DomowaSzukajDomowa

                              

Ustaw stronę redakcji Opiekuna jako domową. Dodaj stronę  redakcji Opiekuna do "Ulubionych". Prześlij adres tej strony znajomym. Napisz do nas. Wydrukuj.
 Opiekun edycja internetowa

 Dziś

Spis

Piszą u nas
Pod naszym patronatem
Rekolekcje z Opiekunem
Diecezja w Internecie

 

U źródeł Wody Życia

Uścisk dłoni czy skłon głowy?

Liturgicznym znakiem pokoju wprowadzonym przez Konferencję Episkopatu Polski jest ukłon do współuczestniczących we Mszy św. z prawej i lewej strony. Jednak w wielu parafiach, a zwłaszcza w małych wspólnotach przyjęła się i rozpowszechniła inna forma przekazywania znaku pokoju: uścisk dłoni osobom najbliżej stojącym. Obydwa gesty zyskały zarówno zwolenników i przeciwników? Dyskusja o sposób przekazywania znaku pokoju toczy się do dnia dzisiejszego.

Przeciwnicy uścisku dłoni mówią, że jest to gest zbyt powszedni, aby umieścić go we Mszy św. Podawanie ręki stało się czymś pospolitym do tego stopnia, że gest ten nie ma większego znaczenia. Ręce podają sobie nawet najwięksi wrogowie, bo tego wymaga etykieta. A zatem czy można posługiwać się takim pustym symbolem podczas Eucharystii?

Przeciwnicy skłonu głowy podają podobne argumenty. Jest to gest powszedni, który nic nie znaczy. Skłon głowy w stronę osób najbliższych nie może wyrazić całej głębi mieszczącej się w przekazywaniu sobie nawzajem znaku pokoju. Poza tym mówi się, że jest to gest obojętny, który do niczego nie zobowiązuje. Jest on nacechowany pewną sztywnością i prowadzi do utrwalenia dystansu i anonimowości, które panują w naszych wspólnotach parafialnych.

Kryzys wzajemnej komunikacji we współczesnym społeczeństwie powoduje szukanie nowych form osobistych kontaktów i przekazywaniu sobie znaków życzliwości i serdeczności. Zwłaszcza młoda generacja poszukuje znaków wymownych, autentycznych i przemawiających. W małych wspólnotach kościelnych uczestnicy na znak pokoju wymieniają serdeczny uścisk dłoni, patrzą sobie w oczy i uśmiechają się do siebie. Chcą w ten sposób ukazać na zewnątrz w formie znaku to co jest wewnętrzną treścią przekazywanego pokoju. Ta forma pozwala głębiej przeżyć i doświadczyć miłości, a także braterstwa, przyjaźni i wzajemnej życzliwości. Są to owoce wypływającego z daru Bożego pokoju. Podanie sobie ręki staje się gestem bardzo zobowiązującym. Niekiedy bowiem, aby go wykonać, trzeba przełamać pewne bariery, które rodzą się w relacjach międzyludzkich. Jest to jednak warunek konieczny owocnego uczestnictwa w komunii świętej, w której dokonuje się zjednoczenie z Chrystusem i braćmi.

Wykonując znak pokoju czy to przez uścisk dłoni, czy też przez skłon głowy należy zawsze pamiętać, że przekazywany pokój jest darem Boga i nie chodzi tu wyłącznie o ludzkie serdeczności. Zatem forma, choć jest bardzo ważna, staje jakby na drugim miejscu. Liczy się to, z jaką świadomością i intencją gest jest wykonywany. Przekazując znak pokoju należy dokonać refleksji oraz rewizji własnej postawy w stosunku do innych ludzi. Chodzi o gotowość do przebaczenia i pojednania się ze wszystkimi ludźmi. Znak obejmuje tych, którzy są w kościele i poza nim. Jest to znak, który wzywa do realizacji przykazania miłości w codziennym życiu.

W praktyce duszpasterskiej trzeba szukać właściwych form odpowiadających potrzebom danej wspólnoty. Trzeba jednak pamiętać, że każda forma domaga się głębokiej katechezy pozwalającej wiernym lepiej zrozumieć znaczenie wykonywanej czynności. Poza tym, nie można dopuścić do pewnego bałaganu, który może towarzyszyć przekazywaniu znaku pokoju. Dzieje się to zwłaszcza w mszach z udziałem dzieci, gdzie wszyscy chcą podać sobie ręce. Tutaj wyraźnie forma góruje nad treścią i najczęściej znak przekazywany jest zupełnie bezmyślnie. Czynność ta jest znakiem, a zatem wystarczy wykonać ją z osobami najbliżej stojącymi. Takie też jest zalecenie dokumentów liturgicznych.

ks. Dariusz Kwiatkowski
Opiekun nr 16 (136) 2003

Copyright 2003 KrisPlo