TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Beniaminy, Dariusza, Gabrieli 19 Grudnia 2018, 15:38
Dziś 0°C
Jutro -1°C
Szukaj w serwisie

Potrzebny od zaraz!

Potrzebny od zaraz!

Jesteśmy już razem... ze trzy lata na pewno. Przekonałam się, że mogę na nim polegać; ale to chyba nie to samo, co kiedyś. Szczerze? Potrzebuję zmiany. Tylko czemu każdy ma wbudowaną kamerkę z przodu? Poczułam się trochę jak w „Naszym małym PRL-u” Izabeli Meyzy i Witolda Szabłowskiego, gdzie autor zauważa zaskakującą cechę Polski Ludowej, która wie lepiej, co lubisz; nawet od ciebie. Z tą różnicą, że wypowiadał się o kolonijnej stołówce, a mnie chodzi po głowie coś innego. Idź do sklepu ze sprzętem elektronicznym i przynieś mi telefon bez aparatu z przodu. Baw się dobrze. Ja wiem, można znaleźć. Mają takie fajne klawisze w rozmiarze XXL albo obudowę gotową na spotkania trzeciego stopnia z betonem. Są? No to w czym problem?
Uczę się szanować cudzy czas. Oto dlaczego nikt mnie do zmiany zdania przekonywać nie będzie. Chociaż ostatnio jeden ochotnik podjął się próby na zasadzie: „to się nazywa postęp”. Kto wie, może i sama bym na to nie wpadła. Jednak czy nie jest tak, że często pozwalamy innym decydować za siebie? Ktoś już wymyślił powiedzenie o lepszym, wrogu i dobrym. A ja nie jestem wrogiem zmian, zwłaszcza na lepsze. Sama uwielbiam rozmawiać z bliskimi twarzą w twarz, kiedy jadą za granicę. Zastanawia mnie kwestia tych, którzy mają inne oczekiwania niż strumieniowe i odmienne priorytety od pozostałych. Gdzieś z tyłu głowy nieśmiało stuka „Cyberbully” Bena Chanana z 2015 roku. Ryzyko, osamotnienie, brak wzajemnego szacunku, szantaż; oby to wszystko było nam znane tylko z boku. Nie no, nie dajmy się zwariować. A jednak ostrożności nigdy za wiele, prawda? Aktualnie wydaje mi się, jakby dwa przeciwstawne stanowiska urządziły sobie igrzyska na śmierć i życie w kilku sferach naszych jeszcze niedługich żyć. Pierwsze twierdzi, że wszystko zależy ode mnie, ponieważ jestem kowalem swego losu; drugie niczym syjamski bliźniak fatalizmu przekonuje o nieuniknionej woli przeznaczenia. Tu za mało doświadczenia, a tam i tak dawno musztarda po obiedzie. Bieda z nędzą, nic nie zrobisz. Błąd! Zrobić można naprawdę wiele. I nie tylko wtedy, kiedy wiatr wieje w plecy. Ale to już inna historia.
Nie snując opowieści rodem z dobranocki, pamiętam czasy, gdy w kwestii wyboru produktu o takich, bądź nie takich cechach wypowiadał się klient. Święte i niezbywalne konsumenckie prawo. Mam wrażenie zaniku tego przywileju. Podkreślę jeszcze raz – nie jestem zwolennikiem obstawania przy czymś, co się sprawdza, za wszelką cenę. Nieraz słyszałam, że przyroda nie lubi bezczynności. W związku z tym mamy do czynienia albo z postępem, albo z regresem. Gospodarka PRL nie szczyciła się rozległymi polami możliwości. Nie rodziła też obfitych plonów asortymentu. Z dzisiejszej perspektywy przeszliśmy transformację pokroju drużyny Optimusa Prajma. A skoro już powiedziałam to, na czym mi zależało... po jakiego smartfona idziemy?

Oliwa Wachna

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!