TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Klaudyny, Romana, Tomasza 18 Listopada 2018, 13:04
Dziś 5°C
Jutro 2°C
Szukaj w serwisie

Kaliskie bernardynki

Kaliskie bernardynki

Do grona żeńskich wspólnot zakonnych posiadających w minionych wiekach swoje domy na terenie dzisiejszej diecezji kaliskiej, oprócz cysterek, o których była mowa w poprzednim numerze „Opiekuna”, należą także bernardynki - Mniszki Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu.

Ojcowie bernardyni (bracia mniejsi obserwanci) przybyli do Kalisza w 1465 roku, a ich zabudowania kościelno-klasztorne wzniesione zostały na Przedmieściu Toruńskim, w pobliżu budynków należących do duchaków. Pod koniec XV wieku pod wpływem nauk ewangelizacyjnych przez nich głoszonych, powstała w Kaliszu żeńska wspólnota tercjarska złożona z niewiast pragnących prowadzić życie na wzór zakonny, w oparciu o regułę trzeciego zakonu św. Franciszka, zatwierdzoną przez papieża Mikołaja V w 1447 roku. Tercjarki te zamieszkały w niewielkim drewnianym domu - klasztorze zbudowanym nieopodal zabudowań bernardynów i duchaków, obok którego na początku XVI wieku wzniesiony został mały, drewniany kościółek ufundowany przez Agatę Ruszkowską, kasztelankę inowrocławską.
Na początku kolejnego stulecia wspólnota bernardyńskich tercjarek, licząca wówczas jedenaście sióstr, w pełni przekształciła się w kontemplacyjno-klauzurową wspólnotę zakonną – Mniszek Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu i w 1606 roku przyjęła postanowienia Soboru Trydenckiego w sprawie reformy życia zakonnego. W tym też roku Małgorzata, córka Jana z Brudzewa, wojewody łęczyckiego i żona Stanisława Zaremby, ufundowała im nowy drewniany kościół, który konsekrowano pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Ona pomogła także siostrom przebudować klasztor, aby mógł spełniać wymogi zakonnej klauzury. Wkrótce okazał się on jednak zbyt mały, bowiem kolejne lata przyniosły bardzo szybki rozwój miejscowego konwentu, który już w 1615 roku liczył 30 profesek i kilkanaście postulantek. I tym razem bernardynkom przyszła z pomocą Małgorzata Zarembina, która na potrzeby nowego, większego klasztoru ofiarowała w 1615 roku swój dom stojący w pobliżu zabudowań zakonnych. Nieco ponad ćwierć wieku później siostry rozpoczęły obok niego budowę nowego, murowanego kościoła, pod który kamień węgielny poświęcił 6 października 1642 roku biskup Jan Madaliński, sufragan gnieźnieński. Jego wznoszenie ciągnęło się jednak wiele lat i zakończyło dopiero w 1677 roku poświęceniem świątyni pod dawnym maryjnym wezwaniem przez ks. Mikołaja Zielonackiego - oficjała kaliskiego i prepozyta kościeleckiego. W 1750 roku została ona przebudowana i powiększona staraniem Klary Mokrskiej, ówczesnej wieloletniej przełożonej miejscowego konwentu, przy wydatnej pomocy finansowej Aleksandra Łubieńskiego, kasztelana gnieźnieńskiego. Na jej temat nie posiadamy jednak żadnych bliższych informacji. Wiemy jedynie, że w ołtarzu głównym znajdował się słynący łaskami obraz Matki Bożej, otaczany wielką czcią zarówno przez bernardynki, jak i mieszkańców Kalisza.
Do kaliskiego klasztoru wstępowały najczęściej okoliczne szlachcianki, niekiedy pochodzące z bogatych i wpływowych rodów, a znacznie mniej sióstr wywodziło się z rodzin miejscowych mieszczan. Zwykle przebywało w nim około 40-50 zakonnic i dzięki temu konwent ten należał do największych wspólnot żeńskich zakonu bernardynów na ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Mieszkańcy Kalisza i okoliczna szlachta otaczali miejscowe bernardynki wielką pomocą i darzyli szczerą życzliwością. Świadczą o tym liczne darowizny pieniężne czynione przez nich na rzecz klasztoru, a także przekazane siostrom majątki ziemskie – wieś Biała i folwark Łubień w powiecie kaliskim (darowizna Andrzeja Złotowskiego z 1615 r.), folwark we wsi Tyniec (zapisany w 1623 roku przez Stanisława Bielickiego) oraz części dwóch wsi: Tyniec i Nędzerzew (ofiarowane w 1631 roku przez Piotra Wilczyńskiego).
