TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Jana, Moniki, Wiktora 21 Maja 2019, 19:39
Dziś 16°C
Jutro 19°C
Szukaj w serwisie

Najważniejsza jest modlitwa

Najważniejsza jest modlitwa

Nasze strony Roku Miłosierdzia miały być przeznaczone nie tylko, żeby przedstawiać historie osób potrzebujących, ale także tych, które pomagają. Przyzwyczailiśmy się do wspierania wielkich akcji Caritas, Szlachetnej Paczki, czy WOŚP, jednak równie ważne są codzienne gesty dobroci i miłosierdzia zwykłych ludzi, o których nie piszą media i nie opowiadają sąsiedzi - kimś takim jest pani Teresa z Krotoszyna.

Nikt by nie wiedział o tej skromnej kobiecie, gdyby nie pani Katarzyna, która zadzwoniła do redakcji między innymi po to, żeby o niej opowiedzieć - o niej i o miłosierdziu, które praktykuje od wielu lat każdego dnia. - Kasię poznałam, kiedy odbywała staż jako masażystka - mówi pani Teresa - była najlepsza w tym, co robiła i choć musiała zrezygnować z pracy, zaprzyjaźniłyśmy się. To ona „postawiła” mnie na nogi, podnosiła na duchu, kiedy chciałam się poddać. Jest niezwykła, choć samej nie brakuje jej problemów - dodaje. Pani Teresa ma problemy z kręgosłupem i nogami (choroba nie pozwala na sprawne poruszanie się po mieszkaniu, czy stanie przy piecu podczas gotowania, nie wspominając o wyjściu poza dom bez chodzika), a do tego kilka lat temu musiała przejść mastektomię - amputację piersi z wieloma węzłami chłonnymi zaatakowanymi już przez nowotwór. Były też takie chwile, kiedy martwiła się o zdrowie i życie męża (niedawno minęła ich 45. rocznica ślubu), a także jedynej córki. Wzięła też do siebie ciężko chorą mamę (dziś już świętej pamięci). W pracy zawodowej (często bardzo wymagającej fizycznie) spotkała zarówno wiele dobroci i sympatii, jak i niesprawiedliwości ze strony ludzi. - Od dzieciństwa lubiłam służyć innym, siostrze mojej babci plotłam warkoczyki, obcinałam paznokcie - uśmiecha się do wspomnień Teresa dodając, że z domu wyniosła wiarę i religijność, co widać w jej mieszkaniu (obrazy i figury świętych, obrazki z sanktuariów, czy czasopisma katolickie - od „Rycerza Niepokalanej”, przez „Apostolstwo Chorych”, „Cuda i łaski”, aż po „Opiekuna” i sporo innych wydawnictw). - Wiele z nich prenumeruje i regularnie czytam, choć ostatnio mam trochę zaległości - dodaje. 

To właśnie z prasy katolickiej pani Teresa dowiedziała się wiele lat temu, że można pomóc potrzebującym w Gruzji i nie wahała się ani chwili - po rozpoznaniu tematu adoptowała na odległość chłopca na wózku inwalidzkim, na którego co miesiąc wpłaca pieniądze. Dziesięć lat temu adoptowała kolejne potrzebujące dziecko - dziewczynkę, tym razem z Zielonego Przylądka. - Z nią kontakt mi się urwał ostatnio, pewnie wyszła „na swoje” - mówi kobieta, która nie czekając podjęła kolejną adopcję afrykańskiego dziecka i pokazuje zdjęcia obu dziewczynek. Pytam, czy nie brakuje jej w domowym budżecie tych ponad 100 złotych miesięcznie, przecież potrzebuje rehabilitacji, leków, jeździ do lekarzy - odpowiada, że nie, bo Pan Bóg zawsze tak wszystko poukłada, że pieniądze się znajdą, albo ktoś pomoże, jeśli ich zabraknie. Jednak te dzieci to jeszcze nie wszystkie adoptowane przez panią Teresę pociechy - kolejne to dzieci zagrożone w łonach matek przygarnięte w ramach Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, a także te, które już się urodziły, ale chorują, a ona wspiera je, jak może, modlitwą. - Modlitwa jest najważniejsza. Jeśli nie można pomóc materialnie, fizycznie, duchowo zawsze można. Modlitwa to jest coś, jak mówiła św. siostra Faustyna, czego nikomu nie można odmówić - podkreśla pani Teresa kilka razy wracając podczas naszej rozmowy do tego, jak ważna w jej życiu jest modlitwa i jak wielka jest jej moc. Pani Teresa wspomina niezwykłą adorację Najświętszego Sakramentu w Rozdrażewie, na którą zabrała ją Martyna, 26-letnia kobieta, która również pomaga innym bez rozgłosu i bezinteresownie, a do tego pięknie śpiewa na chwałę Bożą. - W każdej modlitewnej potrzebie mam ponadto kontakt z siostrami klaweriankami z Krosna (Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera - zatwierdzone w 1910 roku), szczególnie z siostrą Agatą. Za mnie również siostry się modliły i nadal modlą - dodaje Teresa.

Za wspomnianą na początku Katarzynę i jej dzieci Teresa podobnie gorąco się modli, choć pomaga z mężem też na inne sposoby (transport - pani Kasia nie ma auta, czy opieka nad córką). - Tak bardzo bym chciała, żeby ich sytuacja się poprawiła. Kasia to taka dobra dusza, tak wiele jej zawdzięczam, nigdy nie miałam takiej koleżanki - podkreśla kobieta, która chyba ani przez chwilę nie myśli o sobie. Mimo poważnego stanu zdrowia jest bardzo pogodna, serdeczna, a przede wszystkim pogodzona z wolą Bożą. Przyznaje, że choć nie ma niektórych udogodnień - choćby pralki automatycznej - nie potrzebuje finansowego wsparcia, opowiada natomiast chętnie o tym, co udało się zrobić - na przykład podjazd przy wejściu zbudowała wspólnota mieszkaniowa - od siebie dodam, że przydałoby się jeszcze miejsce parkingowe dla niepełnosprawnych.

Jestem przekonana, że takich osób jest bardzo dużo - pomagają i nie czekają na wdzięczność. Pomagają - choć sami potrzebują pomocy; dzielą się swoimi niewielkimi zasobami - choć czasem brakuje im „do pierwszego”; sami cierpią, ale dzięki pomocy innym zapominają o sobie, wychodzą do ludzi i wracają do zdrowia - bo miłosierdzie świadczone bliźnim uzdrawia.

tekst Anika Djoniziak

Rok Miłosierdzia w "Opiekunie"

W Roku Miłosierdzia mamy szeroko otworzyć oczy i odszukać ludzi, którzy przeżywają trudne chwile, żyją w biedzie i w wielkich trudnościach.  

Jeśli znamy kogoś, kto potrzebuje pomocy lub kogoś, kto pomaga potrzebującym: sami piszemy artykuł na ten temat, albo zapraszamy do współpracy redakcję. Uwaga! Można napisać również o własnej biedzie i problemach. W każdym przypadku można zmieniać dane, jeśli osoba, o której mowa sobie nie życzy, aby być rozpoznaną. Autor tekstu otrzymuje wierszówkę (wynagrodzenie), a redakcja przeznacza 100 zł na potrzebującą osobę, rodzinę, czy też operatora dobroci. I to jest pierwszy uczynek miłosierny, ale na tym nie koniec. Udostępniamy również konto bankowe, na które Czytelnicy po przeczytaniu artykułu będą mogli dokonać darowizny i wesprzeć jego bohatera. W ten sposób wszyscy zrobimy coś konkretnego. Każdego, kto chciałby sam napisać artykuł lub zaprosić redakcję do współpracy prosimy o kontakt telefoniczny 62 766 07 17 lub drogą mailową opiekun@post.pl.

Dziękujemy Czytelnikom!

Dziękujemy za Państwa ofiarność i zachęcamy nie tylko do pomocy finansowej, ale także do opisywania historii potrzebujących osób.Od ostatniego numeru wpłynęły następujące kwoty: 

Marzenia o domu - dla małego Tomka 200 zł 
Zespół Downa może być darem - dla Basi 100 zł
Mały wojownik czyli wcześniak Janek - dla Janka 180 zł
Walka o dom i zdrowie dwójki dzieci - dla Grażyny 140 zł


Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!