Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-07-11 10:54:02

Wstawiennictwo Mojżesza

Bóg na szczycie Synaju zawarł przymierze z ludem Izraela. Wybrał tych, którzy jeszcze niedawno byli spętani więzami niewoli egipskiej, by uczynić z nich swój lud. Obiecał, że będzie ich Bogiem.

Znakiem potwierdzającym owo przymierze były kamienne tablice. Na nich wypisano dziesięć słów. Stanowiły fundament, na którym oparło się całe prawo Izraela, wszelkie przepisy regulujące jego życie. Wierność im była znakiem wierności samemu Bogu. Owe słowa zapisane zostały na kamiennych tablicach, gdyż stanowiły dar dla wszystkich pokoleń, dar dany na wieki.

Wątpliwości i strach

To, co przeżywał Mojżesz na szczycie Synaju wydawało się jedną chwilą, tak, jak gdyby w obliczu Boga czas przestał biec i stał się wiecznością. Nie mniej kolejne dni upływały następując po sobie, a dla ludu oczekującego u stóp góry przedłużały się w nieskończoność. Wprawdzie byli świadkami niezwykłych zjawisk, ale teraz zaczęli się niepokoić nieobecnością Mojżesza. Nikt z nich nie wiedział co rozgrywało się na szczycie Synaju. Izraelici coraz bardziej czuli się pozostawieni sami sobie. Do tego wszystkiego narastała w nich niecierpliwość. Dlaczego Bóg zamilkł? Czy pozostawił ich samych sobie? Może tam na szczycie zgładził Mojżesza?

Wraz z kolejnymi pytaniami narastały wątpliwości, a one rodziły strach. Ten zacierał w pamięci wszelkie doświadczenia Bożej łaski. Nie, Izraelici nie zwątpili w Boga, ale zapragnęli mieć pośród siebie wyraźny znak Jego obecności, podobnie jak poganie mieli pośród siebie figury swych bóstw. Wydawało się im, że to doda wszystkim pewności i obudzi poczucie bezpieczeństwa. Ten pomysł wkradł się w ich serca niczym wąż, który potrafi wślizgnąć się w najmniejszą szczelinę, by znienacka zadać śmiertelny cios. I tak właśnie się stało, gdy przedstawili swą prośbę Aaronowi. Domagali się, aby uczynił im boga. Domagali się tego, gdyż zabrakło Mojżesza pośród nich i nikt nie wiedział co się z nim dzieje. Ścieżka wiary, jaka rysowała się pośród otaczających ich wydarzeń, wydawała się niepewną. Nie mieli przywódcy, na którym budowali swe życie. Ta prośba odsłaniała również mroczną stronę ich duszy. Okazało się, że uważali, iż to Mojżesz, a nie Bóg ich prowadzi, że to on wymyślił wszystkie słowa, a może nawet wymyślił Boga. Dlatego teraz tego samego domagali się od Aarona. Uczyń nam boga.
Brat Mojżesza uległ temu żądaniu. I postąpił tak, jak zwykli czynić poganie. Nakazał Izraelitom przynieść wszelkie złote ozdoby które zabrali ze sobą z Egiptu. Te przetopiono i odlano z nich posąg cielca, symbol siły i witalności. Gdy go wykonano, Aaron ukazał figurę ludowi i przedstawił jako boga, który wyprowadził Izraelitów z Egiptu. Odstępstwo zapuszczało coraz głębiej korzenie w ludzkie serca. Po chwili wszyscy zgromadzili się i składali ofiary, śpiewali pieśni oraz ucztowali. Byli przekonani, iż mają pośród siebie boga. On będzie teraz zapewniał im pomyślność i spełniał ich pragnienia. Pozory wzięli za rzeczywistość. Tak złoto, które zabrali ze sobą z Egiptu stało się dla nich pułapką. Pokazało, że serca ich nie są wolne od bałwochwalstwa. W potędze, sile i dobrobycie widzieli swe szczęście. Złoty kruszec stał się przedmiotem kultu i pożądania. Uwierzyli, że będzie w stanie zapewnić im dostatnie życie. Ale w rzeczywistości okowy grzechu zaczęły oplatać ich serca. Wiara, która jeszcze niedawno wydawała się być potężnym płomieniem okazała się ledwie iskierką, którą błyskawicznie zdmuchnął pierwszy powiew zwątpienia. Serce Izraela było bardzo niestałe i zniewolone.

Wstawiennictwo Mojżesza

To wydarzenie było próbą nie tylko dla Izraelitów. Ona dotknęła również Mojżesza. Oto ze szczytu góry Bóg ukazał mu odstępstwo narodu. Wzbudziło ono w Stwórcy płomień gniewu. Gotów był wyniszczyć Izraela, a z Mojżesza wyprowadzić nowy lud. Słowa, które Mojżesz usłyszał wydawały się nieprawdopodobne. Oburzenie Boga, Jego niezgoda na istnienie zła wydawała się być zrozumiała. Ale czy rzeczywiście trzeba zniszczyć Izraela? Czy jest to jedyna droga? Te pytania splatały się z innym obrazem. Mojżesz usłyszał niezwykłą propozycję: zajmie miejsce Abrahama, stanie się ojcem nowego ludu. Wystarczy tylko odwrócić twarz od swych rodaków. Jedno słowo, jedna decyzja może zmienić wszystko w jego życiu. Jednak w tej chwili, pośród bałwochwalczych wrzasków ludu, przypomniał sobie inne głosy. Było to wołanie jego braci, ludzi cierpiących i skazanych na śmierć, płacz jaki rozlegał się w ziemi egipskiej. Miałby więc teraz tak jak faraon wydać swych rodaków na śmierć, bo zwątpili, pobłądzili i zgrzeszyli? I miałby to uczynić dla własnej chwały i sławy? Kimże by wtedy był? Czyż takie pragnienie nie stanęło u początku wszystkich nieszczęść rodzaju ludzkiego, gdy odwrócił się od Boga chcąc być Mu równym?
Mojżesz ujrzał nędze swego ludu i tak, jak niegdyś w Egipcie, tak teraz postanowił bronić go za wszelką ceną. Zaczął wstawiać się za nimi przed Bogiem, tak jak kiedyś patriarcha Abraham za mieszkańcami Sodomy i Gomory, Błagał o ich ocalenie. Nie odwoływał się do ludzkiej sprawiedliwości. Wiedział, że brakuje jej ludowi, jak i jemu samemu.  W ocaleniu ludu chodzi o coś więcej, o dzieło jakiego dokonał sam Bóg. Wyzwolenie Izraelitów jest znakiem wzywającym do wiary. Jeśli Bóg ich teraz unicestwi to co powiedzą poganie? Czy nie przypiszą Bogu słabości lub złych zamiarów? A co z obietnicami, które Bóg złożył Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi? Przecież Hebrajczycy są ich potomkami. Bóg nie może łamać słowa danego Ojcom. Mojżesz przywołał więc ich imiona i dane im obietnice. Nie mógł położyć na szali wiary i sprawiedliwości swej ani swego ludu, dlatego powoływał się na tych, którzy w swym życiu całkowicie zaufali Bogu. Odwołał się też do wierności Boga. Nie szukał niczego dla siebie. Jedyną rzeczą o jaką prosił było ocalenie życia jego ludu. Ich życie cenił bardziej niż swą pomyślność. Ich życie oraz sprawy Boże. I ta modlitwa, to wstawiennictwo uśmierzyło gniew Boga, stało się fundamentem czasu łaski i przebaczenia. W nim zajaśniało światło zamiarów Boga względem całej ludzkości pogrążonej w grzechu, za którą modlitwę o przebaczenie zaniesie w przyszłości już nie Mojżesz, ale Syn Boży. Wzniesie modlitwę i przypieczętuje ją swoją krwią przelaną na krzyżu. 

Tekst i foto Ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziemia Święta

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 15(502) od 16 lipca 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej, o pasjonacie odlewnictwa w brązie i głębokim sensie urlopu w pojedynkę.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej