TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Albiny, Sebastiana, Zdzisławy 17 Grudnia 2018, 01:09
Dziś -6°C
Jutro 1°C
Szukaj w serwisie

Trujące białe złoto?

Trujące białe złoto?

W starożytności i średniowieczu bawełnę nazywano białym złotem. Była ona jednym z najcenniejszych  towarów wymiennych. Fama o szlachetności, czystości i bezpieczeństwie tej tkaniny niesie się do dzisiaj. Czy słusznie?

Podobnie, jak zdecydowana większość społeczeństwa, najczęściej wybieram ubrania z tkanin bawełnianych, bo uważam, że są korzystne dla zdrowia, trwałe i dobrej jakości. Jeśli jakieś artykuły higieniczne są opatrzone napisem „100 procent bawełny”, są chętniej kupowane, bo wiadomo, że są miękkie i przyjazne dla zdrowia. Ponad wiek temu, a może nawet jeszcze 80 lat temu rzeczywiście tak było. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło. Bawełna nie jest już tak droga, jak dawniej, bo przestała być towarem luksusowym i każdy może sobie na nią pozwolić. Ale to nie wszystko. Warto zacząć jednak od początku.

Z ludzkich rąk do maszyn
Bawełna jest znana od tysięcy lat nie tylko jako roślina włóknodajna, ale również jako źródło paszy dla zwierząt i surowiec budowlany. W Ameryce Środkowej była wykorzystywana od ośmiu tysięcy lat przez plemiona indiańskie, a w Chinach i Indiach znana jest i ceniona od pięciu tysięcy lat. Do Europy bawełna została przywieziona w średniowieczu z Bliskiego Wschodu. Znane były przede wszystkim wytwarzane z niej kosztowne tkaniny. Pod koniec XVII wieku Wielka Brytania była jednym z niewielu europejskich krajów, który importował bawełnę z kolonii znajdujących się w południowej części Stanów Zjednoczonych. Tam zaczęto produkować na znaczną skalę tkaniny z bawełny, stopniowo wypierające te z lnu, wełny i konopi. W XIX wieku w wyniku Wojny Secesyjnej w Ameryce zostały zniszczone plantacje bawełny, a nowym eksporterem tego surowca do Europy stały się Indie. W XVII wieku również Holandia sprowadzała duże ilości bawełny, a do połowy XVIII wieku Amsterdam stanowił największy „port bawełniany” w Europie.
Chyba każdy kiedyś widział w jakimś filmie czarnoskórych robotników na amerykańskich farmach ręcznie zbierających bawełniane kłębki. Zanim powstały maszyny do tkania i zbierania bawełny, wszystko odbywało się ręcznie. Była to praca bardzo czasochłonna i mało efektywna. W drugiej połowie XVIII wieku zostały wynalezione maszyny, które zwiększyły tempo produkcji. Powstanie maszyn usprawniło produkcję, ale też zachęciło rolników do powiększania swoich plantacji. Dopiero jednak w XIX wieku produkcja i zużycie bawełny rozwinęły się na wielką skalę dzięki mechanizacji procesów odziarniania, przędzenia i tkania oraz ogólnemu wzrostowi uprzemysłowienia i poziomu życia ludności. W latach międzywojennych osiągnięto maksimum powierzchni uprawy bawełny na świecie. W tamtym czasie pojawiały się też kolejne pomysły na zwiększanie wydajności, jakości i ochronę bawełny przed szkodnikami. Jej uprawa wymaga ogromnych nakładów siły roboczej. Niezależnie od tego, czy gospodarstwa są duże, czy też małe, zmechanizowane lub nie, cykl produkcyjny bawełny jest wszędzie podobny. Bawełna jest jednym z najważniejszych artykułów handlu światowego. Około 50 procent produkcji przeznacza się rocznie na eksport. Około 30 krajów eksportuje bawełnę, a największą rolę odgrywają: USA, Uzbekistan, Egipt i Meksyk. Stanowią łącznie 70 procent światowego eksportu bawełny. Układ ten nieznacznie się zmienia. Zależy m.in. od zmian pogodowych, koniunkturalnych
i zmian w polityce ekonomicznej poszczególnych państw. Największymi importerami są: Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy.

