TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Feliksa, Konrada, Zbysławy 23 Marca 2019, 10:06
Dziś 16°C
Jutro 9°C
Szukaj w serwisie

Niesakramentalni - grzesznicy, ale nie przegrani

Niesakramentalni - grzesznicy, ale nie przegrani

Po ukazaniu się Adhortacji Amoris Laetitia papieża Franciszka w prasie na całym świecie snuto różne drogi, które miały prowadzić do rozwiązania problemu par niesakramentalnych. Jedni upatrywali otwarcie się Kościoła na nowoczesność i liberalizację przepisów, w tym kierunku poszedł Kościół w Niemczech, a inni widzieli wielkie zagrożenia dla rozpadu instytucji małżeństwa i rodziny.

Były głosy potępienia papieża, że rozbija rodziny, a tym, którzy utracili współmałżonka definitywnie przekreśla powrót i ponowne złączenia rozbitego małżeństwa (Wspólnoty Sychem). Fala przeróżnych opinii, sądów przelała się przez wszystkie kontynenty. Nie ominęło także i naszej Ojczyzny. Burzliwa dyskusja, zróżnicowane poglądy, sądy ujawniane często przez ateistów, agnostyków lub jawnych wrogów Kościoła wepchnęły nas do patrzenia na adhortację tylko przez pryzmat rozdział VIII zatytułowanego: „Towarzyszyć, rozpoznać i włączyć to, co kruche”. Całkowicie zaś pomięto osiem pozostałych rozdziałów tak, jakby ich nie było.

Biblijne podstawy małżeństwa
W nich papież Franciszek ukazuje biblijne podstawy małżeństwa. Daje nam również poznanie obecnej sytuacji małżeństwa i rodziny we współczesnym świecie. Jest również rozdział o powołaniu rodziny w świetle Bożego planu i w dokumentach Kościoła. Ojciec Święty pisze: „Jezus, „odnosząc się do pierwotnego planu dotyczącego małżeństwa, podkreśla nierozerwalną jedność między mężczyzną a kobietą, mówiąc, że «przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było» (Mt 19, 8). Nierozerwalności małżeństwa («Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela», Mt 19, 6), nie należy rozumieć jako «jarzmo» nałożone na ludzi, ale jako «dar» udzielony osobom złączonym w małżeństwie. [...] Uniżanie się Boga nieustannie towarzyszy ludzkiej pielgrzymce, uzdrawia i przemienia zatwardziałe serce łaską, ukierunkowując je ku swej istocie, przez drogę krzyża. Z Ewangelii jasno wyłania się przykład Jezusa, który [...] głosił orędzie o znaczeniu małżeństwa jako pełni objawienia, przywracające pierwotny plan Boga (por. Mt 19, 3)” (AL. 62). Powołując się na Sobór Watykański II pisze on: „w Konstytucji Gaudium et spes, zajmuje się „promocją godności małżeństwa i rodziny (por. nn. 47-52). Określił on małżeństwo jako wspólnotę życia i miłości (por. n. 48), stawiając miłość w centrum rodziny [...]. «Prawdziwa miłość między mężem a żoną» (n. 49) zakłada wzajemny dar z siebie, włącza i zawiera wymiar płciowości i uczuciowości, odpowiadając planowi Bożemu (por. nn. 48-49)” (AL. 67). W tym samym rozdziale mówi o sakramencie małżeństwa: „Małżeństwo chrześcijańskie jest znakiem, który nie tylko wskazuje, jak bardzo Chrystus umiłował Kościół w przymierzu przypieczętowanym na krzyżu, ale uobecnia tę miłość w komunii małżonków. Poprzez złączenie ich w jedno ciało reprezentuje ono zaślubiny Syna Bożego z naturą ludzką” (AL 73).

Powołanie do budowania jedności i miłości
Małżeństwo chrześcijan jest powołaniem do budowania jedności, miłości i do przekazywania życia, za które małżonkowie są odpowiedzialni przed Bogiem - Dawcą Życia. Wypełnieniem powołania małżeńskiego jest miłość. Papież poświęca miłości małżeńskiej najdłuższy rozdział adhortacji. Nie omija miłości w rodzinie między mamą i tatą, ale również miłości dzieci do rodziców w świetle czwartego przykazania. Miłość również jest ważna miedzy wnukami, wnuczkami a dziadkami, osobami starszymi. Nie sposób pominąć miłości między rodzeństwem i do każdego człowieka. Ważne dla Ojca Świętego jest również problem dobrego przygotowania się do małżeństwa narzeczonych, towarzyszenie młodym małżeństwom i to także w wymiarze duchowym, czyli przez kapłanów. Wielu kryzysów można uniknąć w porę podejmując dialog małżeński lub podejmując interwencję, aby załagodzić zwaśnione strony. Papież porusza także problem wychowania dzieci, którym oprócz edukacji intelektualnej, którą otrzymują w szkole, potrzebna jest edukacja etyczna, której dzieci uczą się od rodziców w domu. Nie można też zapominać o edukacji seksualnej idąc za Soborem Watykańskim II, który widział potrzebę: „pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego”, skierowanego do dzieci i młodzieży, „odpowiedniego do wieku”, „wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych”. Powinniśmy zadać sobie pytanie, czy nasze placówki wychowawcze podjęły to wyzwanie. Trudno myśleć o edukacji seksualnej w czasie, gdy istnieje skłonność do banalizowania i zubożenia seksualności. Można ją zrozumieć jedynie w kontekście wychowania do miłości, do wzajemnego daru z siebie” (AL 280). W ostatnim rozdziale adhortacji znajdziemy spojrzenie Ojca Świętego na duchowość małżeńską i rodzinną.

Towarzyszyć i rozeznawać
Na koniec tego artykułu zajmijmy się „rozsławionym” rozdziałem VIII. Zatytułowany jest on: „Towarzyszyć, rozpoznać i włączyć to co kruche”. Relacjonując Ojców synodalnych papież pisze: „Kościół musi bacznie i z troską towarzyszyć swoim dzieciom najsłabszym, naznaczonym miłością zranioną i zagubioną, przywracając nadzieję i zaufanie, jak światło latarni morskiej czy też pochodnia wniesiona pośród ludzi, by oświecić tych, którzy stracili kurs, czy też są w samym środku burzy” (AL 291). Dalej papież Franciszek daje swoje credo małżeństwa mówiąc: „Małżeństwo chrześcijańskie, będące odzwierciedleniem jedności między Chrystusem a Jego Kościołem, realizuje się w pełni w jedności mężczyzny i kobiety, którzy oddają się sobie nawzajem w wyłącznej miłości i dobrowolnej wierności, należą do siebie aż do śmierci i są otwarci na przekazywanie życia, uświęceni sakramentem, który udziela im łaski, aby stawali się Kościołem domowym i zaczynem nowego życia dla społeczeństwa” (AL 292). Następnie Ojciec Święty zajmuje się związkami cywilnymi. „Osoby, które „należą do Kościoła, potrzebują miłosiernego i dodającego otuchy zainteresowania duszpasterskiego”” (AL 293).
To duszpasterze mają towarzyszyć i rozeznawać zawiłe sytuacje par niesakramentalnych. Nie mamy do nich podchodzić od strony przepisów, prawa, ale dostrzegać człowieka i szukać tego, co najlepsze w danej sytuacji.
Niektórzy błędnie twierdzą, że papież Franciszek jest pierwszym, który w Kościele otwiera furtkę do przyjmowania Komunii Świętej dla par niesakramentalnych, bowiem to nasz ukochany św. Jan Paweł II w Adhortacji apostolskiej Familiaris Consortio (FC) daje zielone światło parom niesakramentalnym, którzy np. dla dobra swoich dzieci, pozostają w związku „jak brat i siostra” mogą przyjmować Chrystusa do swoich serc (por. FC 84). Z mojej krótkiej bytności diecezjalnego duszpasterza par niesakramentalnych spotkałem się z przypadkami, że niektórzy proboszczowie odmawiają parom niesakramentalnym ślubowania czystości w swoim związku (czyli pragną żyć jak brat i siostra) mimo, że nauczanie Kościoła w tej materii jest jasno sprecyzowane. Towarzysząc parom niesakramentalnym, wspólnie z nimi rozeznając doprowadziłem, w niektórych przypadkach, że osoby te, po stwierdzeniu nieważności ich pierwszego małżeństwa, dziś już jako sakramentalne małżeństwo przystępują do Stołu Pańskiego i karmią się Chrystusem. Towarzysząc i rozeznając można więc pomóc niektórym parom. Jednak myślę, że moim i wszystkich kapłanów zadaniem jest, aby pary niesakramentalne nie czuły się poza Kościołem. Kościół bowiem składa się z grzeszników, którzy zawsze mogą się nawrócić, dlatego nigdy nie są przegrani.
Kończąc mój artykuł, zacytuję z głowy, słowa bpa Grzegorza Rysia, że papież nie zmienia doktryny Kościoła, ale zmienia nasze podejście do człowieka i jego czasami trudnych zawiłych życiowych dróg. Na pary niesakramentalne tak trzeba patrzeć: towarzyszyć, rozeznawać i pomóc wybrać najlepszą drogę do osiągnięcia zbawienia.

Tekst O. Andrzej Lemiesz SJ

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!