TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Jana, Moniki, Wiktora 21 Maja 2019, 18:39
Dziś 16°C
Jutro 19°C
Szukaj w serwisie

Wyciągnięte ręce - kanonizowani

Wyciągnięte ręce

„Poczujmy się wszyscy w tym dniu dłużnikami ubogich, abyśmy poprzez wyciągnięte ręce do siebie nawzajem mogli zrealizować zbawcze spotkanie, które umacnia wiarę, urzeczywistnia miłość i umożliwia nadzieję w kroczeniu bezpiecznie na drodze do Pana, który przychodzi” - zaapelował Ojciec Święty w orędziu na II Światowy Dzień Ubogich. Tak właśnie żyli pomagając ubogim święci ks. Wincenty Romano i s. Katarzyna Kasper, kanonizowani niedawno na Placu św. Piotra.

O ich kanonizacji 14 października pisałam w poprzednim numerze „Opiekuna”, teraz nadszedł czas, by przyjrzeć się im bliżej przez pryzmat Światowego Dnia Ubogich, który w Kościele katolickim obchodzony jest w XXXIII Niedzielę Zwykłą, przypadającą w tym roku 18 listopada. Hasłem tego dnia stały się słowa z Psalmu 34 „Biedak zawołał, a Pan go usłyszał”.

Na nowo odkryta
W przygotowanym na dzień ubogich orędziu papież podkreślił, że Bóg wysłuchuje głosu ubogich, poniżonych, prześladowanych w imię fałszywej sprawiedliwości, uciskanych przez politykę niezgodną z zasadami i zastraszonych przez przemoc. Zaznaczył, że nikt nie może czuć się wyłączony z miłości Ojca. Papież zachęcił każdego z nas do rachunku sumienia, aby zrozumieć, czy naprawdę potrafimy słuchać ubogich, bo być może „Staliśmy się więźniami kultury, która nakłania do przeglądania się w lustrze i do nadmiernej troski o siebie, uważając, że wystarczy gest altruizmu aby być zadowolonym, bez konieczności bezpośredniego zaangażowania”.
Troska wierzących o osoby ubogie nie może ograniczać się tylko do pomocy, ale wymaga „wrażliwości miłości”, która traktuje drugiego jako osobę i szuka jego dobra. Papież podkreślił, że „każdy chrześcijanin i każda wspólnota są wezwani, by być narzędziami Boga na rzecz wyzwolenia i promocji ubogich”. Przestrzegał przed pokusą uciszania głosu ubogich i dystansu wobec nich. Nawiązując do obchodów dnia ubogich Franciszek stwierdził: „Chciałbym, aby również w tym roku i w przyszłości dzień ten był świętowany pod znakiem radości z nowo odkrytej rzeczywistości bycia razem”. Ojciec Święty wskazał, że troska o ubogich jest też okazją, by współpracować w tej dziedzinie z innymi organizacjami i osobami o innych światopoglądach. Nie może to jednak oznaczać zaniedbywania tego, co właściwe jest katolikom - czyli doprowadzić wszystkich do Boga i świętości. Jednocześnie zaznaczył, że naszym działaniem nie mamy przysłaniać działania Boga. Zachęcił również, by przeżywać Światowy Dzień Ubogich jako uprzywilejowany moment nowej ewangelizacji. „Ubodzy nas ewangelizują, pomagając nam odkrywać każdego dnia piękno Ewangelii” - napisał papież.

Opiekun ubogich i opuszczonych
To, że można w życiu te słowa wypełnić czynem pokazuje nam włoski ks. Vincenzo (Wincenty) Domenico Romano nazywany opiekunem ubogich, opuszczonych i młodzieży. Swoje życie poświęcił on również ożywieniu kultu Eucharystii, którą ukochał.
Vincenzo Romano urodził się we włoskiej miejscowości Torre del Greco, związanej z Neapolem, 3 czerwca 1751 roku w ubogiej, ale pobożnej rodzinie. Kiedy został ochrzczony nadano mu imiona Domenico, Vincenzo i Michele. Imię Vincenzo, czyli Wincenty, otrzymał na cześć ulubionego świętego rodziny Romano hiszpańskiego dominikanina o. Vincenta Ferrera. Opiekun ubogich później najczęściej używał drugiego imienia. Początkowo jego ojciec miał nadzieję, że Wincenty zostanie złotnikiem. Kiedy usłyszał o decyzji wstąpienia do seminarium, poparł ją. Najpierw Wincenty miał trudności z przyjęciem do seminarium ze względu na dużą liczbę chętnych. Ostatecznie został przyjęty do diecezjalnego seminarium w Neapolu, ale nauka sprawiała mu trudności. W tym mieście spotkał św. Alfonsa de Liguori, a jego kazania poświęcone Najświętszemu Sakramentowi sprawiły, że Wincenty bardzo pokochał Eucharystię. To miało wpływ na jego późniejszą pracę duszpasterską.
Po święceniach kapłańskich w 1775 roku, już jako ks. Romano, powrócił do Torre del Greco, gdzie pracował w parafii Santa Croce (Świętego Krzyża), w tym czasie obejmującej swoim zasięgiem całe miasto. Wielu zauważyło jak z oddaniem opiekował się sierotami i pracował z kandydatami do kapłaństwa. Po erupcji Wezuwiusza, która zniszczyła okolicę, z zaangażowaniem pomagał parafianom. Zajął się także odbudową kościoła pw. Świętego Krzyża, który obecnie jest bazyliką. Poświęcił wiele godzin na organizację odbudowy miasta, a nawet chciał pracować własnymi rękami, sprzątając i oczyszczając gruz.
W 1799 roku został proboszczem parafii Świętego Krzyża. Swoją funkcję pełnił aż do śmierci, czyli przez 32 lata. W parafii opiekował się przede wszystkim ludźmi młodymi, potrzebującymi, m.in. poławiaczami pereł, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Wśród podopiecznych rozpowszechnił kult Eucharystii (przez tzw. Messa pratica - w praktyce), wprowadził medytację różańcową (Rosario meditato), a także inne modlitwy i nabożeństwa. Duszpasterska działalność ks. Romano jest porównywana do posługi św. Jana Marii Vianneya, proboszcza z Ars. Mówiono, że był on kaznodzieją, który głosił orędzie Ewangelii w sposób prosty i trafiający do serc wiernych. Niestety był prześladowany przez francuskich i włoskich działaczy. Zmarł 20 grudnia 1831 roku w wieku 80 lat na zapalenie płuc. Pochowany został w Bazylice Santa Croce, a jego grób nawiedził Jan Paweł II w 1990 roku, podczas wizyty w Kościele neapolitańskim. Wcześniej papież Paweł VI beatyfikował go w 1963 roku w Rzymie. Franciszek 6 marca 2018 roku zatwierdził jego dekret kanonizacyjny.

Kobieta wielkiej wiary
Razem z ks. Romano papież kanonizował 14 października pochodzącą z Niemiec s. Marię Katarzynę Kasper, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa. Urodziła się w Dernbach w Niemczech w pobożnej chłopskiej rodzinie. Miała trzech braci i z pierwszego małżeństwa ojca cztery przyrodnie siostry. Bardzo lubiła czytać książki, szczególnie Biblię i „O naśladowaniu Chrystusa” Thomasa à Kempis. Wyróżniała się silnym charakterem, była bardzo energiczna. Uczęszczała do szkoły i pomagała też rodzicom w domu: gotowała, przędła i pracowała w polu. Zaczęła też pomagać biednym, chorym i opuszczonym. Do tego opiekowała się dziećmi. Jako młoda dziewczyna często udawała się do pobliskiego sanktuarium maryjnego i zabierała tam inne dzieci, opowiadając im historie o Bogu i Maryi. Właśnie wtedy poczuła pragnienie poświęcenia się Panu. Wiedziała, że jej pragnienie jest autentyczne, ale nie od razu jednak zaczęła je realizować, bo opiekowała się rodziną i pomagała rodzicom.
Kiedy zmarł jej ojciec, a po roku jeden z jej braci, Katarzyna razem z matką wyprowadziły się z domu i wynajęły pokój. Dziewczyna rozpoczęła pracę u właściciela domu, by utrzymać siebie i matkę. Zajmowała się rozdrabnianiem kamieni do budowy dróg. Kiedy matka Katarzyny zmarła, dziewczyna chciała odpowiedzieć na głos powołania, ale w pobliżu nie było żadnego zakonu. Z drugiej strony czuła, że ma założyć nowe zgromadzenie. Udało jej się zbudować mały dom, który ostatecznie stał się pierwszym domem nowego zgromadzenia. Dziewczyny, które zgłosiły się do niej, zajmowały się dziećmi i pomagały osobom chorym. Burmistrz miasta wydał nawet oświadczenie, w którym prosił o wspieranie ich pracy datkami. Wiadomość o początkach nowego zgromadzeniu dotarła najpierw do pobliskiego zgromadzenia męskiego, a potem do bpa Piotra Bluma, ordynariusza Limburgii, który chciał poznać Katarzynę i towarzyszące jej kobiety. W 1851 roku w obecności biskupa pierwsze cztery siostry złożyły śluby zakonne. Tak powstało Zgromadzenie Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa, którego wzorem miała być Matka Boża, dlatego Katarzyna przyjęła jako imię zakonne Maria. Papież Pius X przyjął wprawdzie regułę zakonną sióstr, ale oficjalny dekret zatwierdzający ją wydał dopiero Leon XIII w 1890 roku. Osiem lat później s. Maria Katarzyna zmarła, kilka dni po ataku serca, w święto Objawienia Pańskiego, 2 lutego. Pochowano ją pod ołtarzem głównym w kaplicy domu macierzystego zgromadzenia. Przez całe życie Maria Katarzyna starała się rozpoznać wolę Boga w każdej sytuacji. Dzięki otwartości na innych i Boga zgromadzenie trafiło poza granice Niemiec. Obecnie ma również domy w Anglii, Stanach Zjednoczonych, Holandii, Indiach, Meksyku, Brazylii, Kenii i Nigerii.
Proces beatyfikacyjny Marii Katarzyny rozpoczął się 30 lat po jej śmierci. Ogłaszając ją błogosławioną Paweł VI w 1968 roku nazwał ją „kobietą wielkiej wiary i hartu ducha”. Teraz została ogłoszona świętą.
Patrząc na przykład życia s. Marii Katarzyny i ks. Wincentego jak napisał Ojciec Święty: „nie przegapmy swojej okazji do bycia łaskawymi”. Poczujmy się dłużnikami ubogich, „abyśmy poprzez wyciągnięte ręce do siebie nawzajem mogli zrealizować zbawcze spotkanie, które umacnia wiarę, urzeczywistnia miłość i umożliwia nadzieję w kroczeniu bezpiecznie na drodze do Pana, który przychodzi”.

Tekst i zdjęcia Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!