TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Beniaminy, Dariusza, Gabrieli 19 Grudnia 2018, 15:04
Dziś 3°C
Jutro -1°C
Szukaj w serwisie

We wspomnienie św. Huberta

We wspomnienie św. Huberta

We wspomnienie św. Huberta, 3 listopada jeźdźcy na koniach i powożący bryczkami uczestniczyli w paradzie konnej w parafii św. Marcina w Donaborowie. Wśród jej uczestników był ks. Maciej Majek z Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach, który podzielił się swoimi spostrzeżeniami i świadectwem życia.
Organizatorem tegorocznej parady konnej w Donaborowie był ks. proboszcz Tomasz Szymczak, który połączył ją z parafialnym odpustem przypadającym następnego dnia. Jedenastu jeźdźców na koniach i powożący sześcioma bryczkami przejechali trasę z Donaborowa przez Biadaszki, Młynarkę, Słupię pod Kępnem i z powrotem, pokonując około 17 kilometrów. - Takie parady cieszą się zainteresowaniem parafian i mieszkańców okolicznych miejscowości. W parafii mamy hodowców koni, wśród których są miłośnicy jeździectwa i powozów bryczkami. Takie spotkania dają okazję do dzielenia się swoją pasją - mówił ks. Tomasz Szymczak, którego pasją jest właśnie jazda konna. Podkreślił też, że w duszpasterstwie różnymi drogami można trafiać do człowieka. W parafii w Donaborowie tradycja posiadania koni jest długa, ponieważ poprzedni wieloletni proboszcz ks. Antoni Chlebowski także był miłośnikiem tych zwierząt.
Pasjonatem jazdy konnej jest również ks. Maciej Majek, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Siedlcach, który zauważył, że w swojej pasji stara się odkrywać Pana Jezusa. W rozmowie przypomniał o związkach jakie łączą jego diecezję, czyli siedlecką, z naszą - kaliską poprzez osobę kapłana i patrioty ks. infułata Stanisława Piotrowskiego. Ksiądz Infułat ukończył Szkołę Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, a następnie wstąpił do Seminarium Duchownego w Janowie Podlaskim, gdzie znajduje się najstarsza w Polsce stadnina koni. Po święceniach kapłańskich podczas II wojny światowej walczył w bitwie nad Bzurą, a potem uczestniczył w konspiracji. Po wojnie był prześladowany przez reżim stalinowski. Po latach trafił do Kalisza, jako proboszcz parafii św. Mikołaja. Dał się poznać jako człowiek niosący pomoc potrzebującym. - Działał też z młodzieżą, był czynny w harcerstwie. Był ojcem duchownym w waszym seminarium i to mi pomaga w mojej posłudze. Staram się także poprzez moją pasję wychowywać kleryków do odpowiedzialności za swoje ciało, za kondycję fizyczną, ale też by nie zapominać o tym, jak potężną tradycją, szczególnie w Polsce, jest odpowiedzialność za historię - mówił ks. Majek, uczestnik Ogólnopolskich Spotkań Księży Miłośników Koni i Duszpasterzy Koniarzy. Podkreślił, że te ogólnopolskie spotkania to przede wszystkim forma dzielenia się pomysłami duszpasterskimi. Jedną z inicjatyw podejmowanych w ramach tego duszpasterstwa w jego diecezji jest organizowana co roku od 6 sierpnia do uroczystości Wniebowzięcia NMP, 14 sierpnia, Podlaska Pielgrzymka Konna w Hołdzie Kawalerii Rzeczpospolitej z Bobrownik do Kodnia. Pielgrzymi pokonują wtedy około 400 kilometrów. Uczestniczy w niej coraz więcej młodzieży, kleryków i księży. W trakcie tej pielgrzymki nawiedzają sanktuaria maryjne i miejsca upamiętniające ważne wydarzenia historyczne np. w Woli Gułowskiej, Leśnej Podlaskiej, Janowie Podlaskim, Pratulinie, Kostomłotach i Kodniu. - Nocujemy i mamy dzień modlitwy między innymi w Pratulinie - w miejscu, gdzie 24 stycznia w 1874 roku wojska carskie rozstrzelały ludzi, którzy bronili wiary i kościoła. To jest dziedzictwo, które pozwala nam patrzeć z dumą w przeszłość, ale również w odpowiedzialności za przyszłość – podkreślił. Ks. Majek przekonywał, że każdy jest odpowiedzialny za budowanie tożsamości młodego pokolenia w dziedzinie religijnej i patriotycznej. - Każde duszpasterstwo potrzebuje kogoś, kto się nim zajmie, poświęci mu czas - urlopy, popołudnia. Potrzebne są też pomysły. Podobnie jeźdźcy. Jeździectwo w Polsce odradza się po czasach komunistycznych i nie może „iść” obok albo wbrew Ewangelii. Bo wtedy my przed Panem Bogiem poniesiemy odpowiedzialność za zaniedbania. Księża nie mogą zajmować się tylko jeździectwem i końmi, ale jeżeli na terenie diecezji są jeźdźcy i często ich stosunek do Kościoła, wiary i odpowiedzialności za rodzinę, wartości chrześcijańskie jest różny, to nie mogą być na to obojętni. To jest sens Ewangelii, abyśmy umieli żyć tym, co jest najważniejsze, czyli Chrystusem, ale również ludźmi, do których jesteśmy posłani – podkreślił ks. Majek.

Tekst i zdjęcia Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!