Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-11-15 10:50:53

Źródło zwycięstwa, cz. II

zrodlo

Po przekroczeniu Jordanu Izraelitom wszystko wydawało się możliwe. Ziemia Obiecana otwierała przed nimi swe podwoje. Ale ich odczucia szybko zmienił nowy widok. Przed ich oczyma stanęły twierdze broniące tej ziemi.

Pierwszą z nich było Jerycho znajdujące się naprzeciw brzegu Jordanu. Okolica była przepiękna. Pośród skał i piasków pustyni wybijały palmy. Ich pióropusze pełne liści zdawały się tryskać zielenią niczym fontanny. I niewątpliwe świadczyły, iż są tu liczne źródła wody. Nie na darmo owo miasto starożytni nazywali „Miastem palm”.

Zamknięta brama
Ta oaza stanowiła wielkie bogactwo, dlatego mieszkańcy Jerycha troskliwie jej strzegli. Nauczeni doświadczeniem wznieśli wokół swej siedziby solidny mur, a w obliczu niebezpieczeństwa zamykali jedyną bramę prowadzącą do wnętrza. W czasie zagrożenia nikogo nie wpuszczali do środka, ani nie wypuszczali na zewnątrz. Nie raz doświadczali napaści przechodzących ludów. Czasem kończyły się tragicznie. Miasto i jego mury burzono i palono. Jednak wiele razy potężne mury dawały dobre schronienie i ocalały tych, którzy je wznieśli, jak i ich dobytek. Jedynie byli całkowicie bezradni wobec żywiołu przyrody, który co pewien czas przynosił trzęsienie ziemi. Teraz na widok nadciągających Hebrajczyków uczynili tak, jak zawsze czynili wobec nieprzyjaciół. Zamknęli bramę i skryli się za otaczający ich siedzibę mur. Byli pewni jego siły.

Ruiny Jerycha
Jozue przyprowadziwszy Izraelitów do Jerycha nie nakazał im go atakować. Początkowo nie rozumieli jego postępowania. Czekanie pod murami miasta w palącym słońcu nie wydawało się najlepszym pomysłem. Czyż nie lepiej było przypuścić szturm? Po co odwlekali atak świętując Paschę. Przez to stracili efekt zaskoczenia. Dali mieszkańcom Jerycha czas na przygotowanie się do obrony. Ale Jozue kierował się zupełnie innymi kategoriami. Pozostawił na boku ludzkie kalkulacje. Dla niego ważny był głos Boga. Swoje decyzje opierał na wierze. Przejście przez wody Jordanu umocniły go w tym. To nie on, ale Bóg prowadzi ten lud. On był jedynie narzędziem w Jego ręku i nie zawiódł się. Gdy przed jego oczyma zarysowywały się potężne mury miasta, usłyszał głos Boga. On wezwał do spojrzenia na rzeczywistość otaczającą Jozuego oczyma wiary, widzieć ją przez pryzmat obietnicy Boga. A Bóg powiedział, iż oddaje Jerycho wraz ze wszystkimi, którzy tam mieszkają, w ręce Jozuego. W świetle tych słów Jozue widział zwycięstwo Izraela, dlatego nie zawahał się postąpić tak, jak nakazał mu Bóg. Nie poprowadził Izraela do walki. Polecił natomiast, by żołnierze prowadzeni przez kapłanów niosących Arkę i grających na trąbach, okrążali miasto przez sześć dni. Siódmego dnia mieli to uczynić siedmiokrotnie, a następnie na głos trąby wznieść okrzyk bojowy. Wtedy zdobędą miasto. Izraelici postąpili według rozkazu. Choć może niektórym żołnierzom wydawało się dziwne, iż zamiast przygotowywać się do walki, szukać słabego punktu obrony czy próbować ataku, uczestniczyli codziennie w procesji wokół miasta. I do tego czynili to w milczeniu. Kolejne dni nie przynosiły niczego poza dźwiękiem rogów baranich i marszem wokół murów. Idącym zdawała się, iż znają na pamięć każdy centymetr drogi i każdą nutę granej melodii. Dzień w dzień to samo. Ale wzorem Jozuego byli posłuszni. Siódmy dzień przyniósł zmianą. Przemaszerowali siedmiokrotnie, a gdy kapłani zagrali na trąbach Jozue nakazał im wznieść okrzyk wojenny. Polecił również, by nie pozostawili niczego. Wszystko było nieczystym. Jedynie cenne kruszce mieli przeznaczyć dla skarbca Pana. Mieli też oszczędzić jakąś kobietę i jej bliskich, która pomogła zwiadowcom. Znakiem na domu, którego mają nie burzyć, będzie czerwona nić. Znów wszystko wydawało się dziwne. Mieli walczyć, ale jednocześnie odejść z pustymi rękoma. Tym samym nikt z nich nie zdobędzie łupu. Choć to nie napawało ich entuzjazmem, to jednak uczynili tak, jak im polecił Jozue. I stało się coś nieoczekiwanego. W chwili, gdy wydali okrzyk mury miasta runęły. Widząc to postąpili dokładnie tak, jak im polecił Jozue. Z miasta ocalał jedynie dom Rahab i jej krewni. Wszelkie złoto, srebro i inne cenne rzeczy oddali do skarbca Pana. Nie mieli wątpliwości. Zobaczyli bowiem, iż Bóg daje im coś o wiele cenniejszego: ziemię, na której będą mogli budować swe domy i miasta, żyć tak jak im nakazuje Bóg. Dlatego nie mogą pozostawić nikogo i niczego, co odwodziło by ich od tej drogi. Jedynie miejsce pośród nich będzie dla tych, którzy jak Rahab uznają moc Boga. Ruiny Jerycha pozostaną zaś jako przestroga. Ono będzie znakiem konsekwencji jakie spotkają tych, którzy odwrócą się Boga, którzy porzucą Jego prawa i będą chcieli naśladować zwyczaje i wierzenia pogan. Dlatego nad zniszczonym miastem Jozue wypowiedział słowa klątwy. Gruzy zdawały się mówić, iż mija czas grzechu, a zaczyna się czas wierności Bogu. Stały się zapowiedzią dla przyszłych pokoleń, iż przyjdzie nowy czas, gdy wszystko i wszyscy związani z grzechem przeminą. Pozostanie jedynie to, co szlachetne oraz ci, którzy związali swe życie z Bogiem.
Zdobycie Jerycha umocniło Izraelitów. Byli pewni, że nikt i nic nie będzie im się w stanie oprzeć. Dlatego, gdy zwiadowcy obejrzeli następne miasto zwane Aj, stwierdzili, iż nie potrzeba trudzić całego ludu do prowadzenia walki. Wystarczy niewielka grupa żołnierzy. Jakie było jednak ich zdumienie, gdy owa grupa została rozproszona przez obrońców Aj. Nie mogli pojąć dlaczego tak się stało. Ich serca napełniło przerażenie. Sam Jozue był zaskoczony. Nie rozumiał tego, co czynił Bóg. Jaki ma zamiar zsyłając na nich klęskę? Po co ich tu przyprowadził? Te pytania zadawał Bogu siedząc przed Arką z głową posypaną popiołem i rozdartymi szatami. Przeżywał żałobę po śmierci swych rodaków, pokutował i próbował pojąć to, co się stało. W obliczu tej modlitwy Bóg dał mu odpowiedź. Przyczyna leżała w niewierności Izraelitów. Oto jeden z nich zdradził. Przywłaszczył sobie rzeczy obłożone klątwą. Jego serce przylgnęło do zła. Dlatego jako jeden z należących do społeczności ludu wybranego sprowadził na niego konsekwencję zła - klęskę. Swym czynem zaszczepił wśród Izraelitów chorobę grzechu niewiary, wyrażoną w nieposłuszeństwie Bożym poleceniom.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziemia Święta

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej