TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Ernesta, Jana, Marka 27 Marca 2019, 03:27
Dziś -4°C
Jutro 8°C
Szukaj w serwisie

Mocne słowa

Mocne słowa

Ile znaczy słowo? „Dawać słowo” to coraz częściej nie dawać nic. Rzucamy je na wiatr, wypuszczamy w przestrzeń,
jakby nie miały najmniejszego znaczenia. Dla niektórych może już nawet nie mają. Ale wciąż mają moc.

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” - początek Ewangelii według św. Jana jasno pokazuje nie tylko, jak cenne i wartościowe są słowa, ale także jaką mają moc. Wystarczyło słowo Boga. „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało”. My, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, my słabi i grzeszni także mamy moc twórczą, zakorzenioną w Bogu, ale w pełni poddaną naszej wolnej woli. Maryja powiedziała „tak”, ale mogła powiedzieć „nie”. Bóg powierzył losy całego świata jej jednemu słowu. Jedno słowo, a jak wielkie konsekwencje. Myśl o tym przyprawia o ciarki i nakłania serce do dziękczynienia. Rozważanie słów Maryi zaszczepia jednocześnie ogromne pragnienie, by cenić słowa jak ona.
Kard. Stefan Wyszyński pisał: „Nie wszystko jedno, jakim językiem przemawiasz do swoich koleżanek i kolegów, nawet do siebie samej, gdy cię nikt nie słyszy, gdy czegoś szukasz w pośpiechu. Nie wszystko jedno, jakie słowa rzucasz... martwym przedmiotom. Słowo niegodne twoich ust coś w tobie rzeźbi, zostawia ślad. Ceń swoje usta i słowa, zwłaszcza gdy zwracasz się do innych ludzi, gdy one w innych coś mogą wyrzeźbić... Przypatrz się, jakie usta ma Najświętsza Panna w Cudownym Obrazie Jasnogórskim: przedziwnie dobre, spokojne, raczej milczące. Jak kojące są słowa z tych ust - nikogo nie ranią, lecz goją. A są tak brzemienne, że do końca świata starczy ich treści dla wszystkich dzieci Kościoła”. Ten przekaz nie jest łatwy, a jego realizacja wymaga wiele wysiłku, ale jestem pewna, że owoce, które przyniesie zastosowanie się do tych kilku rad, będą warte niejednego wyrzeczenia. Słowa nas rzeźbią, lepiej więc, żeby były piękne i nie pomniejszały naszej wartości.
Jadę autobusem i chce mi się płakać. Przede mną siedzą dwie dziewczyny, które wracają ze szkoły. Ich słownictwo jest, mówiąc łagodnie, bardzo niecenzuralne. Słysząc ich rozmowę czuję się zażenowana i zastanawiam się, którą z nich jako pierwszą uderzyć słownikiem. Po chwili jednak zakopuję porywczą naturę głęboko pod ziemią i z całych sił próbuję nie słuchać powtarzających się w kółko przekleństw.
Przekleństwa wplotły się ukradkiem do codziennych rozmów. Przekleństwa! Kiedy wreszcie zdamy sobie sprawę z tego, co to znaczy? To nie są zwykłe słowa, to krzywdzące duszę pociski, wystrzelane bezmyślnie i raniące nie tylko adresata, ale również nadawcę. Słowa mogą zabić. Zatapiają coraz bardziej w grzech, brud i duchowe otępienie. Mówimy, że to nic takiego, jeśli zdenerwowani wyładujemy się przez przekleństwo. Że nikogo nie ranimy, gdy raz na jakiś czas dobitniej coś powiemy. Że wszyscy tak mówią. A ja pytam: dlaczego zamiast przeklinać, nie możemy błogosławić? Dlaczego?
Kard. Stefan Wyszyński podkreśla, jak ważne są słowa. Jaką mają moc. Nawet te rzucane martwym przedmiotom odbijają się echem we wszechświecie i wpływają na nasz stan. Pozostawmy za sobą słowa niegodne naszych ust i jako dzieci Boże błogosławmy ten świat. Błogosławmy życie, drugiego człowieka, siebie samych. Słowa zmieniają się w czyny. Czy nie piękniej byłoby żyć w świecie zbudowanym (w naszym przypadku) z pięknej polszczyzny, zamiast czterech słów powtarzanych na krzyż? Te słowa kształtują naszą rzeczywistość, kształtują nas. Przeklinamy, obgadujemy i nie dotrzymujemy słowa. Nie znam osoby, która tego nie robi. Podoba ci się to? Nie wierzę, że tak. Mi też się to nie podoba. Obiecajmy więc coś sobie. Od dzisiaj oboje, ty i ja, będziemy uważać na to, co mówimy. Będziemy pilnować się, by nie przeklinać, a błogosławić. By o drugim człowieku mówić albo dobrze, albo wcale. Będziemy pamiętać o konsekwencjach płynących z naszych słów. Nie obiecamy, jeśli nie będziemy pewni, że możemy obietnicę spełnić. A jeśli już damy słowo, zrobimy wszystko, aby go dotrzymać.
Wiem, że uważanie na słowa może być trudne. Niekiedy nie będziemy mogli się powstrzymać i jedyne, co będziemy w stanie zrobić, to milczeć. Ale nie ma się czym martwić, w końcu Boga najlepiej słychać w ciszy.


Aleksandra Mrozowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!