TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Bolka, Cezaryny, Marioli 25 Marca 2019, 15:05
Dziś 8°C
Jutro 5°C
Szukaj w serwisie

Listy Czytelników - p. Urszula

09.12.13

Listy Czytelników

Mój znajomy dał mi do przeczytania artykuł w „Opiekunie” „Wspomnienia o Marii Szymanowskiej” napisany przez młodszą moją koleżankę, panią Grażynę. Ja poznałam moją ulubioną nauczycielkę Marię Szymanowską w latach 1961 – 1963, kiedy chodziłam do Szkoły Podstawowej nr 4 przy ul. Teatralnej. Była to wspaniała, kochana kobieta – bardzo skromna – dziś bym ją nazwała ubogą. Kobieta o wielkim sercu, bardzo mądra, szlachetna.
Nie bała się nikogo, a były to czasy, kiedy tego, o czym się myślało, nie wolno było głośno mówić. Ona nigdy niczego się nie obawiała. Zawsze skromnie ubrana, a jej białe kołnierzyki przy sukience były „diamentowym dodatkiem”. Uczyła nas zawsze słuchać sercem, a nie uszami. Opowiadała nam „inną” historię, o której nigdy bym się nie dowiedziała: co to Katyń, Syberia, bieda, donosicielstwo, a później śmierć przez rozstrzelanie. W moim domu nie mówiono o tym, albo ja byłam za mała, żeby to zrozumieć.
To ona nauczyła mnie szacunku dla Boga i ludzi. Nauczyła odwagi, prawdomówności. Dziś jestem dumna, że to ona była moim pierwszym nauczycielem, bo dzięki temu wiem, co to szacunek dla Boga, religii i ludzi. Nigdy nie odczuwam żadnego strachu. Wiem, że jestem silnym człowiekiem.
Dziś składam jej hołd za to, że taka jestem. Już dziś nie ma takich ludzi, takich nauczycieli, dziś świat jest dziwny – inny – obcy. Chwalebne jest czynić to, co należy, a nie to, co wolno.


Urszula

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!