Przyczyna alergii zamiast złota
Wraz z rozwojem przemysłu, rolnictwa w XX oraz XXI wieku, pojawiły się różne środki ochrony roślin, nawozy i wspomagacze, które mają zwiększyć zbiory i zminimalizować straty. Oznacza to jednak także, że bawełna nie jest już złotem, ani w ogóle niczym cennym, a wprost przeciwnie, może okazać się zagrożeniem. Szczególnie dla wrażliwej skóry dzieci i niemowląt. Jak pisze Paweł Modrzejewski na blogu ekomama by Reni Jusis: „Ogromne ilości nawozów sztucznych, toksycznych herbicydów i pestycydów, defoliantów, stosowanych przy uprawie bawełny czyni jej produkcję mocno skażoną. Mało który z użytkowników bawełnianych ubrań wie, że w procesie uprawy konwencjonalnej bawełny zużywa się 25 procent wszystkich środków owadobójczych na świecie i 16 procent pestycydów, przy czym bawełna zajmuje tylko 2,5 procent światowej powierzchni uprawnej. Na dodatek większość szkodników występujących przy uprawie bawełny uodparnia się od środków owadobójczych w przeciągu 5-6 lat, zmuszając producentów do stosowania coraz silniejszych chemikaliów. Szkodliwe substancje wykorzystywane w produkcji bawełny absorbowane są nie tylko przez rośliny, ale także powietrze, glebę, wody powierzchniowe i gruntowe, powodując zachwianie w całym ekosystemie.
Udokumentowane są liczne przypadki poważnych powikłań zdrowotnych, spowodowanych przez pestycydy, u zatrudnionych przy produkcji bawełny robotników, w tym niejednokrotnie dzieci, wykorzystywanych na plantacjach jako tania siła robocza. EPA (The Environmental Protection Agency) uznała 7 z 15 najczęściej używanych przy uprawie bawełny pestycydów za czynniki rakotwórcze. Według danych Pesticide Action Network z Anglii z powodu zatrucia pestycydami wykorzystywanymi na plantacjach bawełny umiera w krajach rozwijających się co najmniej 20 tys. ludzi. W kolejnych etapach produkcji bawełny wcale nie jest lepiej. W procesie jej „uszlachetniania” także wykorzystuje się wiele substancji chemicznych, w postaci chlorowych wybielaczy, toksycznych barwników, syntetycznych zmiękczaczy. Stosowane barwniki chemiczne często zawierają miedź, cynk i inne szkodliwe dla zdrowia metale ciężkie, a środki uszlachetniające materiał, chroniące przed zabrudzeniem, zagnieceniami i wodą, mogą zawierać produkty ropopochodne, działający toksycznie formaldehyd. Bawełna konwencjonalna absorbuje te wszystkie „brudne” substancje procesu produkcji i jako bawełna użytkowa zawiera w sobie sporo ich pozostałości. Stwierdza się, że to jedna z przyczyn coraz częściej występujących alergii skórnych, podrażnień oczu, nosa, gardła, powikłań snu, zaburzeń koncentracji i pamięci, astmy u osób noszących ubrania z bawełny konwencjonalnej. WHO - Światowa Organizacja Zdrowia sklasyfikowała wiele z substancji stosowanych przy produkcji bawełny jako wyjątkowo niebezpieczne, szczególnie groźne dla układu nerwowego niemowląt i dzieci oraz czynnie przyczyniających się do powstawania chorób nowotworowych”. Warto też wiedzieć, że aż 6 procent ogólnoświatowego zużycia słodkiej wody przypada właśnie na gałąź przemysłu bawełnianego. Jednym z najbardziej drastycznych przykładów wyczerpania się zasobów wodnych, których powodem są plantacje bawełny, jest Jezioro Aralskie w Uzbekistanie, do 1960 roku czwarte pod względem wielkości jezioro świata. Dziś powierzchnia jeziora wynosi jedną czwartą pierwotnej wielkości, a jezioro mieści 10 procent pierwotnej ilości wody. Właśnie z powodu rabunkowej gospodarki wodnej pod uprawę krzewów bawełny, wybrzeże jeziora boryka się z poważnymi problemami gospodarczymi i ekologicznymi. Herbicydy stosowane do defoliacji krzewów bawełny pochodzą od pierwszego, znanego na świecie defoliantu Agent Orange, który był stosowany podczas wojny w Wietnamie jako wyjątkowo toksyczna broń chemiczna. Herbicyd ten może być przyczyną zniekształcenia ciała i chorób nowotworowych. Do dziś toczą się procesy ofiar po obu stronach konfliktu zbrojnego, które miały jakąkolwiek styczność z Agent Orange. Oczywiście w przemyśle bawełnianym wyżej wymieniane związki są stosowane w dopuszczonym stężeniu. Pozostaje pytanie, kto je w ogóle dopuścił do użytku?

Czy istnieje alternatywa?
Oprócz innych tkanin istnieje też dobra alternatywa dla tych, którzy nie wyobrażają sobie życia bez bawełny. To ekologiczne uprawy bawełny organicznej, posiadające certyfikat. Gwarantuje on, że przy produkcji tkaniny nie użyto toksycznych środków chemicznych zarówno przy wzroście, bieleniu, jak i barwieniu. Certyfikat mogą otrzymać także tylko te firmy, które przy produkcji bawełny prowadzą oszczędną i przyjazną środowisku gospodarkę wodną. Oczywiście taka bawełna jest droższa, ale warto zadać sobie pytanie, ile kosztuje zdrowie? Toksyczne środki mają bezpośredni wpływ na skórę człowieka, podczas długiego noszenia odzieży, czy bielizny wnikają do organizmu. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja ze środkami higienicznymi (płatki higieniczne, patyczki do uszu, papier toaletowy, ręczniki kuchenne), szczególnie do higieny intymnej dla kobiet. Warto więc choćby w tym przypadku zwrócić szczególną uwagę na to, co jest dostępne w sklepach i zainwestować w bezpieczne dla zdrowia alternatywne produkty.

Anika Nwrocka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!