Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-05-01 17:46:13

Słowo Boże na każdy dzień

III niedziela wielkanocna, 30 kwietnia
Dz 2,14.22b-32; Ps 16(15); 1 P 1,17-21; Łk 24,13-35

Poniedziałek, 1 maja
Dz 6,8-15; Ps 119(118); J 6,22-29

Wtorek, 2 maja
Dz 7,51-60.8,1a; Ps 31(30); J 6,30-35

Środa, 3 maja
Ap 11,19a.12,1.3-6a.10ab; Jdt 13; Kol 1,12-16.; J 19,25-27

Czwartek, 4 maja
Dz 8,26-40; Ps 66(65); J 6,44-51

Piątek, 5 maja
Dz 9,1-20; Ps 117(116); J 6,52-59

Sobota, 6 maja
1 Kor 15,1-8; Ps 19(18); J 14,6-14

Z Dziejów Apostolskich

W dniu Pięćdziesiątnicy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem: «Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów. Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówił o Nim: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu. Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”. Bracia, wolno powiedzieć do was otwarcie, że patriarcha Dawid umarł i został pochowany w grobie, który znajduje się u nas aż po dzień dzisiejszy. Więc jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego Potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi.
Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami».

Z Pierwszego listu św. Piotra

Bracia: Jeżeli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostali wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was. Wyście przez Niego uwierzyli w Boga, który wzbudził Go z martwych i udzielił Mu chwały, tak że wiara wasza i nadzieja są skierowane ku Bogu.

Z Ewangelii według Świętego Łukasza

W drodze do Emaus

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi.Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli». Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Komentarz do Ewangelii

Spotkać, żeby zrozumieć

Uczniowie nie rozumieli tego, co się wydarzyło podczas wieczerzy paschalnej tuż przed aresztowaniem, męką i śmiercią Jezusa. Nie zdawali sobie sprawy, czym było rozdanie połamanego chleba i picie kolejnego kielicha wina po poprzedzających te gesty słowach: „Bierzcie i jedzcie - to jest Ciało moje… Pijcie z niego wszyscy - to jest bowiem moja Krew przymierza…” (Mt 26, 26n). Pozostało w nich zaskoczenie, gdy Mistrz wstał od stołu, owinął się prześcieradłem i zaczynając od Piotra, każdemu z nich umył nogi (Judaszowi też) tłumacząc, że to jest nowe przykazanie i że właśnie tak mają patrzeć na siebie nawzajem - z wysokości kolan…
Gdyby to wtedy zrozumieli, pewnie zostaliby z Nim podczas procesu, drogi na Golgotę i podczas męczarni na krzyżu. Gdyby to zrozumieli, pewnie nie siedzieliby zabarykadowani w strachu przed Żydami, sobą i prawdopodobnym gniewem Bożym, wpatrując się tępym wzrokiem w pustkę własnych serc, serc współbraci i nie widząc żadnego logicznego wyjścia z tej sytuacji. Chyba że byłoby to wyjście z Wieczernika i ucieczka w wir poprzednich zajęć albo poszukiwanie jakiegoś spokoju z dala od wszystkiego, co okazało się porażką. Dwóch z nich zdecydowało się na taki krok - rozczarowanie i rozgoryczenie sprawiło, że ruszyli z Jerozolimy w kierunku odrealnionego przekonania o „świętym spokoju” (Emmaus znaczy „gorące źródła”), mając nadzieję, że tam utopią smutek i przerażenie, które dopadły ich po ucieczce z ogrodu Getsemani i ukrzyżowaniu Chrystusa. Nie wiadomo, jak skończyłaby się ta wędrówka, gdyby nie interwencja Jezusa i rozmowa, która w języku ewangelisty Łukasza bardziej przypominała bitwę niż luźną wymianę zdań na temat ostatnich wydarzeń.
Św. Łukasz raczej nieprzypadkowo włożył w usta Chrystusa zdanie: „Jakie są słowa, które wymieniacie idąc?”(Łk 24, 17) To nie było zagajenie, by poznać powód smutku uczniów, czy po prostu wejść z nimi w dialog – greckie słowo antiballete (wymieniać słowa, rozważać) oznacza także „rzucać” albo „miotać wzajemnie”, a nawet „ciskać pociskami”. Rozmowa z Jezusem stała się swoistą walką, w której zwątpienie, niespełnione nadzieje i gorycz śmierci Jezusa były powoli kruszone potęgą słowa Bożego - proroctwami, obietnicami i znakami danymi już przez Mojżesza. Pewnie stąd po ochłonięciu i rozpoznaniu Jezusa, apostołowie zaczęli mówić do siebie o pałającym sercu, a właściwie o ogniu, który zapłonął w nich wypalając wszystkie wątpliwości jak bezużyteczną słomę. Zranienie słowami Chrystusa stało się źródłem uzdrowienia i uwolnienia od lęku i pokusy oskarżenia Boga o bezduszność. Dlatego nie musieli już szukać pocieszenia i „ciepła” w Emmaus, przeciwnie - umocnieni słowem Bożym i nakarmieni przez samego Jezusa szybko wrócili do Jerozolimy, bo doświadczenie smutku spotkało się z rozpoznaniem Zmartwychwstałego.
Nie musieli się już martwić o przyszłość, nie bali się spotkania z tymi, którzy osądzili Jezusa jako bluźniercę i świętokradcę - byli gotowi (jak wszyscy, którzy spotkali Zmartwychwstałego) przy najbliższej okazji powiedzieć otwarcie: „Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami” (Dz 2, 32).

ks. Grzegorz Mączka

Słowo, które ożywia

Rozdarta zasłona

Jednym z istotnych elementów architektonicznych świątyni jerozolimskiej była zasłona oddzielająca Miejsce Święte od Najświętszego. Żydzi wierzyli, że za tą zasłoną, na której przedstawiono sklepienie niebieskie, planety i gwiazdy, obrała swe mieszkanie Boska Obecność. Tam mieszkał sam Bóg.

W Księdze Wyjścia czytamy, iż Mojżesz wykonał zasłonę według projektu, który objawił mu sam Pan: „Zrobisz też zasłonę z fioletowej i czerwonej purpury, z karmazynu i z kręconego bisioru, z cherubami wyhaftowanymi przez biegłego tkacza. I zawiesisz ją na czterech słupach z drzewa akacjowego, pokrytych złotem. Haczyki do zasłony będą ze złota, a cztery podstawy ze srebra. Powiesisz zaś zasłonę na kółkach i umieścisz wewnątrz poza zasłoną Arkę Świadectwa, i będzie oddzielała zasłona Miejsce Święte od Najświętszego” (Wj 26, 31-33). Według relacji ewangelistów synoptycznych w chwili śmierci Jezusa na krzyżu zasłona świątyni rozdarła się na dwoje z góry na dół (Mk  15, 38; Mt 27, 51; Łk  23, 45).
Jakie jest znaczenie rozdarcia się zasłony przybytku w chwili śmierci Jezusa? Wykładnię tego faktu teologicznego podaje autor Listu do Hebrajczyków: „Do drugiej zaś części przybytku wchodzi jedynie arcykapłan, i to tylko raz w roku, i nie bez krwi, którą składa w ofierze za grzechy swoje i swojego ludu. Duch Święty chciał przez to pokazać, że jeszcze nie została otwarta droga do Miejsca Świętego, dopóki istnieje pierwszy przybytek. Chrystus przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie” (Hbr 9, 7-12). Poprzez swą śmierć Chrystus otworzył przystęp do Ojca. Zasłona przedstawiająca sklepienie niebieskie rozdarła się, a to oznacza, że niebo otwiera swe podwoje dla tych, którzy uwierzą w to, co dokonało się na krzyżu. Od chwili śmierci Jezusa wszyscy mają przytęp do Ojca, zarówno Żydzi, jak i poganie. Motyw rozdarcia zasłony zdobył w historii egzegezy także inne interpretacje. Według jednych oznacza on koniec kultu starotestamentalnego. Według innych wyraża Boży gniew przeciw świątyni, której upadek był już wcześniej zapowiedziany zarówno wprost (Mk 13, 2), jak i przez symboliczne gesty wyrzucenia przekupniów i przeklęcia drzewa figowego (Mk 11, 12-14.20-25). Wszystkie te interpretacje jednak zmierzają ku temu, by pokazać, że śmierć Jezusa umożliwiła zupełnie nową jakość kontaktu człowieka z Bogiem. Nie trzeba już - jak Żydzi - trzykrotnie w ciągu roku pielgrzymować do świątyni, by nawiązać więź ze Stwórcą. Od chwili śmierci Syna Bożego, boska „Szekina” została „uwolniona” z Miejsca Najświętszego i Boża obecność rozlała się na cały świat. Uciekając się do symbolicznego gestu rozdarcia szat, znanego na starożytnym Bliskim Wschodzie, można powiedzieć, że Ojciec patrząc na śmierć swego Syna w geście bólu rozdziera swe szaty. Tym samym otwiera drogę do siebie; nie jest już oddzielony od ludzi przez zasłonę. W Jezusie objawił się całkowicie i wypowiedział ostatnie słowo. Kult świątynny Starego Prawa traci swą wartość. Od tamtej chwili prawdziwi czciciele mogą oddawać cześć Bogu w duchu i prawdzie, na każdym miejscu.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziarno Słowa

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej