TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Października 2026, 07:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Aby Francja miała życie

Aby Francja miała życie 

Najstarsza córa Kościoła, niegdyś tak mocno zakorzeniona w Chrystusie, dziś przeżywająca renesans wiary, z honorami przyjęła Piotra naszych czasów.

W dniach 25–28 września Leon XIV złożył swoją pierwszą wizytę państwową w szczycącej się zasadą świeckości Francji, która przez złośliwych komentatorów nazywana jest „babką Kościoła”. Hasło „Aby świat miał życie” przyświecało apostolskiej podróży, podczas której papież Amerykanin odwiedził Paryż, Lourdes i Metz. Wybór tych miejsc był nieprzypadkowy. Robert Francis Prevost przybył na francuską ziemię, by ją duchowo użyźnić.

Najstarsza córa Kościoła

Spośród Namiestników Chrystusa najczęściej odwiedzającym Francję, zwaną potocznie Heksagonem, był Jan Paweł II. 27 maja 1980 roku skierował do Francuzów słowa, które wybrzmiewają w ich pamięci po dziś dzień: „Przede wszystkim Francja jest najstarszą córą Kościoła. I dała światu tak wielu świętych. Mógłbym dodać, że na ziemi francuskiej znajduje się wiele miejsc, do których często udaję się w pielgrzymkę w modlitwie i w sercu”. Dwa lata po wyborze na Stolicę Piotrową zadał kluczowe pytanie o chrześcijańskie korzenie kraju nad Sekwaną: „Francjo, najstarsza córo Kościoła, czy jesteś wierna obietnicom swojego chrztu?”.

Papież Polak uczestniczył w 1996 r. w Reims w uroczystościach 1500. rocznicy chrztu Chlodwiga z dynastii Merowingów. To z tym miejscem wiąże się zaszczytny tytuł „najstarszej córy Kościoła”. W drodze do Paryża na spotkanie z Piotrem naszych czasów zatrzymałam się wraz z moim mężem Francuzem w tym historycznym baptysterium, nazywanym „narodową chrzcielnicą”. Katedra Notre-Dame, zdobne w emblematy francuskiej monarchii arcydzieło architektury gotyckiej i bijące Bożym rytmem serce Reims, przez stulecia była świadkiem sakry władców Francji.

Renesans wiary

Z chwilą wylądowania samolotu na paryskim lotnisku Orly z Leonem XIV na pokładzie nad Sekwaną zabiły dzwony. Rozbrzmiewały one w Paryżu, Metz, Strasburgu, Marsylii. Obwieszczały wszystkim mieszkańcom Heksagonu radosną nowinę o przybyciu Piotra naszych czasów. Francja, zmagająca się z trudnościami w zrozumieniu relacji między religią i laickością, ma wielki potencjał ewangeliczny. Powszechne nadzieje wzbudza renesans wiary w tym zlaicyzowanym kraju, w którym rewolucja francuska dokonała duchowego spustoszenia. Odrodzenie katolicyzmu dokonujące się oddolnie jest faktem. Głowa Kościoła katolickiego przybyła do Francji tryskającej nowym, osadzonym na Bogu życiem. Wydarzenie to, które miało wymiar nie tylko europejski, ale także międzynarodowy spotkało się z pozytywnym odbiorem zarówno wśród osób deklarujących się jako niewierzące, jak i ludzi innych wyznań i religii. Wyczuwało się ten sam entuzjazm, który towarzyszył wizytom Jana Pawła II w tym zakątku Europy.

Przybycie papieża Leona XIV do Paryża, określanego mianem „Miasta Światła”, a zwłaszcza do Katedry Notre-Dame było gestem, na który czekali francuscy katolicy. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że papież Franciszek nie przyjął zaproszenia na uroczystość ponownego otwarcia „sędziwej królowej” francuskich katedr, której Victor Hugo poświęcił jedną ze swoich powieści. To „kolosalne dzieło człowieka i narodu” i „cudowny wytwór współdziałania wszystkich sił epoki” – jak pisał w „Dzwonniku z Notre-Dame” tenże czołowy przedstawiciel romantyzmu francuskiego – w 2008 r. nawiedził Benedykt XVI. Papież frankofil zawitał wówczas nad Sekwanę z przesłaniem św. Augustyna, duchowego ojca Leona XIV. 18 lat po tej pamiętnej wizycie „najstarszą córę Kościoła”, która duchowo podupadła z powodu trendów sekularyzacyjnych, ale z której na nowo wytryska źródło żywej wody, odwiedził papież Amerykanin, który przypomniał Francuzom o ich duchowym dziedzictwie promieniującym na cały świat: „W tym pięknym kraju, jakim jest Francja, na przestrzeni wieków wielu czerpało z tej wody żywej i całkowicie poświęciło swoje życie czynieniu dobra”.

