TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Ernesta, Jana, Marka 27 Marca 2019, 04:19
Dziś -4°C
Jutro 8°C
Szukaj w serwisie

Pochwała życia. Pochwała wolności

Pochwała życia. Pochwała wolności

Jest taka scena w Starym Testamencie, gdzie Dawid ma okazję zabić prześladującego go niesprawiedliwie króla Saula. Padają wtedy piękne - mocne słowa z ust. Dawida. Pozwolę je sobie zacytować: „Niech mię broni PAN przed dokonaniem takiego czynu (…), bym miał podnieść rękę na niego, bo jest pomazańcem Pańskim” (1Sm 24, 7).

Chcę by stało się to dewizą mego posługiwania w czasie tych rekolekcji. Obym i ja nie śmiał podnieść ręki na Bożego pomazańca. Już spieszę z wyjaśnieniem, o co mi chodzi. Każdy z was jest ochrzczony, każdy - albo większość – jest bierzmowana. Każdy z was zatem godzien jest miana Bożego pomazańca, gdyż przez udział w sakramentach macie udział w Duchu Świętym. Jesteście wszyscy ochrzczeni w Duchu - pomazani Duchem.
Nosicie wielką godność, której nie pozbawi was żaden grzech, żadna sytuacja. Źródło godności tkwi jeszcze głębiej. Stworzeni jesteście na obraz i podobieństwo Boże. Jesteście odbiciem Boga. I dlatego z szacunkiem pochylam przed każdym czoło - widząc godność stworzenia Bożego i godność Bożego dziecka.
Spieszyłem do tych słów o godności, wypowiedziałem je pierwsze, gdyż uważam tę sprawę za ważną i fundamentalną. Dzięki temu nasze rekolekcje mogą zacząć się w atmosferze niezwykle potrzebnej człowiekowi, który zbliża się do spraw duchowych - w atmosferze bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo nie oznacza, że będę mówił tylko o tym jaki każdy z nas jest dobry i wspaniały, że pominę grzech i ludzką odpowiedzialność. Będę poruszał te sprawy - rekolekcje wszak mają służyć naszemu nawróceniu, ale zawsze będę to robił z fundamentalnym postanowieniem okazywania wielkiego szacunku dla każdego człowieka, niezależnie od jego postaw i zapatrywań, niezależnie od jego moralności i wiary.
Niech mnie Bóg broni, bym podniósł rękę na jakiegokolwiek Bożego pomazańca. Choćby to był ostatni, najmniejszy, grzesznik z ciemnego kąta kruchty, niepokorne dziecko.
Prowadząc te rekolekcyjne rozważania chcę zapewnić, że chcę być bardziej świadkiem niż nauczycielem. Zresztą - mogę być i nauczycielem, ale tylko w takim znaczeniu, jakie nadał nauczaniu Carl Jung. Mawiał: „Nauczanie to nie napełnianie zbiornika, ale rozpalanie ognia”.
Nie będę zatem „wlewał do ucha świętej teologii”, raczej chciałbym rozpalić serce. Wołałbym byś po tych rekolekcjach był radośniejszy, lepszy, a nie tylko mądrzejszy. Tomasz a Kempis mawiał: „Wolę odczuwać skruchę niż umieć ją zdefiniować”.
Chcę, by te rekolekcje miały swój jasny, sprecyzowany temat. Będzie nim pochwała życia. Pochwała życia człowieka, afirmacja, rozmieni się na tematy poszczególnych nauk. Będzie to pochwała wolności, pochwała twórczości, pochwała świętości i pochwała miłości. Wolność, twórczość, świętość i miłość w jakiś sposób określają człowieka - dziecko Boże - i stąd wybór.
Na początek pochwała wolności. Ma ona swój związek z godnością, od której rozpocząłem. Cóż zatem rzec o wolności? Jest to pewien wyróżnik człowieczeństwa. Cecha przynależna tylko człowiekowi. Tak jak zwierzęta mamy żołądek, hormony, popędy, ale czymś się przecież od zwierząt różnimy. Nie tylko rozumem, ale także i wolnością.
Głodny, zdrowy pies postawiony przed miską z jedzeniem będzie jadł. Podpowie mu to instynkt. Można go oczywiście odpowiednio wytresować, ale tym bardziej pokaże to nam, że pies nie ma wolności.
Głodny, zdrowy człowiek postawiony przed talerzem może podejmować decyzję. Myśli, ocenia, roztrząsa i podejmuje decyzję. Jest wolny - może jeść, może nie jeść. W imię zasad, diety, światopoglądu, wartości i religii – różne mogą być motywy – może powiedzieć: „nie”. Może powiedzieć: „tak”, ale może powiedzieć: „nie”.
I od razu przenieśmy to wszystko na płaszczyznę wiary i Boga. Człowiek może Bogu powiedzieć: „tak”, ale może także powiedzieć: „nie”. Tu rodzi się kolejne źródło – wielkie, choć czasami tragiczne – ludzkiej godności i wielkości. Człowiek może Bogu powiedzieć: „nie”.
O Bogu mówimy, że jest Królem Wszechświata. Nie do końca jest to prawda. Bóg stworzył świat, stworzył człowieka, panuje nad tym wszystkim, w jego ręku jest cały kosmos, ale Bóg nie panuje nad ludzkim sercem. Nie ma takiej mocy, by zmusić człowieka do miłości. Tu człowiek może okazać się równy Bogu, ba – silniejszy od Boga. Bóg może unicestwić człowieka, ale nie może zdobyć jego serca.
No bo jak to zrobić? Do różnych rzeczy można zmusić człowieka, do różnych zachowań i wypowiedzenia różnych słów (nawet słów: „kocham cię”), ale nie można zmusić do miłości tej prawdziwej. Tam, gdzie pojawia się „musisz”, znika automatycznie „miłość”. Gdzie pojawia się „miłość”, znika „musisz”. Gdzie pojawia się „kocham”, znika „musisz”. Pojawia się „chcę” i „pragnę”.
Dlatego umówmy się, że nie będziemy mówić o chrześcijaństwie, które przecież w jakiś sposób zawiera się w miłości Boga i człowieka, gdzie brak będzie ludzkiej wolności wyboru, gdy będzie przymus, bezwład, tradycja – rozumiana jako bezrefleksyjne powielanie pewnych kulturowych zachowań.
Chrześcijaństwa się nie dziedziczy, chrześcijaninem nikt się nie rodzi. Chrześcijaństwo się wybiera. Wybierać zaś mogą tylko ci, którzy są wolni. Zatem chrześcijaństwo jest tylko dla wolnych ludzi. Wchodzi to w zakres jakiejś Bożej pedagogii, która daje człowiekowi wolność, licząc się z ryzykiem odrzucenia, po to tylko, by dać szansę na miłość. Po to, by człowiek świadomie poznając Boga, zafascynował się nim, zbliżył się do niego, pokochał i podjął decyzję – chcę być z Bogiem.
Refleksje o wolności nie powinny się skończyć abstrakcyjnymi stwierdzeniami, ale konkretnymi pytaniami. Pozwól proszę, bym mógł je teraz postawić.
Czy twoje chrześcijaństwo jest twoim wolnym wyborem? Czy jest dojrzałą, przemyślaną, osobistą decyzją, a nie pokoleniowym bezwładem, wynikiem jedynie z tysiącletniej tradycji, przymusem środowiska - większości, siłą ludzkich języków?
Czy twoje chrześcijaństwo jest wolnym wyborem? To znaczy, czy jest tam miejsce na miłość Boga (i człowieka zarazem) i ona dominuje, a nie prawo, przepis, przykazanie?
Czytamy w Ewangelii o żydach, którzy tak dumni byli ze swego pochodzenia: Abrahama mamy za ojca, narodem wybranym jesteśmy, świątynia Pańska, dziećmi Bożymi jesteśmy (por. Mt 3, 9). Jezus wprowadza właściwą miarę. Sprowadza rzeczy do właściwego poziomu. Demaskuje pychę, próżność i pustkę religijnego formalizmu. Mówi: „Gdyby Bóg był waszym ojcem, to (…) byście miłowali” (J 8, 42a). O jak łatwo byłoby pojechać teraz na koniku tego religijnego formalizmu, kręcąc biczyk na wielu z nas, ale pozwólcie - niech myśl pomknie w innym kierunku.
Naturalną rzeczą jest chrześcijańskie wychowanie i kultura. I ja to przejąłem od moich wierzących rodziców. Ale przyszedł w moim życiu czas, moja młodość i rodząca się dojrzałość, kiedy trzeba było zakwestionować wszystko, modlitwę, sakramenty, wiarę samą i Boga. Zakwestionować, by wyzwolić się ze schematów, zacząć myśleć i w wolny sposób podejmować swoje decyzje.
Wielu przechodzi ten kryzys łagodnie. W moim przypadku miał on bardziej dramatyczny przebieg – objawiający się porzuceniem wiary – tej dziecinnej automatycznie przejętej jako kulturalny dorobek. Zaowocowało to jednak innym smakiem wiary, gdy wróciłem do Boga. Gdy wiara stała się moim wyborem. Moją mocą, a nie gorsetem i jarzmem. Myślę, że znalazłem też uznanie w Bożych oczach, gdy od statusu niewolnika poprzez buntownika doszedłem do statusu syna. Bóg chce mieć synów, a nie niewolników. On pragnie miłości, a nie lęku.
Zachęcam cię, bracie i siostro do odważnych poszukiwań, do kwestionowania, do stawiania sobie i innym trudnych pytań. Wszystko po to, by to kim jesteś, twoje chrześcijaństwo, twoja wiara były prawdziwe i wolne.
W Ewangelii słyszymy słowa mogące stać się słowem życia: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Ja bym dodał, rozwinął: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Gdy będziesz prawdziwie wolny będziesz mógł kochać. Gdy zaczniesz kochać spotkasz się z Bogiem”.
Szanuj swoją wolność, nie pozwól nikomu jest zabierać i używaj swej wolności w prawdzie. Bądź człowiekiem wolnym i nieprzerwanie szukaj prawdy.
Wierzę głęboko, że u kresu twych poszukiwań będzie Bóg i Jego miłość, łaska i nowy smak dla twego życia, nowa głębia i szersza perspektywa. Wszystko dzięki wolności. I jak tu nie wygłaszać jej pochwały. Amen.

Tekst ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!