TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Anety, Lecha, Leona 21 Lutego 2019, 02:55
Dziś 3°C
Jutro -1°C
Szukaj w serwisie

Oczekiwanie

Oczekiwanie

Tak jak dziecko czeka w grudniu na prezenty, tak i my mamy swoje ukryte pragnienia. Tak mocno chcemy przyspieszyć moment nadejścia, że robimy wszystko, nawet największe głupoty. Po trupach do celu, liczy się tylko to, czego chcemy i koniec.


Zaślepieni rządzą, nie zauważamy nic, co obok. Nasz cel przysłonił nam resztę świata. Zaniedbujemy obowiązki, stajemy się wrogo nastawieni do każdego, kto tylko ośmieli się umniejszyć naszemu pragnieniu wspaniałości. Sama popełniłam ten błąd…, ktokolwiek śmiał skrytykować moje plany, natychmiast nieświadomie wypowiadał mi wojnę. A nie daj Boże, jeśli opornie szło mi dążenie do celu i jakaś zbłąkana dusza zaczęła mi to wypominać… Uuuch… wojna światów!
Ludzie są już po prostu tak skonstruowani, że wtrącają się w nie swoje sprawy, z troski większej bądź mniejszej będą wydawać osądy na temat spraw, które ich absolutnie nie dotyczą. Tak było, jest i będzie. Naprawdę po niespełna 30 latach mego burzliwego acz fascynującego życia, nauczyłam się nareszcie… pokory.
Za rogiem Boże Narodzenie, później Nowy Rok. Dla większości z nas to czas podsumowań i postanowień. Jeśli nadal nie mamy tego, czego tak bardzo pragnęliśmy, możemy czuć się pod koniec roku bardzo przygnębieni. I ja obawiałam się tego, że znów będzie mi przykro. Kolejny rok, a ja nie mam nadal tego, tamtego i owego. Błąd! Widocznie nie jestem jeszcze gotowa na przyjęcie tego daru lub muszę przeżyć inne wspaniałe momenty, aby mocniej docenić upragniony cel. Moje marzenie jest wspaniałe, ale nie jest jedyną wspaniałością tego świata, która na mnie czeka. Jeśli natomiast ktoś zasypuje mnie lawiną swoich wyobrażeń, oczekiwań i wciąż wyraża niezadowolenie, to jest to jego problem. Ja wezmę dla siebie z tych Świąt, minionego i kolejnego roku, z każdej przeżytej chwili… wszystko, co dla mnie najlepsze.
Gonitwa za prezentami, research cen karpia i trans mielenia maku odbywa się jak zawsze w grudniu. Kultura konsumpcjonizmu bardzo mocno ustabilizowała swoją pozycję przez wiele lat. Znów padną rekordy dziennego utargu (zaraz po black friday), żniwa dla handlowców, sprzedawców i firm kurierskich. W galeriach sprzedawany jest nawet tradycyjny opłatek. Hostessy przebrane za aniołki krążą z koszykami wypełnionymi białym cieniutkim chlebkiem. Za chwilę zabraknie kolorowego papieru i taśmy klejącej… Możesz zapomnieć o imieninach żony, urodzinach taty, ale jak nie kupisz prezentu pod choinkę, będziesz pokutować cały rok! Poza tym – wszyscy kupują! To jak ty masz nie kupić?
Co dla mnie, szarego człowieka, oznaczają narodziny Boga? Co narodzi się tym razem we mnie i co rodziło się przez każdy rok mojego życia? Wydaje mi się, że Opatrzność tak nami kieruje, byśmy doświadczali cudów codziennie. Mniejsze i większe sprawy czasem same się układają, wszystko dzieje się tak, byśmy nawet za 10 lat mogli powiedzieć „dobrze się stało”.
Intensywnie rozmyślam od tygodnia: gdzie w tym roku narodzi się Pan Jezus? W przebaczeniu tym, którym najtrudniej odpuścić? W szczerości i miłości do kogoś, komu zawsze bałam się wyznać, co naprawdę czuję? W wyrozumiałości dla wroga? A może w szczodrości dla osób, które naprawdę potrzebują pomocy?... To wszystko wydaje mi się bardzo trudne, ale nic nie jest niemożliwe w dniu, gdy rodzi się Bóg.

Katarzyna Smolińska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!