TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny 25 Maja 2019, 19:02
Dziś 16°C
Jutro 18°C
Szukaj w serwisie

Niepodlegle

Niepodlegle

Jak czuję wolność? Czy w ogóle ją zauważam? Wiadome jest, że człowiek mniej zauważa swoje szczęście, jeśli ono po prostu jest, bez większych wysiłków i bez walki. Nasi przodkowie sto lat temu przelali swoją krew za to, żebyśmy dzisiaj mogli powiedzieć o sobie: niepodlegli. Zastanawiam się, czy ktokolwiek dzisiaj umie określić, dlaczego jest niepodległy, jak się z tym czuje i przede wszystkim - jak w codzienności, okazując samemu sobie szacunek, broni swej wolności.

Jestem niepodległa. Nie podlegam innym. Ja, moi rodzice, przyjaciele. Jestem obywatelką wolnego państwa, mam wolną wolę, moje czyny to wyłącznie efekt mojej decyzji. To ode mnie zależy, jak się ubiorę, jaką mam fryzurę, czy maluję paznokcie i czy mam sztuczne rzęsy. Sama podejmuję decyzję, że każdego dnia wstaję rano i walczę o siebie, swoje zdrowie, o miłość. Niepodlegle wybieram partnera, z którym się zwiążę i nie kieruję się namowami koleżanek, znajomych. Nie chcę ograniczać się niepotrzebnymi konwenansami, regałami wielu. Reguła wielu to według mnie zachowania i procesy, które powielamy, obserwując większość osób w konkretnej grupie społecznej. Zamiast kierować się własnymi wyborami, dostosowujemy się na ślepo do reszty, by ewentualnie nie być wykluczonym, odtrąconym. Zatem jaka to wolność, skoro podlegamy czyimś zasadom (i to w większości niepisanym zasadom)?
Niepodlegle kocham, niepodlegle wybieram dla siebie przyjaciół. Nic nie muszę. Jedynie oddycham albo mrugam powiekami bezwarunkowo… Gdy ktoś próbuje mi wmówić, że mam postępować tak lub inaczej, to wybucham śmiechem. Narzucanie się bowiem nie ma raczej dobrych intencji, a jedynie podbudowuje ego narzucającego (bo jest tak mądry, doświadczony i wie najlepiej…). Dobra rada jest cenna, ale jeśli faktycznie jest potrzebna, a nie wtrącona mimo woli.
Młode pokolenia chyba nie doceniają swojej niepodległości. Sami z własnej woli pozwalają odebrać sobie niepodległość i może nawet tego nie zauważają… Pozwalają decydować o sobie innym, podporządkowują się bez słowa, idą ślepo za wyznaczonymi przez media trendami. Nie czują, że mogliby coś zmienić. Nie doceniają siły własnego głosu, że są częścią całości i że razem mogą zdziałać naprawdę wiele. Ani zimni ani gorący, są letni i ot tak po prostu żyją z dnia na dzień. Zazwyczaj wstydzą się własnych inicjatyw, podejmowania ryzyka, zabrania głosu. Ten problem rozpowszechnił się już nie tylko wśród młodzieży, ale ogólnie społeczeństwo woli narzekać, zamiast podjąć decyzję o zmianach. Podlegli systemowi, z wtłoczonymi przez szkołę i otoczenie zasadami, nie umieją się zjednoczyć, znaleźć wspólny cel i zawalczyć o to. Stanąć przed wyborem wszystko albo nic? Nie, lepiej schować głowę w piasek, bo jakoś to będzie. Gdzie ta odwaga i męstwo? Nie powrócą, jeśli ludzie nie będą umieli znaleźć wspólnego języka. Jeśli znów na pierwszym miejscu będzie obrzucanie się błotem, hejt i nienawiść, to naprawdę marnie skończymy…
Niepodlegle kocham, niepodlegle modlę się i nie baczę na modę wiary w wifi albo pieniądze. Nie wstydzę się modlić, bo żyję w wolnym kraju, jestem wolna od urodzenia i to moje wybory. Wybrałam, że przyjmę łaskę wiary. Nie podlegam cudzym zasadom i z własnej woli im się nie podporządkowuję. Doceniam przelaną krew Polaków za to, bym dziś mogła mówić o sobie: jestem niepodległa.

Katarzyna Smolińka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!