Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-05-30 09:45:08

Poczęty i zrodzony z zaufania

ziemia swieta

Elkana swe życie rodzinne układał według dawnych zwyczajów. Pozwalały one wzorem patriarchów na wielożeństwo.
To miało zagwarantować przetrwanie rodu. Jednak tym razem sprawy nie układały się zgodnie z oczekiwaniem.
Jedna z dwóch żon Elkany - Penina zrodziła mu potomków, natomiast druga - Anna była bezdzietna.

Mimo to Elkana nie odwrócił swego serca od niej. Wręcz przeciwnie kochał ją bardziej niż Peninę. Znaczyła dla niego bardzo wiele. Okazywaną dobrocią chciał jej złagodzić ból bezdzietności. Czynił tak tym bardziej, iż wiedział, że druga małżonka dokuczała Annie z tego powodu, nie przebierając w środkach. Nie miał też dla niej znaczenia ani czas, ani miejsce. Potrafiła uprzykrzyć jej życie przy każdej okazji, nawet wtedy, gdy całą rodziną udawali się do świątyni w Szilo, by złożyć Bogu dziękczynną ofiarę. Wobec tego Elkana dał Annie na posiłek podwójną część ze złożonej ofiary. Powiedział też, by otarła łzy i nie płakała, gdyż ona sama znaczy dla niego więcej niż synowie, których mogłaby zrodzić.

Modlitwa Anny
Jednak słowa te nie rozwiały jej smutku. Anna po skończonej uczcie pozostawiła biesiadników. Odeszła, chcąc pozostać na modlitwie sama z Bogiem. W jej sercu było tyle bólu, iż nie potrafiła go wypowiedzieć słowami. Jedynie bezgłośnie poruszała wargami. Nie wypowiadała nic. Słowa przepływały jedynie przez jej serce. Prosiła Boga, by dał jej potomka, syna. Obiecywała, że jeśli tak się stanie poświeci go na służbę Bogu. Tej cichej modlitwie serca towarzyszyły jedynie łzy, które spływały z jej oczu. One wraz ze słowami modlitwy docierały przed tron Boga i wstawiały się za nią przed Wszechmogącym, świadcząc o cierpieniu Anny. Modląc się myślała, że jest sama.
Tymczasem z daleka przyglądał się jej kapłan Heli, który siedział nieopodal bramy świątyni. Zachowanie kobiety wydało mu się dziwne. Widział łzy, widział, że porusza wargami, ale nie wypowiada żadnego słowa. Wiedział, że przed chwilą zakończyła się uczta ofiarna. Czyżby zatem owa kobieta nadużyła wina? A może miała zbyt słabą głowę i wypity napój sprawił, że jest nietrzeźwa? To oburzyło kapłana. Przecież w takim stanie nie powinna znajdować się w miejscu świętym. Podszedł i polecił jej, aby opuściła to miejsce i poszła wytrzeźwieć. Zdumiał się jednak jej odpowiedzią. Ani nadmiar wina, ani słaba głowa nie były przyczyną jej zachowania. Ono było podyktowane bólem, który przepełniał serce Anny. Pragnęła wypowiedzieć go przed Bogiem. Ale słowa były zbyt słabe, by wyrazić ogrom cierpienia. Mogła jedynie poruszać wargami jak gdyby była niemową. Jedynie serce wypowiadało jej ból.

Pomoc Helego
Teraz w obliczu oskarżeń Helego wypowiedziała go głośno. Tym razem zrobiła to już nie przed Bogiem, ale przed człowiekiem. Opowiedziała o swym zmartwieniu i sytuacji w jakiej się znalazła. Po raz pierwszy odczuła ulgę i ukojenie. Kapłan zaś wypowiedział nad nią słowa błogosławieństwa. Niosły one ze sobą pokój i zachętę do nadziei, iż Bóg wysłucha jej prośbę. Umocniona, opuściła progi świątyni i ruszyła w drogę powrotną. Choć wędrowała znaną sobie drogą i z tymi samymi ludźmi, z którymi przyszła, teraz szła odczuwając bliską obecność towarzyszącego jej Boga. I ta dodawała jej sił. Ona rozpogodziła jej twarz i sprawiła, że z ufnością powróciła do swego codziennego życia. W tej drodze odprowadzał ją wzrok Helego, człowieka, którym w tajemniczy sposób posłużył się Bóg, aby dać odpowiedź na modlitwę Anny. Stał się on Jego posłańcem, choć nie zdawał sobie z tego sprawy, a jedynym motywem jego działania był zamiar upomnienia kobiety, która - jak mu się wydawało - swym zachowaniem znieważała święte miejsce. Stał się ustami Boga i przyniósł odpowiedź na modlitwę Anny, gdyż miał w sercu swym wrażliwość na ludzką niedolę i cierpienie. Umiał bowiem troszczyć się zarówno o sprawy Boga, jak i o sprawy człowieka. Nie był mu obojętny los tak ołtarza, jak i ludzkiego życia.

Pan wysłuchał
Kolejne dni pokazały, że modlitwa i błogosławieństwo w świątyni nie były płonne. Anna została matką. Poczęciu i narodzinom syna nie towarzyszyły żadne nadzwyczajne wydarzenia. Gdyby nie długi czas naznaczony bezpłodnością, modlitwa zanoszona przez Annę po złożonej ofierze i nie rozmowa odbyta z kapłanem Helim, w niczym nie można by dopatrywać się nadzwyczajnej interwencji Boga. Jedynie matka chłopca znała wszystkie okoliczności związane z jego przyjściem na świat. Dlatego zadecydowała nadać mu imię Samuel, co znaczy „Pan wysłuchał”.
Wiedziała, że wszystko co wydarzyło się w jej życiu stanowiło odpowiedź Boga na jej modlitwę, w której powierzyła swą sprawę Wszechmogącemu. Zaufała Mu i nie zawiodła się. Ta radość była również radością jej męża - Elkany. On chciał, by udać się do Szilo i tam złożyć doroczną ofiarę dziękczynną i wypełnić podjęty ślub. Jednak Anna zdecydowała inaczej. Postanowiła pozostać z chłopcem w domu tak długo, aż nie będzie potrzebował jej pokarmu. Skoro Bóg jej powierzył jego życie, chciała otoczyć go troskliwą miłością macierzyńską tak długo, jak będzie ona niezbędna. A może również pragnęła nacieszyć się obecnością i bliskością upragnionego dziecka. Niewątpliwie, choć była wierna złożonemu ślubowi, to trudno jej było rozstać się z tym, którego tak długo i tak bardzo pragnęła. Pewnie i podobne uczucia żywił Elkana. Dlatego nie stawiał oporu wobec decyzji żony. I on odczuwał radość z daru ojcostwa, cieszył się synem zrodzonym z tej, którą tak bardzo kochał. Jednak tej miłości nie postawił nad wierność Bogu, Dawcy życia ich dziecka. Wiedział, że w istocie ono należy do Niego, ale jak każdy kochający ojciec chciał, by nieunikniona chwila rozstania nadeszła jak najpóźniej.
Owej chwili nie dało się odwlekać w nieskończoność. Przyszedł czas, gdy Samuel został odstawiony od piersi. Wtedy Anna wyruszyła z nim do Szilo, zabierając ze sobą wszystko, co było potrzebne dla złożenia ofiary. Przedstawiła chłopca Helemu. I zaraz potem wypowiedziała słowa, które jak najcenniejsza ofiara popłynęły przed Bogiem: ofiarowała swe dziecko na służbę Wszechmocnemu. Położone na ołtarzu cielce, ofiarowana mąka i wino były jedynie dopełnieniem tej najpiękniejszej z ofiar: daru posłuszeństwa i wierności.

Tekst i zdjęcie Krzysztof P. Kowalik

Zdjęcie: Modlące się kobiety pod Ścianą Płaczu w głębi tunelu

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziarno Słowa

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej