokój w naszych sercach – podkreślił kaznodzieja.
Po Mszy św. zgromadzeni przeszli pod obelisk w Lesie Winiarskim, gdzie poszczególne delegacje złożyły wiązanki kwiatów i zostały zapalone znicze. Obelisk upamiętniający zamordowanych w Lesie Winiarskim stanął w 1960 r. – To tutaj historia odcisnęła jedno z najbardziej bolesnych piętn. W ciszy tego lasu rozegrał się dramat setek mieszkańców naszej ziemi. Nie byli oni anonimowi, byli ludźmi, którzy budowali siłę i tożsamość swoich małych ojczyzn – mówił Mateusz Podsadny wiceprezydent Kalisza. Przypomniał, że na przełomie 1939/1940 r. zostali oni aresztowani, a następnie zamordowani bez sądu, bez prawa do obrony. A także bez grobów, które przez długi czas mogłyby stać się miejscem pamięci dla ich bliskich. – Szacuje się, że w lesie winiarskim życie straciło nawet 700 osób – zaakcentował wiceprezydent. Dalej zauważył, że często w stosunku do tego miejsca używane jest określenie lokalny Katyń i dlatego warto jest spojrzeć na to miejsce jako na przestrogę, bo zbrodnia, która wydarzyła się w tym miejscu, była próbą odebrania wspólnocie jej fundamentów. – Dlatego pamięć o nich nie może ograniczyć się tylko do wspomnienia, ona powinna zobowiązywać do wspólnoty opartej na szacunku, odpowiedzialności i trosce o drugiego człowieka. Do reagowania na zło, zanim przybierze ona dramatyczny wymiar – mówił Mateusz Podsandy dziękując jednocześnie wszystkim, którzy przez lata dbali o to, by pamięć o ofiarach Lasu Winiarskiego nie zginęła.
Arleta Wencwel-Plata
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!