TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Danuty, Daniela, Juliany 16 Lutego 2019, 21:25
Dziś 0°C
Jutro 9°C
Szukaj w serwisie

Przyjaźń ratująca życie

Przyjaźń ratująca życie

Teraz Dawidowi pozostawało oczekiwanie. Powierzył swoje życie w ręce przyjaciela. Ufał mu, choć zdawał sobie sprawę z tego, iż jako namaszczony w Betlejem przez Samuela na króla stał na drodze Jonatana do tronu.

On, syn Saula miał przejąć po śmierci ojca władzę nad narodem wybranym. Czy przyjaźń jest rzeczywiście dla niego ważniejsza niż możliwość zdobycia korony? Umowa zawarta przed chwilą wskazywała na dobrą wolę Jonatana.

Umowa
On chciał nie tylko zbadać rzeczywiste zamiary króla względem Dawida. Pragnął również zagwarantować mu bezpieczeństwo. Obiecał, że da Dawidowi możliwość bezpiecznego odejścia, gdyby okazało się, że Saul pragnie go zgładzić. Zdawał sobie sprawę z tego, iż ktoś mógł go śledzić. Nie był też pewny własnych sług. Każdy mógł ulec pokusie wysokiej nagrody i zyskania przychylności władcy w zamian za zdradzenie miejsca pobytu Dawida.
Zaproponował następujące rozwiązanie. Gdy pozna zamiary ojca i zobaczy, iż ten chce Dawida pozbawić życia, uda się ze sługą na pole i wypuści z łuku trzy strzały. Następnie nakaże słudze oddalić się, aby je odnalazł. Jeśli powie, iż strzały są bliżej niż stoi ów sługa, będzie to znaczyć iż Dawid jest bezpieczny. Jeśli zaś powie, że strzały są dalej oznacza to, że grozi mu śmierć. Wtedy Dawid będzie mógł bezpiecznie opuścić kryjówkę. W zamian prosił o jedno: by Dawid w przyszłości był życzliwy dla jego rodu i nie mścił się za postępowanie Saula. Mówił tak, jak gdyby sprawy zostały już rozstrzygnięte, a obaj przyjaciele czekali tylko na zapisany w niebiosach rozwój wydarzeń.

Ocalenie Jonatana
W tych okolicznościach Dawidowi pozostało jedynie zaufać Jonatanowi. Wiele razy pokładał już ufność w Bogu i nigdy nie zawiódł się. Jednak w wypadku ludzi bywało różnie. Szczególnie na dworze królewskim. Postanowił jednak zaryzykować. Tym bardziej, iż nie miał innego wyboru.
Była to dla niego jedyna szansa. Dzięki niej mógł jednoznacznie rozstrzygnąć, co powinien czynić dalej. Złożył swój los w ręce człowieka ufając jednocześnie, iż Bóg, który ratował go wielokrotnie z rąk nieprzyjaciół i pazurów zwierząt, ocali go i tym razem. To, co dalej wydarzyło się podczas uczty na dworze królewskim okazało się najczarniejszym scenariuszem z możliwych. Jonatan zadanego pytania dotyczącego Dawida i próby okazania mu życzliwości mało nie przypłacił życiem.
Niesiony gniewem Saul chciał bowiem zabić i jego. Wszystko stało się jasne. Jonatan szczęśliwie uszedł z życiem. Miał nadzieję, że po powrocie uda mu się przebłagać rozgniewanego ojca. Zdawał sobie jednak sprawę, że na ocalenie Dawida nie ma najmniejszej szansy. Pozostało mu tylko jedno, dać znak wzywający do ucieczki. Tak też uczynił. Dawid zaś słysząc ponaglenie skierowane do chłopca służącemu Jonatanowi, by oddalił się z miejsca, na którym stoi i udał się na poszukiwanie wypuszczonych z łuku Jonatana strzał wiedział, że musi jak najszybciej uciekać.
To, co uczynił Jonatan ocaliło mu życie. Był wdzięczny swemu przyjacielowi. Pamiętał też o danym mu słowie. Jednocześnie to wydarzenie po raz kolejny potwierdziło szczególną opiekę jaką Bóg otoczył go od chwili namaszczenia przez Saula. Bóg czuwał nad nim, choć swe zamiary realizował w sposób przedziwny i poprzez najmniej oczekiwane osoby. Owa chwila była ostatnim spotkaniem dwóch przyjaciół. Dawid i Jonatan nie zdawali sobie jeszcze z tego sprawy, że przyszłe wydarzenia rozdzielą ich na zawsze. Jednak ocalenie Dawida przez Jonatana stanowić będzie wieczną pieczęć ich przyjaźni. W jej cieniu znajdą schronienie krewni Jonatana.

