TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Antonii, Ignacego, Wiktora 17 Października 2018, 12:23
Dziś 20°C
Jutro 19°C
Szukaj w serwisie

Paradoksy życia (nie tylko) duchowego

Paradoksy życia (nie tylko) duchowego

Paradoksy

Święty Paweł pisze o tym, jak Jezus powiedział mu: „Wystarczy ci Mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”. Dodaje też: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa (...). Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 9-10). Ale jak to? Przecież to przeczy wszelkiej logice i dążeniu do doskonałości!

Święty Paweł wcale nie ma na myśli tego, żeby przestać zupełnie przejmować się swoimi słabościami, grzechami i upadkami. O nie! Chodzi mu o to, że nawet największą nędzę można z Bożą pomocą zamienić w siłę i moc. Zasada paradoksów działa jednak nie tylko w życiu duchowym, dotyczy ona także świata uczuć, rozwoju intelektualnego, czy zawodowego. Jezus wielokrotnie odnosił się do paradoksalności ludzkiego istnienia mówiąc choćby, że „ostatni będą pierwszymi”, czy „kto chce być największy, niech będzie sługą”. Sam jako wszechmocny władca całego świata przyszedł do ludzi jako najbardziej bezbronne i zależne dziecko. Doskonale pisze o tym Tommy Hellsten w książce „Odwaga poddania się” i właśnie od niego postanowiłam zaczerpnąć osiem podstawowych życiowych paradoksów.

Żeby ruszyć, musisz się zatrzymać
Każdy chyba zna sytuację życiowego zagubienia, nawarstwienia małych, codziennych problemów, czy dylematów dotyczących najważniejszych decyzji (związek, ślub, wybór zawodu, powołania kapłańskiego lub zakonnego, zmiana miejsca zamieszkania, zmiana pracy, wyjazd za granicę na dłuższy czas). Jak długo w tym wszystkim człowiek jest „w biegu”, poddaje się galopującym myślom, tak długo nie ruszy się z miejsca. To pierwszy paradoks - żeby ruszyć, trzeba się zatrzymać. „W głębinach życia czeka na ciebie przygoda. Możesz wziąć w niej udział tylko pod warunkiem, że przyhamujesz, wyciszysz się, a w końcu zatrzymasz. Droga do sensownego życia prowadzi początkowo przez spoczynek i milczenie” - pisze Tommy Hellsten. Oznacza to także zatrzymanie intelektualnego analizowania konkretnych sytuacji, snucia różnych scenariuszy, do których zachęca nas rozum i daleko posunięte poczucie bycia bardziej przewidywalnym i inteligentnym niż reszta świata. Nie na tym polega mądrość. „Kiedy bowiem intelekt staje wobec paradoksu jest zdziwiony i zbity z tropu, traci kontrolę nad sytuacją. Pokora jest jedyną słuszną odpowiedzią, ponieważ prowadzi do mądrości”. Nie da się przecież wszystkiego przewidzieć i poukładać w logiczną całość.

Prawdziwa siła jest w słabości
Na ten temat bardzo dużo mówi już sam wstęp do niniejszego opracowania, a w nim św. Paweł. Nie chodzi mu o to, by chwalić się swoimi złymi stronami, ale o to, by to Jezus był jego mocą, bo On jest źródłem wszelkiego dobra w człowieku. Natomiast Tommy podpowiada, że współcześnie siła jest w społeczeństwie bardzo pożądana, a słabość spychana w niebyt. Jednak bycie mocnym często oznacza tak naprawdę zakrywanie słabości. „Gdy pokazujemy wyłącznie siłę, nie ukazujemy prawdziwego siebie. Jesteśmy prawdziwi i autentycznie tylko wówczas, gdy przyznajemy się do słabości, akceptujemy ją i ujawniamy” - przekonuje Hellsten. Żeby tak postępować, trzeba przede wszystkim być pokornym, wtedy dużo miejsca zostaje dla Jezusa i Jego miłości oraz miłości bliźnich. Bo tak naprawdę właśnie o to chodzi, żeby zwyciężyła miłość. Zakochani wiedzą doskonale, że wymaga ona pozostania słabym, bezbronnym, oddania się w ręce drugiego - inaczej miłość nie będzie możliwa. Żeby zatem cieszyć się siłą i mocą miłości trzeba pozwolić sobie na słabość. Ponadto bardzo często bywa tak, że dopiero wtedy, kiedy kogoś dopada słabość (uzależnienie, choroba, rodzinny dramat, śmierć bliskiej osoby, wypadek, bankructwo, więzienie, długi), jest on w stanie przyjąć prawdę o tym, co jest w życiu najważniejsze. Kryzys słabości zawsze owocuje przewartościowaniem, niemal w stu procentach pozytywnym.

Odnalezienie bezpieczeństwa wymaga odwagi
Sposoby na zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa są współcześnie bardzo różne. Najczęściej dotyczy to stabilności finansowej, materialnego dobrobytu, kariery zawodowej pozwalającej na regularne i konsekwentne pięcie się po jej szczeblach, czy ciepłego, rodzinnego domu, którego nie chce się opuszczać. W rezultacie każdy najbardziej ceni i lubi to, co zna. Nawet te same potrawy, czy miejsca urlopowe. Tymczasem to najprostszy sposób do zatrzymania się na ścieżce rozwoju. „Wiara bierze się z codziennego heroizmu. Jeśli jesteśmy gotowi zburzyć swoje gmachy bezpieczeństwa dokonując odważnych wyborów, stajemy wobec przerażającego poczucia zagrożenia. Jednak odwaga to strach obrócony w modlitwę i zaufanie. Prowadząc życie niebezpieczne i twórcze bohater musi mieć wiarę w coś większego od siebie. Jeśli nie będziemy wierzyć, że unosi nas bezpiecznie kochający Bóg, nigdy nie zdobędziemy się na odwagę, by prawdziwie żyć. Będziemy się starali kontrolować życie, zamiast nim żyć. Dlatego znaleźć bezpieczeństwo możemy tylko dzięki zmierzeniu się z jego brakiem” - podpowiada Tommy Hellsten. 

Czego się wyrzekasz, będzie ci dane
Wiele kobiet zapewne zastanawia się, dlaczego choć tak bardzo pragną dzieci i całe życie o tym marzą oraz przygotowują się do tego, jednak ich nie mają. Natomiast dziewczyny, które są nieprzygotowane, za młode i w ogóle o tym nie myślą, nie mają żadnych problemów z zajściem w ciążę. Podobnie zresztą jest w pracy zawodowej, rozwoju talentów, czy zdobywaniu szczytów. Im bardziej człowiek o czymś marzy, skupia się na tym i tego pożąda, tym wydaje się to odleglejsze. Pojawiają się myśli, że przecież innym przychodzi to z taką łatwością. Kolejnym paradoksem jest to, że trzeba w pewnym sensie zapomnieć o swoich marzeniach, pragnieniach i planach, żeby je zrealizować. Brzmi oczywiście nielogicznie, ale tak jest. Jezus mówi: „Starajcie się najpierw o królestwo Boże i sprawiedliwość jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (por. Mt 6). Kobieta, która chciałaby przyciągać mężczyzn, szczególnie tego jedynego, powinna przestać się za nimi uganiać, czy nawet o nich myśleć, a skupić się na własnym rozwoju, emanowaniu naturalnym pięknem. Wtedy przyciągnie ich jak magnes. Podobnie jest z rodzicami, którym zależy na uwadze dzieci, czy nauczycielem, któremu zależy na uwadze uczniów. Bóg zaprasza człowieka do oddania się Jemu, rozwijania swoich talentów, szukania dobra. Jednym słowem, trzeba dobrze robić swoje w ścisłej zależności od Boga. Oczywiście nie znaczy to, że ktoś, kto chce zostać prawnikiem, nie powinien iść na studia i aplikację, ale o to, by nie czynić bożka ze swoich marzeń i planów.

Im mniej robisz, tym więcej jest zrobione
Nie, pomyślicie, to już przesada. Żeby tak otwarcie zachęcać do nieróbstwa?! Chodzi jednak o kolejny paradoks życiowy. Niestety świat doszedł do takiego punktu, w którym człowiek sądzi, że wszystko zależy od niego i jego wytężonej pracy. Człowiek uwierzył, że jest Bogiem. Oczywiście prowadzi to tylko do pracoholizmu, uzależnień (jakoś trzeba odreagować) i załamania, kiedy coś idzie nie po myśli danej osoby. Tymczasem: „W połączeniu z odwagą, wewnętrzny spokój i wytchnienie dają zaskakująco wysoką wydajność; mniej działamy, a więcej osiągamy. Mniej działamy, kiedy w głębi siebie trwamy w spoczynku i pozwalamy się kierować swojemu wnętrzu w zawierzeniu Bogu. Hasło: jak najwięcej działać - przestaje być celem samym w sobie - wybieramy właściwe rzeczy do robienia, bo mamy lepsze pojęcie o sobie samym oraz o najlepszej przyszłości dla siebie. Czujemy się w sobie bezpieczni, a to prowadzi do nowego rodzaju odwagi - bycia autentycznie obecnym we wszystkim, co robimy. Znajdujemy nowe, twórcze rozwiązania, co prowadzi do wzrostu wydajności - wydajności wynikłej ze spoczynku” - wyjaśnia Tommy Hellsten. Trudno jednak przekonać dzisiaj, szczególnie pracodawców, ale i choćby klientów sklepów, że wypoczęty pracownik lepiej wypełnia swoje obowiązki przynosząc firmie korzyści.  

Tylko sami możemy być razem i odwrotnie
„Narodzenie się jako osoba oznacza wkroczenie w samotność, akceptację, że jesteśmy oddzieleni od wszystkich innych. Musimy mieć odwagę stanąć w pojedynkę, ufni w to, że jesteśmy kochani (ukochani odwieczną miłością Boga). Nie możemy znaleźć swojej prawdziwej tożsamości, dopóki nie doświadczymy bycia kochanym. Tylko wówczas dowiadujemy się kim jesteśmy i nabieramy zdolności do głębokiego połączenia się z innymi” - pisze Hellsten. Konkretnie ma na myśli to, że człowiek w obliczu Boga nigdy nie jest sam, ale w obliczu drugiego człowieka jest pojedynczą odrębnością. Najmocniej doświadczają tego osoby chore i ich rodziny. Choćby nie wiem, ilu bliskich wspierało cierpiącą osobę, głęboko w środku pozostaje on sam ze swoimi przeżyciami. Zrozumienie tego daje szczęście, którego nie wolno szukać w drugim człowieku. Dopiero bowiem prawdziwie wolny człowiek może pokochać żonę, męża, dzieci, przyjaciół. Jeśli będzie szczęśliwy sam ze sobą, będzie też szczęśliwy w małżeństwie. Jednak jeśli sam będzie zagubiony i smutny, wniesie to do swojej rodziny. Kolejnym paradoksem jest to, że „Tylko razem możemy być sami”, co oznacza, że indywidualną siłę i radość można uzyskać jedynie dzięki wspólnocie; dzięki bliźniemu. Otwarcie się na drugiego człowieka, podzielenie się swoimi troskami, zmniejsza, a nawet likwiduje lęk, daje inspirację i tworzy pozytywny obraz świata oraz Boga.

Żeby znaleźć wieczność, żyj tu i teraz

Jak to się czasami mówi, wieczność zaczyna się dziś, a niebo zaczyna się tu, na ziemi. Powyższe paradoksy kierują uwagę ludzi na to, co naprawdę w życiu ważne. W skrócie można powiedzieć, że to pokora, miłość oraz relacje - do Boga i drugiego człowieka. Wystarczy spojrzeć na przykłady świętych, tęsknili za życiem wiecznym, marzyli o zobaczeniu Boga twarzą w twarz, ale nie negowali doczesnego życia. Kochali i dobrze czynili bliźnim, starali się uczynić ten świat lepszym, choć dobrze wiedzieli, że to tylko mała przystań na drodze ku wieczności.

Tekst Anika Nawrocka

ksiazka

 


Tommy Hellste, Odwaga poddania się

to fiński teolog, terapeuta, trener i pisarz, a przy tym mąż i ojciec trójki dzieci.
Od ponad 30 lat pomaga uzależnionym i ich rodzinom. Napisał kilkanaście książek, z których kilka zostało przetłumaczonych także na język polski. Zapoczątkował w Finlandii ruch samopomocowy dla DDA.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!