Oprócz posiadłości ziemskich i darowizn pieniężnych bernardynki dysponowały również sporymi środkami finansowymi pochodzącymi z zapisów posagowych zakonnic, których wysokość wynosiła zwykle około 1000 złotych, ale zdarzały się także posagi dwu- lub trzykrotnie wyższe. Jeden z nich - Ludwiki Bielawskiej - wniesiony w 1687 roku opiewał nawet na sumę 17.500 złotych. Zapisy te najczęściej lokowane były na dobrach ziemskich lub kamienicach, a siostry pobierały z nich corocznie procenty lub prowizje przeznaczane na bieżące potrzeby klasztornej wspólnoty.
Ponieważ zakonnice obowiązywała klauzura, nie mogły one osobiście zarządzać swymi dobrami ziemskimi i dlatego w ich imieniu administrowali nimi ekonomowie zatrudniani przez siostry. Wielu z nich uczciwie wywiązywało się ze swych obowiązków, ale niestety zdarzali się także zarządcy, którzy nadużywali swego stanowiska, źle traktowali pracowników folwarcznych i dbając przede wszystkim o własne wzbogacenie się doprowadzali do znacznej dewastacji dóbr klasztornych. Różnie bywało też z odbieraniem przez siostry należnych im prowizji i procentów, bowiem niektórzy dzierżawcy i dłużnicy wypłacali je z dużym opóźnieniem, samowolnie zmniejszali wysokość odsetek, a niekiedy nawet w ogóle odmawiali ich płacenia.
Z tego też powodu bernardynki musiały czasami dochodzić swych należności na drodze sądowej. Procesy te były jednak najczęściej długotrwałe i uciążliwe, a zakonnice nie mogły w nich uczestniczyć, bowiem obowiązywała je klauzura, a prowincjałowie bernardyńscy niechętnie udzielali im pozwolenia na jej opuszczanie, aby mogły „osobiście od dłużników wymóc pieniądze”. Niekiedy zgody na wyjście z klauzury udzielali siostrom także hierarchowie Kościoła polskiego. Tak między innymi uczynił prymas Teodor Andrzej Potocki, wydając w 1725 r. zezwolenie „dla matek zakonnych, na wyjazd dla odebrania prowizji i innych pensji, do sądów wszelkich”.
W takich trudnych sytuacjach bernardynkom pomagali syndycy apostolscy miejscowego konwentu, którzy bronili interesów wspólnoty zakonnej i reprezentowali ją we wszystkich urzędach świeckich. Byli oni wybierani przez zakonnice spośród godnych zaufania przedstawicieli szlachty, ale swoje obowiązki mogli oni podjąć dopiero po zatwierdzeniu ich kandydatur przez władze zakonne prowincji bernardynów. Nazwisk syndyków - poza trzema wyjątkami – niestety nie znamy. Wiemy jedynie, że na początku XVIII wieku był nim Wacław Żernicki, dziedzic dóbr Sobótka, który pełnił ten urząd przez wiele lat. Z kolei w 1731 roku syndykiem został Aleksander Łubieński, kasztelan gnieźnieński, który był także wielkim dobrodziejem konwentu i wsparł finansowo - o czym już wspomniano - rozbudowę kościoła przeprowadzoną w 1750 roku. Natomiast w 1777 roku urząd ten objął Franciszek Ksawery Sokolnicki, podkomorzy kaliski, konfederat barski, syn Piotra Sokolnickiego, fundatora Kaplicy Żołnierskiej przy kościele kaliskich reformatów.
Oprócz syndyków pomocy udzielali siostrom także ojcowie bernardyni, którzy na co dzień zajmowali się kierownictwem duchowym zakonnic i pełnili funkcje ich kapelanów i spowiedników. Spośród nich w sposób szczególny sprawami materialnymi konwentu bernardynek zajmowali się trzej zakonnicy - o. Norbert Polecki w pierwszej połowie XVI wieku oraz o. Erazm Marun i o. Dominik Białyszewski w XVII wieku.
Bernardynki przebywały w Kaliszu do 1804 roku, do chwili kasaty miejscowego klasztoru i przejęcia majątku sióstr przez pruskie władze zaborcze. W owym czasie mieszkało w nim 10 profesek, spośród których sześć przeniesiono do klasztoru bernardynek w Warcie, dwóm - schorowanym i ułomnym - pozwolono pozostać do śmierci w niewielkim domku stojącym obok klasztoru, a jedna zrezygnowała z dalszego życia zakonnego i wróciła do domu rodzinnego.
Nieco później kaliski kościół i klasztor bernardynek zostały całkowicie przebudowane na potrzeby tzw. instytutu położniczego, a w 1816 roku nabył je Beniamin Repphan i urządził w nich fabrykę sukna. Istniała ona do 1910 roku, a po jej likwidacji dawne zabudowania pofabryczne przeznaczono na cele mieszkaniowe.

Tekst Jerzy Aleksander Splitt

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!