Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-09-15 10:29:03

Słowo Boże na każdy dzień

XXIV niedziela zwykła, 17 września
Syr 27,30.28,1-7, Ps 103(102), Rz 14,7-9, Mt 18,21-35

Poniedziałek, 18 września
Mdr 4,7-15, Ps 148(147), Łk 2,41-52

Wtorek, 19 września
1 Tm 3,1-13, Ps 101(100), Łk 7,11-17

Środa, 20 września
1 Tm 3,14-16, Ps 111(110), Łk 7,31-35

Czwartek, 21 września
Ef 4,1-7.11-13, Ps 19(18),2-3.4-5, Mt 9,9-13

Piątek, 22 września
R1 Tm 6,2c-12, Ps 49(48), Łk 8,1-3

Sobota, 23 września
1 Tm 6,13-16, Ps 100(99), Łk 8,4-15

Z Mądrości Syracha

Złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik. Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci. Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam będąc ciałem trwa w nienawiści, któż więc odpokutuje za jego przewinienia? Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić; - na rozkład ciała, na śmierć, i trzymaj się przykazań! Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego,
- na przymierze Najwyższego, i daruj obrazę!

Z Księgi Psalmów

Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Nie zapamiętuje się w sporze,
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu,
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.

Z Listu do Rzymian

Bracia: Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy,
umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.

Z Ewangelii wg św. Mateusza

Przebaczenie z serca

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Komentarz do Ewangelii

Wybacz mi

Pewien ojciec żył samotnie. Choć miał dzieci i wnuki, to jednak nikt o nim nie pamiętał. Żona umarła wiele lat temu. Stracił ją bezpowrotnie. Umarła na jego rękach, ale jedne słowa nie schodziły jej z ust: „Wybacz mi”. Ale co mam ci wybaczyć? - pytał. Ciągle się głowił, a lata mijały. Sąsiedzi raz po raz zajrzeli do starego człowieka, nie wiadomo czy z troski, czy może z litości. Jednak to oni byli dla niego jedyną nadzieją. Gdy zbliżały się święta, dom milczał. Nikt go nie zapraszał, choć sam się nie napraszał. Tak już musi być - myślał. Gdy pewnego razu przeglądał rzeczy żony, mimowolnie wypadł mu z rąk rachunek. Opiewał na ogromną kwotę. Dziesięć tysięcy złotych przelane na konto najstarszego syna. Muszę poznać prawdę – pomyślał, w tym samym momencie wziął płaszcz i wybiegł z mieszkania. Złapał najbliższy autobus do Warszawy. Za dwie godziny był już na miejscu. Przyjechał tak szybko jak tylko się dało. Spostrzegł jednak, że przyjechał za szybko. Usiadł na schodach, oparł się o ścianę i czekał. Myśl o owych dziesięciu tysiącach nie schodziła mu z głowy. Godziny mijały, nikt nie przychodził. Cień zachodzącego słońca powoli jak płaszczem przykrywał postać starca. Sąsiedzi wracali z pracy, mijali podkuloną postać, ale nikt o nic nie zapytał. Co za znieczulica, myślał. Moi sąsiedzi są inni, ci mogliby od tamtych wiele się nauczyć. Determinacja nie dawała za wygraną. Zziębnięty, głodny, sam. Wiedział, że jego życie się kończy, ale wiedział również, że musi dowiedzieć się, po co komu tyle pieniędzy. Nad ranem sąsiadka z przeciwległego mieszkania wychodząc do pracy, widząc podkuloną postać nie tylko przestraszyła się, ale była skłonna zadzwonić na policję. Jednak widząc, że postać nie ma złych zamiarów zapytała o przyczynę jego obecności. „Przyjechałem do syna, ale nie wrócił na noc. Czekam aż wróci”. „Ale od trzech lat tutaj nikt nie mieszka - kobieta zaoponowała - A jak się nazywa Pański syn?”. „Jan Kowalski”. „Takich tu jest dużo, ale wiem pan jakiś Kowalski mieszka pod dziesiątką. Niech Pan tam sprawdzi”. Starzec nie myśląc zerwał się i pobiegł do góry. Nie zdążył drugi raz zadzwonić, a drzwi otworzył mu w średnim wieku mężczyzna. Rozpoznał w nim jedną z postaci, które zeszłego wieczoru bezwiednie minęły go na schodach. „Jan Kowalski?” - zapytał drżącym głosem. „Tak, ale o co chodzi?”. Nie zdążył się przedstawić, jak ból przeszył klatkę piersiową. Upadł na ziemię. Z ręki wypadł mu rachunek, który dotąd kurczowo ściskał. Czując, że to są ostatnie chwile życia zapytał syna: „Dlaczego matka wpłaciła ci tyle pieniędzy?”. Twarz syna zmieniła się, dotąd poważny ze skupionym wzrokiem, teraz zalewał się łzami. „Tato, mama uratowała mi życie, popełniłem wiele błędów, a to była cena mojej wolności i życia”.
A jaka jest twoja cena? Jezus wykupił Cię nie za dziesięć tysięcy talentów, albo sto denarów. Wykupił Cię własnym życiem.
Wybacz tym, którzy Cię skrzywdzili, nie czekaj, bo kiedyś może być za późno.

ks. Łukasz Pondel

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziarno Słowa

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej