TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Września 2020, 17:37
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Dla dzieci w Boliwii

Dla dzieci w Boliwii

Bardzo oczywiste wydaje się, że każde dziecko zasługuje na beztroskie dzieciństwo. Jednak życie pokazuje, że niestety nie wszystkie mogą się nim cieszyć. Na szczęście są osoby, instytucje, którym leży na sercu dobro dzieci, zwłaszcza tych, które wychowują się bez rodziców. Jednym z nich jest dom dziecka w Boliwii, gdzie opiekunowie robią wszystko, by dzieciństwo było czasem radosnym.
W ostatnich dniach na naszą redakcyjną skrzynkę mailową otrzymaliśmy prośbę, by wesprzeć pewien projekt poprzez jego nagłośnienie. Oczywiście skontaktowaliśmy się z autorami listu, aby uzyskać więcej informacji. Otrzymaliśmy bezpośredni kontakt do pani Marleny, która jest w Boliwii i która koordynuje projekt. Dzięki połączeniu WhatsApp mogłyśmy porozmawiać osobiście, chodź dzieliła nas różnica czasowa i tysiące kilometrów. Tupiza, bo właśnie tam powstaje projekt, to boliwijska miejscowość położona na wysokości 2 850 m n.p.m, w niedalekim sąsiedztwie granicy z Argentyną. Punktem centralnym miasteczka jest dom tętniący życiem i energią. To Dom Dziecka, który prowadzą siostry służebniczki dębickie, którym pomagają wolontariusze. Jednym z nich jest właśnie pani Marlena. Jest ona bardzo kreatywną osobą i całym sercem oddaną temu co robi. A przy tym tętniąca niespożytą energią.
W domu dziecka, w którym pracuje, a może lepiej zabrzmi posługuje pani Marlena, obecnie znajduje się 25 dzieci. Liczba ta zmienia się ze względu na dużą rotację. - Rozpiętość wiekowa jest tak samo duża, jak zróżnicowanie charakterów, są tu dzieci od 4 do 18 roku życia. Chłopcy opuszczają ośrodek szybciej, około 12 roku życia. Zmieniają wtedy placówkę. Dziewczyny zostają do pełnoletności, chyba, że mają możliwość wcześniejszego powrotu do domów rodzinnych. Każde z ich, to osobna historia, często niełatwa. Jednak mimo różnych trudnych sytuacji życiowych dzieci tryskają energią, a przy tym są radosne i uśmiechnięte – mówi pani Marlena, której dzieci „skradły” serce.
Życie w Boliwii, jak stwierdza rozmówczyni, to nieustanny maraton w pełnym słońcu. Poza zajęciami szkolnymi dzieci mają liczne obowiązki, które pomagają im uczyć się odpowiedzialności. Jednak, jak zaznacza pani Marlena i co sami wiemy, dzieci potrzebują też czasu na wspólną zabawę i spożytkowanie energii, która zdaje się być niewyczerpaną. I tutaj właśnie zrodziła się myśl, aby przygotować dzieciom miejsce do zabawy. - Przy naszym domu znajduje się duża, niezagospodarowana przestrzeń, gdzie jest piach, kamienie i dzikie krzewy. Na nim znajduje się kilka starych, obdrapanych sprzętów pełniących od wielu lat funkcję rekreacyjną. Ta właśnie przestrzeń pragniemy zmienić, by w pełni służyła naszym podopiecznym – podkreśla pani Marlena - Projekt jest duży a co za tym idzie i kosztowny – kontynuuje moja rozmówczyni. Stąd też prośba do wszystkich o wsparcie tego przedsięwzięcia.
Jesteśmy narodem, który umie jednoczyć się w trudnych sytuacjach, umiemy dzielić się z potrzebującymi. Zatem mamy nadzieję, że i ten apel znajdzie oddźwięk. Cel jest szczytny, bo chodzi o dzieci, o to by dać im radość. Przecież radość i uśmiech dziecka, na jego dziecięcej drodze rozwoju, jest bezcenny. A przy okazji pomocy budujemy postawę dzieci, które przez obserwację działań dorosłych, którzy nie zapominają o najmniejszych przyjaciołach, którzy małymi gestami dają świadectwo i wskazują postawy godne naśladowania.


- Z wielką wdzięcznością przyjmiemy wsparcie, aby powstało miejsce, gdzie dzieci będą mogły spędzać swój wolny czas w przyjaznym otoczeniu – mówi koordynatorka przedsięwzięcia. A jak to wygląda, możecie zobaczyć sami na stronie internetowej www.pomagam.pl/tupiza, gdzie zamieszczone zostały fil, jak i sporo zdjęć bohaterów z tego uroczego miejsca. Tam też można dokonać wpłaty. Kiedy piszę ten tekst, na stronie internetowej fundacji i konkretnie tego dzieła widnieje kwota, którą udało się zebrać. Jest to 6.500 zł. Na całość przedsięwzięcia potrzeba 15.000 zł. Jest to niewiele jeżeli zbiera wiele osób. A na pewno tak wiele dla podopiecznych domu dziecka w Boliwii.


oprac Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!