Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-04-04 13:21:12

Zdradzona miłość

Samson był niepokonany. Nie zagroził mu nawet lew. Ból i cierpienie zadało mu dopiero małżeństwo, a ściślej - zdrada ukochanej kobiety. To wydarzenie stało się jednak dla niego niezwykle cenne.

W drodze do Timny Samson wspominał zdarzenie, które wprawiło go w zdumienie. Podczas jednej z wędrówek na jego drodze pojawił się lew. To, że spotkał owo zwierzę na pustyni, nie było niczym nadzwyczajnym, zaskakujące było natomiast  to, co rozegrało się dalej. Samson poczuł wtedy w sobie niezwykłą moc. Nie była to ludzka siła. Dzięki niej rozerwał owego lwa. Samson nie rozumiał tego, co się wtedy wydarzyło. Dlatego nie mówił o tym nikomu. Odszedł z tego miejsca, pozostawiając ciało rozszarpanego zwierzęcia. Zastanawiał się jedynie nad tym, skąd mogła pochodzić niezwykła siła, która nim zawładnęła. Jak dokonał czegoś, co wydawało się kompletnie niemożliwe? Czy to sprawa jego szczególnych zdolności? Pytał, nie wiedząc, że źródło siły było inne. Pochodziła ona z tchnienia Bożego Ducha. I pewnie dlatego autor natchnionej księgi opisał to wydarzenie barwnymi słowami legendy, aby każdy odczytujący je był pewny, że nie dokonało się ono ludzkimi siłami, na świadectwo, że Samson stał się człowiekiem wybranym przez Boga. Następnie Samson spotkał kobietę, którą pokochał. Teraz wracał wraz ze swymi rodzicami, by powiedzieć jej, iż pragnie pojąć ją za żonę. Przechodząc obok miejsca owej niezwykłej walki, poprosił matkę i ojca, by zaczekali. Odszedł na bok, chcąc zobaczyć padlinę lwa, jak gdyby chciał przekonać się, czy to wszystko zdarzyło się naprawdę. Ciało zwierzęcia leżało dokładnie w tym miejscu, gdzie je zostawił, ale gdy patrzył na nie z daleka, zdawało mu się, że jest ono w nieustannym ruchu. Podszedł bliżej i ujrzał rój pszczół. Gdy się nachylił, dostrzegł także miód. Spróbował go, a potem zaniósł swym rodzicom, nie mówiąc im, skąd pochodzi posiłek.

Weselna zagadka
W Timnie ojciec Samsona zgodnie z tradycją poprosił, by ukochana Samsona została żoną jego syna. Prośba ta nie została odrzucona. Wyprawę ukoronowało wesele. Jednak ta uroczystość była dziwna. Nie chodziło o to, że trwała siedem dni. Taki był zwyczaj. Rzecz w tym, iż Samsona ciągle traktowano jako obcego i widziano w nim wroga. Uważnie obserwowano jego zachowanie. Co więcej, trzydziestu młodych ludzi bacznie śledziło jego kroki. Cały czas obawiano się  że może on żywić w swym sercu złe zamiary. Jednak to dziwne towarzystwo nie mąciło radości Samsona. Wesele trwało. Ucztowano, tańczono i zgodnie z dawną tradycją umilano sobie czas poprzez zadawanie zagadek. One wskazywały na mądrość pytających i potrafiących dać im odpowiedź. Samson postanowił stanąć w szranki słownego pojedynku. Zaoferował cenną nagrodę: lniane i ozdobne tuniki. Po trzydzieści sztuk dla zwycięzcy. Dał czas: siedem dni wesela. Ale postawił warunek: jeśli jego tajemnica nie zostanie rozwikłana, wtedy on otrzyma nagrodę równą temu, co sam oferuje. Filistyni byli przekonani, że ten nieokrzesany człowiek nic mądrego nie wymyśli, dlatego ochoczo przystali na przedstawioną propozycję. Jednak to, co usłyszeli, wprawiło ich w zdumienie. Samson pytał o pożywienie wychodzące z tego, co pożera, coś co  jest jednocześnie słodyczą wychodzącą z mocnego. Te słowa ich zaskoczyły. Nie potrafili odpowiedzieć. Nie wiedzieli, o czym mówi. Mijały kolejne dni. Wesołość zniknęła z ich twarzy. Milczeli. Tak minęły trzy dni. Zdawali sobie sprawę ze swej bezradności. Bali się przegranej. Zdecydowali się zatem na podstęp. Czwartego dnia zwrócili się do żony Samsona, żądając, by namówiła męża do wyjawienia jej odpowiedzi, a potem ją im zdradziła. W przeciwnym razie spalą ją i dom jej ojca. Swe słowa poparli zarzutem, iż jej rodzina postanowiła złupić całe miasto, dlatego sprowadziła doń Samsona.

Podstęp żony
Lęk wziął górę nad miłością. Kobieta szukała sposobu, by przekonać Samsona do wyjawienia zagadki. Postawiła mu zarzut, iż jej nie ufa. Czy rzeczywiście ją kocha, skoro nie zdradził jej rozwiązania zadanej zagadki? Pytaniom towarzyszyły łzy. Samson bronił się, mówiąc, iż nawet swym rodzicom nie powierzył tajemnicy. Ale te słowa nie zmieniły niczego. Kolejne dni wypełnione były płaczem ukochanej i gorzkimi słowami pretensji i oskarżeń. Wesele zdawało się zmieniać w czas żałoby. Tego Samson nie potrafił znieść. Nie przeczuwał również zdrady. Szczerze kochał i ufał. I zdawało mu się, że jego miłość jest w pełni odwzajemniona. Smutek na twarzy ukochanej rozdzierał jego serce. Pragnął jej dobra. Była mu przecież bliższa niż rodzice. Był przekonany, że to, co czuje jego serce, czuje również i jej serce. Dlatego zdecydował się wyjawić swój sekret: to miód wydobyty z ciała zabitego lwa. Nie zdawał sobie sprawy, że ona tę odpowiedź przekaże ludziom, którym zadał swą zagadkę. Dopiero, gdy z ich ust usłyszał rozwiązanie, zrozumiał, co się stało. Został podwójnie oszukany. Wpierw przez ludzi, pośród których chciał zamieszkać. Nie sami znaleźli rozwiązanie zagadki. Wydobyli je podstępem. Ale od tego oszustwa bardziej bolała zdrada dokonana przez ukochaną. Zaledwie trzy dni, a zwróciła się przeciw niemu. Nie szukała u niego pomocy ani obrony. Nie wyjawiła mu tego, co się wydarzyło: rozmowy z mieszkańcami miasta, ich szantażu i podstępu. On przecież dla niej opuścił swych bliskich. Ona natomiast dla swego rodu gotowa była poświecić jego życie. Wobec tego gniew zajął miejsce miłości. Skoro dał słowo, dotrzyma go. Skoro zadając zagadkę, zawarł układ, to będzie mu wierny. Ale wypełnienie danego słowa będzie jednocześnie zemstą. Wyruszył do Aszkelonu. Napadł na filistyńskie miasto i zabił trzydziestu mężczyzn. Zdarł z nich szaty i dał je mieszkańcom Timny. Potem odszedł z ich miasta. Wrócił do domu swych rodziców. Ojciec jego żony uznał wtedy, że Samson opuścił ich na zawsze. Postanowił oddać swą córkę za małżonkę jednemu z ludzi, którzy towarzyszyli Samsonowi. Tak miejsce, które miało być domem Samsona, stało się źródłem jego cierpienia. Jednocześnie stało się początkiem drogi, na której Samson stał się wybawcą swego ludu. Stało się tak, mimo iż wpierw był gotów porzucić swych rodaków, oddając swe serce kobiecie pochodzącej z rodu wrogów. Musiał zostać zraniony, by bronić tych, którym wcześniej zadano rany niewoli.

Tekst ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziemia Święta

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej