TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Antonii, Ignacego, Wiktora 17 Października 2018, 11:42
Dziś 16°C
Jutro 19°C
Szukaj w serwisie

Z fanfarami lub z pieśnią

Z fanfarami lub z pieśnią
Duszpasterze posługujący w kaliskim sanktuarium na wiele sposobów starają się podkreślić wyjątkowość cudownego obrazu św. Józefa Kaliskiego. Wizerunek Oblubieńca Maryi i Opiekuna Pana Jezusa wyeksponowany jest w oddzielnej kaplicy w kunsztownej roboty ołtarzu, okryty srebrno-złotymi ozdobami, a skronie świętych postaci zdobią korony nałożone z woli papieża Piusa VI. W ten styl podkreślania znaczenia obrazu wpisuje się także ceremonia odsłaniania i zasłaniania, o której opowiemy w tym artykule.

Myśl o zasłanianiu cudownego obrazu św. Józefa Kaliskiego zrodziła się zapewne wraz z pomysłem zbudowania oddzielnego ołtarza, w którym do dziś jest eksponowany cudowny wizerunek. Przypomnijmy, że ołtarz ów zamówił ks. Kłossowski zaraz po zakończeniu roku jubileuszowego, który w kolegiacie kaliskiej obchodzono w 1751 roku. Ks. Kłossowski znany był z ogromnej czci dla św. Józefa, stąd, gdy tylko postanowił zbudować ołtarz, nie omieszkał zapewne zaznaczyć, że należy przewidzieć miejsce na zasłonę obrazu. Nie było z resztą w tym nic nowatorskiego. Ten sposób eksponowania otaczanych szczególnym kultem obrazów był wówczas w Polsce już dobrze zadomowiony. Na poparcie tej tezy wystarczy przytoczyć piękną, srebrną zasłonę, którą dla jasnogórskiego obrazu Czarnej Madonny ufundowano już w 1673 roku. Zatem ks. Kłossowski miał skąd czerpać wzorce.

Zlecenie na zasłonę
Czy zasłona istniała w chwili, gdy ołtarz wyrzeźbiono, pewni być nie możemy. Próżno szukać w źródłach piśmienniczych jakiś świadectw. Pewne jest jednak, że już w 1777 roku zasłona istniała, ponieważ zachował się kontrakt, jaki ks. Kłossowski zawarł z mało dziś znanym Janem Godzkim, malarzem pochodzącym z Piotrkowa. W kontrakcie spisanym 17 kwietnia 1777 roku zapisano: „Obraz Świętego Józefa na nową zasuwę z tą imaginacją jako też w starym obrazie jak najpiękniej zrobić”. Na tym samym dokumencie widnieje dopisek informujący, że jeszcze tego samego roku malarz skończył dzieło.
Szczęśliwie zachowała się do naszych czasów malowana zasłona z 1777 roku. Próżno jej jednak szukać w ołtarzu św. Józefa. Znaleźć ją można na ścianie bocznej nawy kościoła od strony parku, pomiędzy dwoma środkowymi oknami. Obraz ów, stanowiący niegdyś zasłonę dla obrazu św. Józefa jest nazywany „Suplikacja do św. Józefa”, czyli zwyczajnie prośba do Świętego.
Osiemnastowieczny kaznodzieja kolegiacki, ks. Gabriel Cedrowicz w jednym ze swoich kazań tak go opisuje: „Obraz to podający każdemu do serca, o co go, kto, kiedy ma prosić. Proścież w czem komu wypadnie, idąc do Niego z ufnością.” W istocie, jak kaliska księga cudów i łask, pióra ks. Kłossowskiego jest pisemną zachętą do modlitwy za wstawiennictwem św. Józefa, tak obraz „Suplikacje” jest malowanym zaproszeniem i pouczeniem o mocy wstawienniczej św. Józefa Kaliskiego.

Prośby do Świętego
U góry po lewej stronie obrazu dostrzec można sędziwą postać Boga Ojca, opartego na globie ziemskim, z którego ust wychodzi zachęta: „Ite ad Ioseph” - „Idźcie do Józefa”. Jest to oczywiście fragment Księgi Rodzaju, a dokładniej słowa faraona, który przychodzących do niego po żywność wygłodniałych Egipcjan, kierował do rządcy całego Egiptu, Józefa, syna Patriarchy Jakuba. Słowa te na obrazie zastosowano oczywiście do św. Józefa Kaliskiego, który, podobnie jak biblijny Józef, nikomu nie odmówi pomocy. W centrum opisywanego obrazu, nieco u góry widzimy postać św. Józefa, który jedną ręką tuli do siebie Dzieciątko Jezus, a drugą podaje karteczki, jakie wręczają Mu stojące u dołu obrazu postaci. Tulone przez św. Józefa z taką czułością Dzieciątko Jezus ma w rączce pióro, którym kreśli na podawanych Mu przez Głowę Świętej Rodziny kartkach łacińskie słowo: „fiat” - niech tak się stanie.
W ten sposób malarz w obrazowy sposób przedstawił prawdę katechizmową o świętych obcowaniu, to jest o skuteczności pośrednictwa świętych. Spoglądający na obraz nie ma wątpliwości, że choć prośby spisane na małych kartkach podaje św. Józef, to jednak Pan Jezus zatwierdza je i udziela modlącym się upragnionych łask.

XVIII-wieczne prośby
U dołu obrazu malarz przedstawił niemalże całe społeczeństwo polskie doby XVIII wieku. W środku stoi ubrany w rokietę, czerwony mucet i stułę papież, któremu towarzyszy z jednej strony prymas Polski, najprawdopodobniej ks. arcybiskup Antoni Ostrowski, a z drugiej ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski. Obok przedstawiciele wszystkich stanów pierwszej Rzeczypospolitej: szlachta, mieszczanie, rolnicy, studenci, biedacy, urzędnicy, a nawet zwierzęta. Każda z wymalowanych postaci trzyma w ręku kartkę z wypisaną prośbą, jaką chce za pośrednictwem św. Józefa przedstawić Panu Jezusowi do zatwierdzenia. Jedni proszą: za świat cały, za Królestwo Polskie, za polskie duchowieństwo, inni starają się o dobra duchowe: powołanie, wstręt do grzechów, pozostali błagają o łaski dla siebie: urząd, zdrowie, sprawiedliwość, chleb.
Nad całością obrazu, u góry powiewa wstęga, na której wypisano łaciński cytat z responsorium odmawianego po litanii do św. Józefa, które w polskim tłumaczeniu brzmi: „Ustanowił Go panem domu swego i zarządcą wszystkich posiadłości swoich”. Nie pozostawia ono nikomu wątpliwości, że Bóg ustanowił św. Józefa szafarzem wielu łask.
Opisany co dopiero obraz niedługo służył za zasłonę dla cudownego wizerunku św. Józefa, gdyż już w 1805 zastąpiono go obrazem przedstawiającym pokłon trzech króli pędzla Ignacego Labderowicza. Nową zasłonę przemalowano około 1896 roku, a pracę wykonał kaliski malarz Józef Balukiewicz, który nie omieszkał zostawić swojego podpisu na obrazie. Ów obraz do dziś służy jako zasłona dla cudownego wizerunku Patriarchy z Nazaretu.

Pieśnią i sercem
Zasłonięciu i odsłonięciu obrazu św. Józefa Kaliskiego towarzyszy specjalna ceremonia, która, jak mawiają pielgrzymi będący jej świadkami, zapada w serce i w umysł. Kiedy zasłona z wolna unosi się w górę, odsłaniając oblicze świętych postaci, z chóru rozbrzmiewają uroczyste fanfary. Powstały one z inicjatywy obecnego kustosza kaliskiego sanktuarium, ks. prałata Jacka Ploty, który w ten sposób chciał uhonorować św. Józefa. Kustosz poszukując muzyka, postawił warunek: muzyka powinna tak oddziaływać na słuchacza, aby wydawało się, że odsłania się przed nim niebo. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Życzenie to postarał się spełnić pan Fryderyk Stankiewicz, kompozytor i parafianin kaliskiej kolegiaty. Tak w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku powstała intrada. Rozpoczyna się ona od solowej melodii kaliskiego hejnału wygrywanego w południe z wieży ratuszowej, która splata się następnie z różnymi melodiami pieśni ku czci św. Józefa śpiewanymi w kaliskim sanktuarium, by wreszcie rozwinąć się w uroczyste i podniosłe forte.
Gdy tylko umilknie dźwięk fanfar, lud zgromadzony w kościele podejmuje pieśń, którą śpiewa się tu od niemalże stu lat. Przytoczymy jej treść, gdyż pięknie wyraża uczucia wiernych spoglądających na cudowny wizerunek św. Józefa. Gdy więc obraz jest odsłaniany śpiewa się: „Pieśnią i sercem witamy znów Ciebie, Święty Józefie, wzorze cnót. Wspieraj czcicieli swych w każdej potrzebie, od klęsk i nieszczęść broń nasz gród.” Tymczasem, gdy obraz jest zasłaniany, śpiewa się następujący tekst: „Żegnamy Ciebie w głębokiej pokorze, niechaj cudowny obraz Twój wciąż tkwi w pamięci jak prześliczne zorze i niech osładza życia znój”. Tym dwóm, dostosowanym do ceremonii zasłaniania i odsłaniania obrazu zwrotkom pieśni, towarzyszy jednakowy refren: „Prowadź za rękę przez życie szare, na straży ognisk domowych stój. Umacniaj miłość, nadzieję, wiarę i łask nam uproś obfity zdrój.”  Tyle o ceremonii odsłaniania i zasłaniania cudownego św. Józefa Kaliskiego.

Jak już wspominałem cudowny obraz św. Józefa wyeksponowany jest w ołtarzu dłuta Franciszka Eytnera. Nie jest to jedyne dzieło tego snycerza. O innych jego pracach opowiem w następnym artykule.

 ks. Jarosław Powąska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!