TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Anety, Lecha, Leona 21 Lutego 2019, 03:11
Dziś 3°C
Jutro -1°C
Szukaj w serwisie

Multimedialni dziadkowie

Multimedialni dziadkowie

Babcia i dziadek to osoby, które najczęściej kojarzą się z domowym ciepłem, wielkim fotelem przy ogniu, opowieściami o dawnych czasach i pysznym jedzeniem, szczególnie łakociami. Współcześnie jednak coraz częściej dziadkowie mają konto na Facebooku i sprawnie poruszają się w gąszczu internetowych komunikatorów. Wszystko to, żeby być bliżej wnuków.

Wcale nie chodzi tutaj o osoby, które w wieku nieco ponad 40 lat zostały babciami i dziadkami, ale o tych, którzy mając ponad 60, 70 i 80 lat rozmawiają z wnukami na Skypie (internetowy komunikator z możliwością rozmowy wideo), zapraszają ich na wydarzenia na Facebooku albo sprawnie posługują się smartfonem. Żebyśmy się dobrze zrozumieli - dziadkowie, którzy nie mają pojęcia o technicznych nowinkach są równie fantastyczni, no i ci, którzy te nowoczesne urządzenia opanowali są fantastyczni pod warunkiem, że nie zastępuje im to osobistego kontaktu z dziećmi swoich dzieci, a jedynie go uzupełnia. Wiadomo także, że współcześnie dużo częściej niż 30 czy 50 lat temu młode małżeństwa przenoszą się w miejsca oddalone od rodzinnych domów (w tym za granicę). Wtedy telefon czy internetowe komunikatory to dla dziadków szansa na częstszy kontakt z najbliższymi. Dla jednych niestety, dla innych na szczęście rozwój nauki, techniki i zmiany społeczne dotknęły także tak stałej i niezawodnej instytucji, jak dziadkowie.

Łączenie przeciwieństw
Współcześni dziadkowie robią, co mogą, aby łączyć pozorne przeciwieństwa. Być jednocześnie ostoją tradycji i czerpać z nowoczesności. Wychodzi to zazwyczaj wszystkim na plus, bo doświadczenie starszych pokoleń pozwala im z jednego i drugiego brać tylko to, co najlepsze i najcenniejsze. Taka właśnie jest babcia Irena, która ma czworo wnucząt (jeden wnuk mieszka na drugim końcu Polski, a jedyna wnuczka za granicą). Zawsze modnie i gustownie ubrana stara się stworzyć rodzinie bezpieczną przystań w swoim mieszkaniu. Jednocześnie doskonale radzi sobie ze smartfonem, internetem i mnóstwem aplikacji. - Na pewno jestem inną babcią niż były moje babcie, które mieszkały ze mną pod jednym dachem w ramach wielopokoleniowej rodziny i pomagały w wychowywaniu pięciorga wnucząt. Moje dzieciństwo przypadło na lata 50. XX wieku, a moje babcie, kiedy dobiegały siedemdziesiątki, były schorowane i wyniszczone przeżytymi dwoma wojnami i powojenną biedą. Żyły dla dzieci i wnuków. Dla siebie nie miały nic. Kiedy zestawiam moje aktualne zdjęcie ze zdjęciami moich babć, trudno mi uwierzyć, że jesteśmy w tym samym wieku - opowiada młoda duchem babcia. - Ale Józefa i Anna coś mi przekazały. Jest to wielka miłość do wnucząt. Chociaż nie czekam na nich codziennie z ciepłą zupą, to kiedy przyjeżdżają w gościnę, mój dom pachnie dobrym jedzeniem i babcinym ciepełkiem. Każdy jest przytulony i wyściskany. Wnuki natomiast uczą mnie otwartości na nowości technologiczne. Aby z nimi rozmawiać, musiałam oswoić najpierw Skypa, potem Messengera. To dzięki temu ostatniemu narzędziu, mogę prawie codziennie oglądać moją najmłodszą wnuczkę Biancę, która mieszka z rodzicami we Włoszech. Uczę ją rozumienia polskiej mowy, żeby wiedziała, że nie tylko mama zwraca się do niej po polsku. To z myślą o niej uczę się też trochę włoskiego, żeby w przyszłości nie wstydziła się za babcię, kiedy pojadę w odwiedziny.
Najstarszy wnuk jest już studentem. Od niego uczę się tolerancji i akceptowania innych poglądów, nawet kiedy są różne od moich. Także tego, że każdy ma prawo do własnej przestrzeni. W rozmowach jesteśmy partnerami, co mnie bardzo cieszy. A 13 - letni synowie mojego syna? Mieszkają najbliżej, widzę ich najczęściej. Bliźnięta, a każdy z nich jest inny, ma inne potrzeby i inaczej okazuje emocje, co często zdarzyło mi się zaobserwować - wyjaśnia Irena, która robi wszystko, żeby znaleźć złoty środek. - Myślę, że moje wnuki mnie lubią. Nie pouczam ich, nie karcę, nie udzielam dobrych rad. Staram się być fajną babcią, aktywną, ładnie ubraną, ciekawą świata, nie narzucającą się swoim dzieciom i wnukom. I w awaryjnych sytuacjach śpieszącą z pomocą - dodaje babcia Irenka (jak mówi o sobie) uśmiechając się.
Dziadek Tadeusz również jest na bieżąco z nowinkami technicznymi. Świetnie radzi sobie z pisaniem smsów, ma swoje maila i korzysta z What’sApp’a (komunikator w telefonie). Jednocześnie jako mężczyzna, który świetnie sobie radzi z różnymi technicznymi sprawami i wszystko niemal potrafi naprawić robi wrażenie na najmłodszym pokoleniu w rodzinie. - Wnuki z pewnością uczą mnie, że wychowywanie i egzystowanie z nimi wymaga dużej konsekwencji, przejrzystości w wypowiedziach i postępowaniu. Potrafią być milusińscy, urokliwi, ale też obnażą wszelką dwuznaczność, potknięcia i niesprawiedliwość. Upewniają mnie też w przekonaniu, jak ważne jest poświęcenie im czasu i dawanie dobrych rad. Bo przecież wszystkim nam zależy, by korzystali z naszych doświadczeń i nie popełnili błędów, na których ja boleśnie się uczyłem. Dlatego czujemy się potrzebni, żeby im przekazać nasze wartości, oni zaś pomagają nam swoimi oczami rozumieć ten świat i naszą potrzebę jeszcze obecności na nim - wyjaśnia pan Tadeusz. Przyznaje też, że obserwując wnuczęta porównuje ich zainteresowania i zachowania do tych swoich, czy swoich dzieci, a ich rodziców. - Wszelkiego rodzaju spostrzeżenia i wnioski można wtedy potraktować jako naukę, zauważając swoje błędy, zaniedbania w wychowywaniu swoich dzieci oraz doświadczając tego, jaki to ma wpływ na następne pokolenie - dodaje szczęśliwy dziadek i ojciec.

Kiedy przestajemy się bawić

Mark Twain napisał kiedyś (a może powiedział), że „Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić”. Na szczęście w wielu przypadkach nie pozwalają im na to dzieci i wnuki. Przedwczesne starzenie natomiast z pewnością grozi tym, którzy oddają dzieci do sal zabaw lub włączają bajki i dają tablety, żeby tylko nie trzeba było się z nimi bawić. Tymczasem, jak mówi dziadek Stanisław, każde spotkanie z wnukami to ogromna radość, bo pozwala na chwilę zapomnieć o tym, że jest się dorosłym. - Każde spotkanie z wnuczętami to mój powrót do czasów dzieciństwa, do tamtych marzeń, do beztroskiego i bezkonfliktowego widzenia świata. Nauka stąd płynie, że przynajmniej od czasu do czasu nie warto robić rzeczy nadto przemyślanych i zdroworozsądkowych, które pozbawione bywają dawnych marzeń i wartości - przekonuje dziadek, który ma konto na Facebooku i aktywnie z niego korzysta, świetnie radzi sobie z Messengerem (komunikator związany z Facebookiem), a jednocześnie ma ogromną wiedzę historyczną i antropologiczną. Potrafi ją w sposób bardzo ciekawy i przystępny przekazać innym, także swoich wnukom, oczywiście w sposób przystosowany do ich wieku.
O tej radości, którą zarażają wnuczęta często wspomina także babcia Jadwiga. Jedyny syn obdarzył ją trójką wnucząt. - Uwielbiam spędzać z nimi czas, mieszkam sama obok młodych, więc wiele czasu poświęcam wnuczętom. Jako była przedszkolanka wiele też mogę ich nauczyć przez piosenki, zabawy, czytanie książek, różne gry edukacyjne - opowiada. - Wnuki są dla mnie samą radością i szczęściem. Nauczyłam się od nich na nowo śmiać i weselić - dodaje. Dziadkowie chętnie uczą dzieci ponadczasowych gier i zabaw, ale też chętnie grają z nimi w najbardziej współczesne i nowoczesne gry planszowe, karciane czy inne. Często są też na bieżąco z grami, w które można grać na komputerze czy smartfonie. Ważne, żeby nie traktować wnuków z góry, ale razem z nimi cieszyć się i odnaleźć mądrość w zabawie czy animowanym filmie.

Szczególna relacja
Pani Dorota uważa, że to, co łączy babcię z wnukami jest wyjątkowe i niepowtarzalne, bez względu na to, czy dziadkowie są nowocześni czy bardzo tradycyjni. Jej wnuczek ma 6 lat, a wnuczka półtora roku. - Jak jesteśmy razem, robimy wszystko, co się da. Bawimy się lalkami, w sklep, czytamy książeczki, śpiewamy piosenki. Wnuczka uwielbia pomagać w kuchni. Bardzo często dostaję laurki i drobne prezenty własnoręcznie wykonane. Ale to, co jest w tej więzi najwspanialsze, to taka ciepła relacja, która tworzy się w naturalny sposób. Kiedy dziecko na przywitanie rzuca się na szyję. Okazuje całkowite zaufanie, gdy gdzieś je zabieram. Po prostu daje rączkę i idzie zaciekawione, co będzie dalej, w takim pełnym zaufaniu. Byliśmy razem w cyrku, na festynie, na basenie, zwiedzaliśmy lotnisko. Kiedy natomiast wydarzy się coś przykrego, łatwiej mi jest „zaleczyć tą ranę” - rozładować napięcie, np. przez opowiedzenie jakiejś historii ze swojego życia, czy zapytanie o coś ważnego albo zainteresowanie czymś nowym, przytulenie. Tak mi się wydaje, że próby rodziców w takiej sytuacji są częściej odrzucane i płacz, żal trwa dłużej, mimo usilnych starań. Od babci szybciej przyjmują pocieszenie – opowiada babcia Dorota. W kolejnych słowach wyjaśnia, na czym jeszcze polega wyjątkowość relacji dzieci z nią. - Widzę po sobie, że dla wnuków ma się więcej cierpliwości i mniej wymagań niż przy własnych dzieciach. To samo obserwowałam u swoich rodziców. Mój dziadek twierdził, że rodzice są od wychowywania, a dziadkowie od rozpieszczania. I trochę prawdy w tym jest. Może nie od rozpieszczania w takim negatywnym znaczeniu, ale ta relacja jest inna. Bardziej ukierunkowana na zabawę i przyjemności. Ale wśród nich udaje się też dużo wartości wychowawczych „przemycić” mimochodem - dodaje.

***
Warto pamiętać, że każdy chce czuć się potrzeby, szczególnie starsze pokolenie, które czasami traci życiowy cel z oczu. Można czasami przymknąć oko na niejedno, żeby pozwolić babci czy dziadkowi pomóc sobie lub przy wnukach. Jednocześnie wśród ciągłych zmian warto, by starsi szanowali poglądy młodych, rozumieli, że nie wszystko jest tak jak 50 czy 60 lat temu i nie częstowali ciastkami dziecka, które ma uczulenie na gluten lub cukrzycę, mówiąc, że to nowoczesne wymysły. Jeżeli rodzice chcą wychowywać dziecko bez cukru w diecie to nie wolno ciągle lamentować, że maluch jest pozbawiony „jedynej radości w życiu” i że „odrobina cukru jeszcze nikomu nie zaszkodziła” (w miejsce cukru można sobie też wstawić nabiał, mięso czy chleb). Z kolei w dziedzinie choćby mediów społecznościowych czy różnych gadżetów elektronicznych dziadkowie mogą uczyć umiaru i korzystania z tego, co jest w nich naprawdę cenne i niezbędne dbając w ten sposób o relacje. Młodzi natomiast powinni odwdzięczyć się pełnym zrozumieniem dla rodziców i dziadków, bo czasami (jak się sama przekonałam) ich poglądy z początku mogą budzić sprzeciw, ale po czasie okazują się mądre i słuszne.

Anika Nawrocka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!