TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Października 2020, 23:46
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Dziękczynienie Bogu za plony

Dziękczynienie Bogu za plony

Wybrane już w zeszłym roku miejsce tegorocznych dożynek było szczególne, bo naznaczone cudowną obecnością Matki Pana Jezusa. Janków Zaleśny z maryjnym sanktuarium przywitał rolników, ogrodników, sadowników i pszczelarzy letnim, gorącym słońcem i dosłownie bezchmurnym niebem. Uczestnicy dożynek jednak w większości nie narzekali na pogodę, przecież na co dzień zależni są od niej w czasie pracy. Teraz przyjechali z różnych stron naszej diecezji, by podziękować Bogu i Matce Bożej Jankowskiej za zebrane plony dzięki darowi sprzyjającej pogodzie.

Jeżeli ktoś zastanawia się gdzie położony jest Janków Zaleśny (niektórzy mylą go z Jankowem Przygodzkim) niech spojrzy na mapę diecezji, a dokładnie dekanatu raszkowskiego. To właśnie tam znajduje się dożynkowa miejscowość, oddalona około 10 kilometrów od Raszkowa i z 15 km od Ostrowa Wielkopolskiego, skąd po powiedzmy 20 minutach jazdy samochodem jest się na miejscu.
Docierając w Jankowie Zaleśnym na plac uroczystości rolnicy przechodzili obok sanktuarium Pani Jankowskiej, która wraz z Dzieciątkiem Jezus króluje tu od dawna. Wprawdzie głównym patronem świątyni jest św. Wojciech, ale w ołtarzu głównym umieszczony jest właśnie cudowny obraz Matki Boskiej. Do niej i Jej Syna co roku pielgrzymują prosząc o łaski i dziękując za pomoc rolnicy z parafii i pobliskich miejscowości, a tym razem przybyli z całej diecezji.



Ze złotych kłosów
Przedstawiciele rolników, ogrodników, sadowników i pszczelarzy z 33 dekanatów diecezji przynieśli ze sobą wieńce dożynkowe z tegorocznych kłosów zbóż, owoców, warzyw i polnych kwiatów. Wiele z nich zadziwiało swoim kształtem i przepięknymi kolorami. Na pewno niejedną godzinę poświęcono na ich wykonanie. Obejrzeć można było korony ze złocistych zbóż, łódź św. Wojciecha, serca, kielichy, monstrancję z hostią, a nawet misternie wykonane obrazy Świętej Rodziny, Matki Bożej Jasnogórskiej i z mapą naszej diecezji. Przy ołtarzu królował ten przygotowany przez gospodarzy w kształcie korony zwieńczonej krzyżem, z dekalogiem i biało-czerwoną wstęgą. Przypominał wszystkim o wypełnianiu najważniejszych przykazań. Na początku uroczystości dożynkowe wieńce podziwiał ks. bp Stanisław Napierała. Była to okazja do bezpośredniej rozmowy Ordynariusza z diecezjanami. Oczywiście Ksiądz Biskup zapraszał wszystkich do nawiedzenia Kalisza 11 września, kiedy powitamy w naszej diecezji Matkę Bożą Jasnogórską w kopii cudownego obrazu.



