TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Lipca 2020, 13:32
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

I

Żniwa to chleb. A chleb to żywność. A żywność to podstawa życia i aktywności wszystkich ludzi: dzieci i dorosłych, prostych, uczonych, polityków, mieszkańców wsi i miast.

Chleb to jakby dobro wszelkich dóbr, to wartość nad wartościami. Dlatego wszyscy powinniśmy się cieszyć zakończonymi żniwami i zebranymi w nich plonami zbóż i owoców.

Za zboże zebrane w żniwach trzeba podziękować najpierw Panu Bogu, do którego codziennie zanosimy prośbę: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”. Bóg pobłogosławił i ziemia wydała swój plon. Wielbimy więc Boga Stwórcę, Pana nieba i ziemi i Mu dziękujemy.

 

II

Chleb, który dał nam Bóg jest „owocem ziemi i pracy rąk ludzkich”. Są to ręce rolników, ogrodników, sadowników, pszczelarzy. Mimo zdjęcia z pracy ludzi na roli największych ciężarów przez nowoczesne maszyny, ciągle jest to praca trudna, mozolna i brudna. Dlatego mało jest na nią chętnych. Coraz trudniej o następców w rodzinach rolniczych. Z tym większym więc szacunkiem i wdzięcznością trzeba patrzeć na ręce ludzi, których praca dała nam nowy chleb.

Niestety, chociaż co roku przypomina się tę prawdę, to przecież ludzie pracy na roli są niedoceniani, lekceważeni, a nawet pogardzani. Media prawie nie zauważyły w tym roku żniw, ani ludzi pracy na roli. Chwała wam rolnicy! Chwała wam ogrodnicy, sadownicy, pszczelarze! Dziękujemy za tegoroczne zboże, warzywa, owoce! Dziękujemy Wam za nowy chleb!

 

III

Tegoroczne plony są bardzo zróżnicowane tak co do ilości, jak jakości zbóż, w zależności od geograficznego położenia gruntów. Nie wszędzie padał deszcz wtedy, gdy zbożom był potrzebny. Były regiony dotknięte suszą. Tam zebrano zboża mniej niż w latach ubiegłych. Szczególnie dotyczy to rzepaku. Generalnie pogoda była kapryśna i mało sprzyjająca. Raz było wody za dużo, innym razem było jej za mało. Były też mrozy na początku maja. Mimo wszystko chleba nie powinno zabraknąć i nie powinny wzrosnąć ceny żywności. Jeśli będzie inaczej, to przyczyn szukać należy nie w zebranych plonach, lecz gdzie indziej.

 

IV

Żniwa są okazją do refleksji nad ważnymi i pilnymi sprawami związanymi z polską wsią. Chciałbym dotknąć trzech z nich: Przemian zachodzących na wsi. Ziemi – dobra wszystkich Polaków. Oczekiwań rolników.

Przemiany zauważalne na wsi można by nazwać „urbanizacją” wsi. Wieś staje się rodzajem miasta. Obok tradycyjnych zagród i budowli wiejskich w szybkim tempie powstają nowoczesne budynki i wille mieszkalne, owszem całe osiedla, pięknie urządzone i zagospodarowane. 

Na wieś ciągną mieszkańcy miast, którym się powodzi. Budują sobie na wsi domy i dojeżdżają do pracy w miastach, albo na wsi zakładają własne firmy. A mieszkańcy wsi? Niektórym udaje się wyjść z trudnych warunków i dojść do pieniędzy, nawet znacznych, dzięki sprzedaży części gruntów na działki budowlane. Zjawisko to ma miejsce głównie w sąsiedztwie większych miast.

W większości wsi, zwłaszcza tam, gdzie są gospodarstwa o niewielkim areale i nie ma możliwości sprzedaży działek, sytuacja materialna ludzi pracy na roli jest trudna i pogarszająca się, mino tzw. „dopłat bezpośrednich”. Ludzie ci nie są w stanie utrzymać godnie swoich rodzin, nie mówiąc już o kształceniu dzieci. Muszą szukać dodatkowych źródeł dochodu. Często więc wraz z innymi Polakami podążają za pracą za granicę, co powoduje w ich rodzinach trudności i komplikacje, niekiedy bardzo bolesne.

Cisną się tu pytania wprost krzyczące: Jak to jest, że w innych krajach nie brak pracy, a w Polsce jest jej coraz mniej? Jak wielkie bezrobocie musi być w naszym Kraju, jeśli do oficjalnie deklarowanych 11% trzeba dodać około dwa miliony Polaków, którzy wyjechali za pracą na obczyznę? Dlaczego tak niska jest polska rodzinna produkcja, która przecież powinna zapewniać obywatelom najwięcej miejsc pracy.

Druga sprawa, którą pragnę poruszyć dotyczy ziemi. Polska ziemia stanie się łasym kąskiem dla cudzoziemców. Rychło ustaną zapory położone na swobodną wyprzedaż polskiej ziemi. Kolejny raz ośmielam się wołać: Nie sprzedawajcie ziemi! Nie sprzedawajcie ziemi, chociaż ktoś z zagranicy suto będzie chciał wam za nią zapłacić. Ziemi nie da się porównać z żadnym innym dobrem. Ziemia to wolność i niepodległość. Utrzymanie ziemi jest sprawą nie tylko ludzi pracy na roli. Jest powinnością wszystkich Polaków. Jest niezbywalnym obowiązkiem każdego rządu i parlamentu. Biada decydentom, którzy by ustanowili przepisy i normy zbywania ziemi bardziej służące obcym niż Polakom. Żeby nie powtórzyły się praktyki wyprzedawania majątku narodowego pod pozorami prywatyzacji, jakie miały miejsce po roku 1989 i ciągle mają jeszcze miejsce. W ich wyniku sprzedano obcym większościowy pakiet w wielu obszarach gospodarki, banków i mediów, co stawiło Polskę i Polaków w sytuacji uzależnienia, wobec którego, jak pokazało doświadczenie, bezradny jest polski rząd.

Brońmy polskiej ziemi, pamiętając o pokoleniach Polaków, którzy bronili jej na wschodzie i zachodzie, płacąc za to cenę najwyższą. Byłoby zdradą i kpiną z całego dziedzictwa naszej historii, gdyby dziś, w warunkach wolności, za jakieś pieniądze poszukiwane na łatanie dziur w budżecie, sprzedano polską ziemię tym, którzy w przeszłości jako najeźdźcy i  zaborcy usiłowali przemocą nam ją zagarnąć.

Ziemi trzeba strzec i bronić jak wolności i niepodległości! To chyba najważniejsze dziś zadanie dla wszystkich Polaków.

Jakie są dziś oczekiwania ludzi pracy na roli, zwłaszcza rolników? Liczne i różnorodne. Zwrócę uwagę na dwa.

Pierwsze: Nie zapodziewać specyfiki polskiej wsi i tradycji kulturowej w działaniach i decyzjach podejmowanych w ramach Unii Europejskiej. Byłoby błędem bezkrytyczne przyjmowanie zaleceń unijnych obcych, czy wprost wrogich naszemu dziedzictwu, zwłaszcza w sferze moralnej i obyczajowej. Odzieranie z tego, co prawdziwie nasze i polskie, godziłoby w to, co wprawdzie jest partykularne, lecz należy do wspólnego zdrowego dziedzictwa narodów Europy.

Drugie oczekiwanie: Domagać się zrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników z dopłatami, jakie otrzymują rolnicy zachodni. Jest to prosty wymóg sprawiedliwości, demokracji i równych praw wobec wolnego rynku. Trzeba podziwiać polskich rolników, że mino dyskryminacji w dopłatach bezpośrednich, jakoś radzą sobie z konkurencją na rynkach zagranicznych, a polska żywność jest zaliczana do najbardziej zdrowej żywności.

Zrównanie dopłat bezpośrednich byłoby pożądanym zadaniem Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej, gdyby tylko chciano chcieć.

V

Diecezjalne dziękczynienie za tegoroczne żniwa niesiemy Bogu na „Pólku” pod Bralinem. „Pólko” przypomina pole – ziemię uprawioną, obsianą ziarnem, pokrytą zbożem, miejsce żniw. Trzysta lat temu tu na „Pólku” wzniesiono piękną, przestrzenną świątynię ku czci Matki Bożej w tajemnicy Jej narodzenia. Na „Pólko” przybywają w ciągu roku pielgrzymki i rzesze wiernych z Kępna, z okolicy i z Dolnego Śląska.

Na „Pólku” został w tych dniach zbudowany ołtarz dziękczynny, na którym złożymy chleb, „owoc ziemi i pracy rąk ludzkich”, aby w czasie Mszy św. stał się „chlebem życia”. Chleb – pokarm dający życie ziemskie, we Mszy św. staje się pokarmem dającym życie wieczne. Oto tajemnica chleba.

 

VI

Chleb i życie są nierozłączne. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi o dwóch postawach ludzi wobec życia. Są ludzie, którzy myśląc o życiu, myślą jedynie o życiu ziemskim i za wszelką cenę chcą je zachować. O życiu wiecznym, o życiu po śmieci, nie myślą, ani nie chcą o nim myśleć. Im Jezus mówi: „Kto chce zachować swoje życie, straci je” (Mt 16,24). Niemożliwe jest bowiem uchronienie się przed koniecznością śmierci.

Są jednak ludzie, i tych jest bardzo wielu, którzy myślą o życiu ziemskim w perspektywie życia wiecznego. Żyją na ziemi, aby po śmierci wejść do życia wiecznego, które jest w Bogu, które jest pełnią życia, pełnią radości, pełnią szczęścia, które jest niebem. Wiedzą, że aby wejść do nieba, trzeba życie na ziemi kształtować według przykazań i nauki wiary. Im Jezus mówi: „Kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 16,25).

I mówi Jezus do wszystkich: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26).

Najważniejszą troską jest troska o duszę, z którą utożsamia się życie wieczne. Troska ta jest wpisana w tajemnicę chleba, za który dziękujemy dziś Bogu i o który codziennie Go prosimy: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”.

Kazanie wygłoszone przez księdza biskupa Stanisława Napierałę

podczas Mszy św. dziękczynnej za żniwa 

na „Pólku” pod Bralinem w niedzielę 28 sierpnia 2011 roku

 

 

Brońmy tradycji

Ksiądz Biskup Stanisław w ceremoniach, którym przewodniczy tradycyjnie już przed rozesłaniem dzieli się ze zgromadzonymi swoimi refleksjami, w których prezentuje podziwu godną konsekwencję. Przede wszystkim jest to obrona naszych polskich tradycji i chrześcijańskich wartości. Diecezjalna uroczystość dziękczynienia, zwana tradycyjnie dożynkami, jest uosobieniem naszej polskiej tradycji i pieczęcią na nierozerwalnym związku między człowiekiem ziemi, a tejże ziemi Stwórcą. Ksiądz Biskup z mocą, podkreślę raz jeszcze, z mocą, odmówił komukolwiek prawa do ingerencji w naszą polską tradycję i chrześcijańską moralność z pozycji zewnętrznych wobec naszego narodu. Od samego początku istnienia Wspólnoty Europejskiej takie były założenia, że kwestie moralności pozostają w wyłącznej kompetencji krajów członkowskich. Teoretycznie tak jest w dalszym ciągu. Kilka dni temu czytałem rozmowę z jednym z najbardziej doświadczonych polityków z naszego kraju, dla którego kwestie europejskie od zawsze były mocną stroną i potwierdził on jednoznacznie, że w tej kwestii nic się nie zmieniło. Tymczasem Biskup Stanisław zauważył pojawiające się sygnały, jakże bardzo chciałbym aby nasz Ordynariusz się mylił, że europejskie subsydia zaczynają być w jakiś sposób zależne od recepcji tzw. europejskości i otwartości, a z drugiej strony wyrzeczenia się katolickości, czy narodowej tradycji. Jeśli takie symptomy będą się nasilać, to znajdziemy się w naprawdę bardzo trudnej sytuacji. Słusznie Ksiądz Biskup zdemaskował, że wyrzekanie się tradycji i moralności niestety prowadzi ku bezideowości i nicości. Prowadzi ku duchowej śmierci. Dzisiaj widać już bardzo wyraźnie, że odrzucenie chrześcijańskich wartości, weźmy choćby przykład Hiszpanii, nie przynosi niczego dobrego, oprócz coraz bardziej wygórowanych i niecierpliwych roszczeń ze strony ludzi, zwłaszcza młodych, którym obiecywano raj na ziemi, raj bez Boga.

Właśnie przykład hiszpańskich Światowych Dni Młodzieży wykorzystał Ksiądz Biskup, aby podkreślić rolę mediów powołanych do życia przez ojca Tadeusza Rydzyka. Tak wspaniałe wydarzenie, które skupiło wokół Piotra naszych czasów dwa miliony młodych ludzi, właściwie pozostałoby ukryte i anonimowe, nieosiągalne dla polskiej społeczności, gdyby nie media księży redemptorystów. Pewnie miały nasze mainstreamowe media inne obiekty zainteresowania i nikt im tego nie zabrania. Ale, jak powiedział Biskup Stanisław, jedno należało zrobić ale i drugiego nie zaniedbać. Warto zachować czujność w tych kwestiach i nawet świętowanie z tego nie zwalnia.

AAK

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!