Miasto Światła

800-tysięczne rozmodlone na różańcu zgromadzenie na słynnej paryskiej alei Champs-Élysées i na Placu Concorde, a także młodzi pielgrzymi z religijnymi pieśniami na ustach spieszący na spotkanie z Namiestnikiem Chrystusa, stanowiły dowód niezmiennej popularności Kościoła katolickiego w tym oficjalnie świeckim kraju o chrześcijańskich korzeniach. - Z tego pięknego miasta, Paryża, żarliwie modlę się, aby woda żywa Ducha Świętego rozlała się na całą Francję – papieskie słowa mocno wybrzmiały na Polach Elizejskich rozsławionych przez Joe Dassina, amerykańsko-francuskiego pieśniarza. Ojciec Święty prosił młodych Francuzów, o których powiedział, że są „Kościołem dnia dzisiejszego”, aby nigdy nie wyschło w nich źródło żywej obecności Chrystusa. Dostrzegając ich dynamizm, radość i zaangażowanie modlił się, aby dar Ducha Świętego uczynił ich żywymi świadkami, gotowymi szerzyć cywilizację miłości w środowiskach lokalnych. Apelował, aby nie zatrzymywali dla siebie wiary w Jezusa, lecz by pozwolili wylewać się jej, napełniając tych, których spotykają na drogach swojego życia. Papież przypomniał, że ich misją jest niesienie nadziei tam, gdzie panuje „duchowa oschłość”.

Oszałamiająca frekwencja „dziedziców długiej i pięknej historii świętości we Francji” świadczyła o trwałym wpływie Kościoła nad Sekwaną. - Jako ochrzczeni otrzymaliśmy wodę żywą, o której mówi Ewangelia, ale czy naprawdę osobiście spotkaliśmy Chrystusa? – pytał sukcesor papieża Franciszka. Tuż przed liturgią sprawowaną na paryskim Placu Zgody z pokładu papamobile pozdrowił Francuzów i obcokrajowców, którzy z daleka przybyli, aby pobyć w bliskości z Piotrem naszych czasów. Trwając na modlitwie w pobliżu monumentalnego Łuku Triumfalnego - symbolu wielkości i militarnych zwycięstw Heksagonu - rozmyślałam jak wielkim darem z Nieba jest moja tam obecność. Uświadamiałam sobie z głębokim wzruszeniem w sercu, że uczestniczę w historycznym wydarzeniu. Papież Polak z takim samym ożywieniem witany był w ojczyźnie umiłowanego przez siebie św. Ludwika Marii Grignion de Montforta. Wizyta Leona XIV w „Mieście Światła” zbiegła się z obecnością Céline Dion, którą mieliśmy okazję zobaczyć przed hotelem, w którym rezydowała podczas swojego pobytu w stolicy Francji.

Latarnia Dobrego Boga

Ostatnim punktem papieskiej podróży do kraju swych przodków był Metz. - Tutaj, na historycznej ziemi Mozeli, która od wieków była miejscem spotkania narodów, a zarazem bolesną granicą Europy, Boża obietnica rozbrzmiewa dziś ze szczególną mocą – tymi słowami papież Leon rozpoczął homilię wygłoszoną w Katedrze św. Szczepana w Metz. Górująca nad miastem „Latarnia Dobrego Boga”, słynąca z niezwykle barwnych witraży Marca Chagalla, zgromadziła osobistości ze świata polityki na czele z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, dyplomacji i kultury pragnących w bliskości z Piotrem naszych czasów prosić Opatrzność o pokój. Na specjalne zaproszenie ordynariusza Metz bpa Philippe’a Ballota wraz z mężem miałam zaszczyt zasiadać w tym elitarnym gronie. Doniosłym dla mnie momentem był uścisk i pocałunek papieskiej dłoni. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały z moich ust dwukrotnie wybrzmiało słowo „Polska”. Wówczas na obliczu papieża Leona pojawił się serdeczny uśmiech. Francuskie media zarejestrowały to bardzo wyjątkowe dla mnie zdarzenie.

Namiestnik Chrystusa nawiązując w tej perle gotyku do św. Augustyna, odniósł się nie tylko do pokoju, ale także do dziedzictwa duchowego i moralnego Europy. W Scy-Chazelles, położonym w promieniu kilku kilometrów od Metz – miasta na styku kultur i macierzy chorału gregoriańskiego - mieszkał ojciec dzisiejszej Unii Europejskiej czcigodny sługa Boży Robert Schuman, którego proces beatyfikacyjny jest w toku. W czasie swojej wizyty w stolicy Lotaryngii Leon XIV poświęcił wiele miejsca temu prawemu i gorliwemu mężowi stanu, który z urodzenia był Luksemburczykiem, sercem zaś Francuzem. W katedrze, w której przechowywane są takie cenne artefakty, jak kapa Karola Wielkiego i pierścień św. Arnulfa Ojciec Święty zaakcentował, że „światło Boga nie zaciera odrębności, lecz jednoczy różne historie i kultury w jedną wspaniałą mozaikę pokoju, tak potrzebnego naszej epoce, naznaczonej nowymi podziałami i konfliktami”. 

Justyna Majewska-Michy

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!