Potrzeba przebudzenia
Około dwunastej w południe do polowego ołtarza na rozpoczęcie Mszy św. wyruszyła procesja z księżmi koncelebransami, na czele z Księdzem Biskupem. Wraz z nimi szli przedstawiciele rolników - tegoroczni starostowie dożynek: Regina Jakubek ze Świnkowa i Narcyz Perz z Topoli Wielkiej oraz zespół folklorystyczny w barwnych strojach regionalnych.
W homilii ks. bp Stanisław Napierała zwrócił uwagę na zapomnianą wielką wartość pracy rolników i potrzebę obrony ziemi ojczystej. - Ziemi nie wolno sprzedawać obcym, tak jak w Polsce sprzedawano i sprzedaje się fabryki, banki, energię, media. Trzeba to przypominać wobec zbliżającego się terminu, kiedy przestaną obowiązywać zapory położone na sprzedaż ziemi polskiej, ustalone przy wchodzeniu Polski do Unii Europejskiej. Ziemię trzeba bronić. Nie sprzedawać z jakichkolwiek powodów, a już na pewno nie dla zapychania „dziury budżetowej” – apelował Ordynariusz. Zwrócił też uwagę na panujący w życiu społecznym i publicznym zamęt. - O wiele bardziej szkodliwy zamęt pojawił się jednak w naszym życiu społecznym i politycznym. Po co zamęt? Żeby skłócać Polaków teraz, kiedy stają przed poważnymi problemami jak rosnące ceny żywności, podwyżka podatków, bezrobocie, pilna i skuteczna pomoc powodzianom. Potrzebna jest do tego wszystkiego zgoda. Zamęt nie będzie służył owemu narodowemu przebudzeniu Polaków po katastrofie smoleńskiej – powiedział. Ksiądz Biskup wskazując na krzyż przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie bronił też prawa do obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej. - Świeckość, Panowie! To nie ateizm! Państwo świeckie nie ma nic wspólnego z zakazywaniem swoim obywatelom umieszczania, przynoszenia znaków wiary tam, gdzie oni żyją, uczą, leczą, bawią. Świeckość ma źródło w świecie. To prawda, że świat cieszy się własną autonomią. Światem rządzą niezależne prawa. Świat nie jest jednak argumentem uzasadniającym niewiarę w Boga. Przeciwnie, świat nosi niezliczone ślady Przyczyny, która tłumaczy racjonalnie jego istnienie. Świeckość, na którą się powołujecie, przypomina ów naukowy światopogląd na świat, który obowiązywał w PRL – wołał Ordynariusz. Nawiązał także do sytuacji związanej z krzyżem przypominającym o katastrofie Tupolewa. - Ludzie zaniepokoili się, że przeniesienie krzyża otworzy drogę do zacierania planu postawienia pomnika godnie upamiętniającego narodową tragedię oraz jej ofiary pod Smoleńskiem. Przenieść krzyż, bo miejsce, gdzie go umieszczono, jest przestrzenią publiczną, państwową, świecką. Dziwna motywacja. Nie rozumiemy jej. Czyż nie kryje się w niej ciche solidaryzowanie się z tymi, co w Europie usiłują rozpętać batalię o usuwanie krzyża ze szkół i miejsc publicznych? Przenieść krzyż! Zamęt dał okazję do pojawienia się radykalnych elementów. W sercu Warszawy zorganizowano ohydny spektakl gestami i zgoła szatańskimi wrzaskami sprofanowano krzyż! - wołał. (Całość kazania zamieszczamy na str. 18 i 19.) Słuchacze nie byli obojętni na słowa Ordynariusza. Pojawiły się oklaski. Uroczystość dopełniło poświęcenie wieńców przez ks. bp. Napierałę.

Z Bożym błogosławieństwem
Do uczestników dożynek zwrócili się również „nowy” diecezjalny duszpasterz rolników ks. kanonik Henryk Sikora (zastąpił w tym roku ks. kanonika Piotra Wiejaka) i proboszcz parafii w Jankowie Zaleśnym ks. kanonik Jerzy Palpuchowski. Gospodarz miejsca dziękując wszystkim, szczególnie parafianom za widoczne na każdym kroku zaangażowanie w przygotowanie dożynek podkreślił, że „bez błogosławieństwa Bożego nic by nie osiągnęli”.
Po uczcie duchowej organizatorzy dożynek przygotowali coś dla ciała. Popularnością cieszyły się chyba grochówka i żurek. Dzieci mogły „poszaleć” na dmuchanej zjeżdżalni. Ciesząc się z uroczystości jednego chyba żal, że na placu dożynkowym nie wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Mogło być nas więcej. Ktoś tłumaczył to faktem organizacji dożynek w kilku innych miejscowościach naszej diecezji. Miały one wymiar lokalny i zatrzymały niektórych w miejscu zamieszkania. Być może to jest przyczyna. Do końca nie wiadomo. Cóż, ale teraz już trzeba myśleć o dalszej pracy i przyszłorocznym święcie plonów. To gdzie się spotkamy?

Tekst i foto Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!