W sanktuarium w Nod
Kiedy Dawid opuścił miejsce schronienia udał się do sanktuarium w Nod. Gdy znalazł się w pobliżu budynku wyszedł mu naprzeciw kapłan imieniem Achimelek. Był zdumiony jego przybyciem. Dlaczego przychodził sam, bez żadnych towarzyszy. Czyżby ów sługa Boga przeczuwał, że ma do czynienia z uciekinierem? Dawid postanowił uspokoić go. Powiedział iż, powierzono mu tajną misję i tu ma spotkać się z ludźmi, którzy będą go w tej misji wspierać. Tak chciał obronić się przed zdradzeniem miejsca jego pobytu. Może też chciał ochronić kapłana, którego zamierzał prosić o pomoc przed gniewem Saula.
Za chwilę pojawili się związani z Dawidem młodzieńcy. Ich obecność zdawała się potwierdzać jego słowa. Byli to ludzie zaprawieni w walce. Razem przeszli niejedno. Mógł im zaufać i liczyć na wsparcie w czasie, gdy będzie ukrywał się przed królem. Przyszli natychmiast na jego wezwanie. Opuścili swe domy i bliskich. Niektórzy przybyli z daleka. Dawid zdawał sobie sprawę z tego, iż są głodni i zmęczeni, dlatego poprosił kapłana o chleb. Jednak okazało się, że nie ma on zwykłego chleba. Jest tylko ten ofiarowywany w świątyni Bogu.
Kapłan nie miał wątpliwości co powinien uczynić. Dobro człowieka jest pierwszą rzeczą. Zdawał sobie jednak sprawę, iż za chwilę da ludziom do spożycia chleby uznawane za święte. Będą je jedli tak, jak zwykły posiłek. Wiedział, że tak ratuje życie człowieka. Nie chciał jednak zatrzeć w ludzkim sumieniu granicy pomiędzy tym, co jest święte i tym co święte nie jest. Łatwo bowiem człowieka obedrzeć z poczucia sacrum. Przywrócenie tego poczucia wymaga natomiast wielu lat trudu, jeśli w ogóle jest możliwe do wykonania. A przecież owi ludzie udadzą się za chwilę na nieznaną mu wyprawę. Może będą prowadzić walki, zdobywać twierdze, miasta. Staną w obliczu konieczności odbierania życia innym lub utracą je sami. Jeśli teraz zburzy granice wyznaczane im przez sumienie, mogą stać się bezwzględni, nie liczący się z nikim i niczym. Będą lekceważyć Boga i ludzi. Dlatego zanim wydał im chleb zapytał Dawida, czy choć owi młodzieńcy powstrzymali się od pożycia z kobietami. Tak podkreślił, że za chwilę otrzymają coś, co jest święte. Dawid rozwiał jego obawy. Powiedział, iż tak zawsze postępują wyruszając do walki. Tym samym zaznaczył, że zgromadził wokół siebie ludzi prawego sumienia, ludzi szanujących to, co święte. Achimelek nie miał już żadnej wątpliwości. Nakarmił przybyszów do syta ratując tym samym ich życie. Widząc ten czyn Dawid zrozumiał, iż spotkał człowieka sprzyjającego mu. Dlatego zapytał kapłana o broń. Tej nie było wprawdzie w murach świątyni, ale znajdowały się tu zbroja i miecz Goliata. Achimelek ofiarował je Dawidowi. On uznał je za odpowiednie i założył na siebie rzeczy, których noszenie kiedyś przerastało jego siły. Teraz dojrzał do ich założenia. Tym samym był gotów do walki.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!