Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-05-02 11:33:50

Radość z dobra

Widząc nadchodzącego teścia Mojżesz wyszedł mu naprzeciw. Pamiętał, jak wiele zawdzięczał temu człowiekowi. To on dał mu schronienie, gdy był uciekinierem i wygnańcem. Dostrzegł jego dobroć i zaufał mu mimo, iż Mojżesz był dlań obcym człowiekiem.

Powierzył jego opiece swe stada. Jako kapłan otwierał Mojżeszowi oczy na świat inny niż ten, który był dostępny jedynie ludzkim zmysłom. I choć sam nie znał Boga, który objawił się Mojżeszowi, to swym postępowaniem, a może i rozmowami o życiu i otaczającym ich świecie stał się drogowskazem ku pełni Prawdy.

Spotkanie z Jetro
Również od niego Mojżesz otrzymał najcenniejszy dar, jaki Jetro mógł mu ofiarować. Była to Sefora - jego córka; kobieta, którą Mojżesz pokochał. On uszanował wolność Mojżesza, gdy ten postanowił ruszyć w drogę, by spełnić misję powierzoną mu przez Boga, zaś w czasie oczekiwania na jego powrót otoczył opieką żonę Mojżesza i jego synów. Dlatego teraz Mojżesz wyszedł mu na spotkanie. Gdy stanął przed Jetro, oddał mu pokłon i ucałował go. I nie był to jedynie zwykły gest, jakim witali się mieszkańcy pustyni. Mojżesz chciał oddać swemu teściowi należny mu szacunek, wyrazić swą wdzięczność za wszystko, co on dla niego uczynił. Znał miarę dobra, jakiego doświadczył, wiedział, komu je zawdzięcza i pamiętał o tym. Umiał i chciał okazać wdzięczność za to, co otrzymał.

Powitanie nie mogło odbyć się bez rozmowy. Przecież nie widzieli się tyle czasu. Nie wiedzieli, co się działo w ich życiu. Rozstając się nie mogli być pewni, czy znów się zobaczą. Radość spotkania była tym większa. Teraz stali naprzeciw siebie. Żywi i zdrowi. W pełni sił. Obaj opowiadali sobie o wszelkim dobru, jakie stało się ich udziałem. Spraw, o których chcieli sobie opowiedzieć było bardzo wiele. Dlatego po wypytaniu się wzajemnie o to, co było najważniejsze, udali się do obozu. Tu można było zasiąść w cieniu namiotu i rozpocząć długą opowieść o niezwykłych wydarzeniach, jakie rozegrały się w Egipcie oraz podczas pustynnej wędrówki. Mojżesz opowiadał po kolei wszystkie wydarzenia od chwili, gdy stanął oko w oko z potęgą faraona, aż do momentu, gdy ze swym ludem przyszedł przed oblicze Jetro. Mówił o niezwykłej przemianie, dzięki której Izraelici z niewolników stali się wolnymi; o wszystkim tym, co sprawiło, że jedno z wielu plemion obecnych w Egipcie odkryło Boga, poznało Jego moc, a teraz podąża za Jego głosem. I choć Mojżesz znał rolę, jaką odegrał pośród wydarzeń, o których opowiadał, to milczał na swój temat. Mówił o Bogu. Ukazywał Jego niezwykłe dzieła, jakich sam doświadczył i których teraz był świadkiem.

Odkrycie Oblicza
Jego opowieść przedstawiała walkę Boga ze złem, jakie rozsiewali wokół siebie faraon i Egipcjanie. Bóg nie tylko nie był obojętnym, ale sam wystąpił przeciw ludziom, którzy krzywdzili wybrany przez niego lud i chcieli go zgładzić. Mówił też o trudach podróży, przeszkodach, wobec których Izraelici sami z siebie byli bezradni. Gdyby nie pomoc Boga, to albo zabiliby ich ścigający Egipcjanie albo pogrzebały piaski i skały pustyni. Tymczasem ze wszystkich tych opresji wydobył ich Bóg. Mojżesz w swej relacji nie ukrywał niczego. Nie tworzył bohaterskiej opowieści, nie czynił z siebie, ani ze swego ludu herosów. Wręcz przeciwnie, wskazywał na ludzką słabość, tę słabość, na tle której ukazała się niezwykła moc Boga. To dzięki niej, jak i wszelkim zagrożeniom, jakie ich spotkały, Hebrajczycy odkryli nowe, nieznane im do tej pory oblicze Boga - miłującego Ojca, Boga, który ratuje i wyrywa z wszelkiej opresji, który zawsze pamięta i nigdy nikogo, kto idzie za Jego głosem nie pozostawia samego.
Dobro, będące udziałem Izraelitów rozradowało serce Jetro. Ucieszył się w obliczu wielkich dzieł Boga. Cieszył się również z tego, że Bóg obdarzył Izraelitów wolnością. Sam jej doświadczał. Znał jej smak. Wiedział, jak pięknym jest darem. I jako prawdziwie wolny człowiek potrafił radować się tym, że owa wolność i płynące z niej dobra stają się udziałem innych ludzi. Jeszcze raz ukazała się jego wielkość: umiał weselić się wraz z tymi, których serce wypełnia radość. Cieszył się z tego, że w życiu drugiego człowieka wydarzyło się coś dobrego. Co więcej, uznał również potęgę Boga. Wychwalał Go za niezwykłe dzieła, jakich dokonał Bóg Izraela, za rzeczy o jakich do tej pory nigdy nie słyszał i których nigdy nie widział, choć w swym długim życiu doświadczył niejednego. Wszystko to wyraził poprzez słowa. Złożył wyznanie, iż Bóg Hebrajczyków jest większy niż inni bogowie, że jest Tym, który karze wszystkich, co w swej pysze wynoszą się nad innych.

Ku wiecznej szczęśliwości
Czy spotkanie Mojżesza i jego teścia było jedynie spotkaniem dwóch powinowatych sobie ludzi? Czy była to tylko chwila, w której mogli znów przebywać razem dwaj bliscy sobie ludzie, których los rozdzielił na pewien czas? A może jest to zapowiedź innego, przyszłego wydarzenia? Zapowiedź dni, w których narody pogańskie usłyszą prawdę o Bogu, poznają Jego działanie. Zobaczą niezwykłe dzieła Boga, odrzucą swe bożki i wyznają wiarę w Jedynego Stwórcę wszechświata i człowieka. Mojżesz stawiał na tej drodze pierwszy krok. Był nie tylko uczestnikiem, ale i świadkiem wydarzeń. Ogłaszał je innym. Otwierał ludzkie oczy i serca, by mogły rozpoznać wydarzenia tworzone przeze Boga. Kierował do ich uszu człowieka słowa budzące wiarę. Te słowa przekazywano z pokolenia na pokolenie. Opowiadano o wielkich działach Boga. Z czasem utrwalano je na papirusach i pergaminach. Uczyniono częścią księgi, poprzez którą Mojżesz mógł kolejnym pokoleniom zwiastować wielkie dzieło Boga. One zaś dopisywały do niej kolejne wydarzenia. Chwile, gdy Bóg walczył z wrogami, zagrożeniami, przychodził z pomocą ludzkiej słabości. Gromadzono wszystko to, co stało u podstaw wiary. Zapamiętywano i przekazywano każde wydarzenie, czy słowo, przez które Bóg mówił do swego ludu. Czyniono tak wciąż oczekując spełnienia kolejnych obietnic Boga dotyczących zbawienia człowieka. Aż przyszedł czas innego spotkania, tym razem spotkania dwóch kobiet: Maryi i Elżbiety. Maryja przyszła z Nazaretu, aby pomóc swej krewnej spodziewającej się dziecka. Gdy się spotkały Elżbieta wydała okrzyk radości. Uczyniła tak nie dlatego, że otrzymała pomoc. Odkryła bowiem, że przychodzi do niej Matka Zbawiciela, że nawiedza ją Mesjasz obecny pod sercem Maryi, że rozpoczyna się wielkie dzieło uwolnienia ludzi z niewoli grzechu i śmierci. Słysząc to Maryja zaczęła wychwalać Boga. Pośród jej słów uwielbienia znalazły się te podobne do wypowiedzianych przez Jetro: „Bóg pysznych poniża”. To, co rozpoczęło się pośród piasków pustyni, znalazło teraz swe ukoronowanie w Jezusie, Tym, który wyzwoli ludzi spod panowania szatana, jak niegdyś Mojżesz uwolnił Izraelitów z niewoli egipskiej, Tym który podobnie jak on poprowadzi ich ku wiecznej szczęśliwości ofiarowanej człowiekowi przez Boga u początku stworzenia.

tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziemia Święta

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 15(502) od 16 lipca 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej, o pasjonacie odlewnictwa w brązie i głębokim sensie urlopu w pojedynkę.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej